I jak tu nie mieć nadziei, przed i nawet po Świętach…

Mimo świątecznej pory, i tuż po listopadowych wyborach, tegoroczny tzw. ‘lame duck Congress’ zdołał być bardzo aktywny i skuteczny.

Powody do zadowolenia mogą mieć przeciętni podatnicy. Ich federalne podatki, (ale tu uwaga – może wkrótce jeszcze dostać się tym, którzy mieszkają w stanie Illinois!) od dochodu nie będą przez następne dwa lata wyższe. Nie ma się więc co dziwić, że przewidywane dochody sektora sprzedaży detalicznej na ten rok są o kilka procent większe w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Ponieważ można teraz liczyć na dwuletnią, federalną stabilność podatkowa, mówi się o 3-4 procentowym wzroście gospodarki w r. 2011 i czuć już ożywienie na rynku pracy.

Dzięki kończącemu kolejną sesję Kongresowi, w tym miesiącu powody do zadowolenia (i dodatkowe spore pieniądze) mają także ci, którzy ryzykowali zdrowiem i życiem w Nowym Jorku tuż po 11 września 2011. Ich prawnicy także.

Tegoroczne Święta będą też szczególnie radosne dla tych, którzy służąc w amerykańskiej armii chcą otwarcie demonstrować swój styl i swoje preferencje seksualne.

Ale, w kontrolowanym jeszcze w dużym stopniu przez Demokratów Senacie nie przeszedł tzw. ‘Dream Act.’

W tym kontekście jednak, powiedzenie, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, przychodzi na myśl szczególnie łatwo.

Bo przecież gdyby uchwalono teraz coś w rodzaju ograniczonej amnestii dla dzieci nielegalnych imigrantów, do ponownego zajęcia się problemem dotyczącym wszystkich nielegalnych lub tych z przeterminowana wizą trzeba by czekać jeszcze długo. Teraz, dzięki głównie rezultatom listopadowych wyborów, myślę że w ciągu następnych dwóch lat jest w tej kwestii dużo większa i realna szansa na pomyślne rozwiązanie, z korzyścią dla wszystkich. Nie tylko dla względnie wąskiej grupy dorosłych prawie dzieci.

I są też podstawy do optymizmu i dużo większej nadziei dla wszystkich w potrzebie. Według. A. C. Brooksa, cytującego w dzisiejszym Wall Street Journal wyniki tzw. General Social Survey, okazuje się, że Amerykanie którzy są przeciwni rozwojowi opiekuńczej roli państwa, łożą prywatnie na pomoc potrzebującym aż czterokrotnie więcej niż ci, którzy głosują za coraz większą państwową opieką. Chętniej też np. dają krew, zwracają pieniądze jeśli zauważą pomyłkę przy kasie w sklepie, i chętniej udzielają pomocy zagubionym i bezdomnym.

Jest nadzieja… Również na to, że wkrótce będzie wszystkim lepiej.

BP/12/24/10

Copyright ©2010 4NEWSMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*