Guma do żucia od Wedla

Okiem felietonisty


Firmę Wedel, związaną z Warszawą i czekoladą, kupili Japończycy. To już kolejna transakcja w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Wedel idzie z rąk do rąk, jakby był panienką lekkich obyczajów. Tak to jest w tych globalnych czasach , żadnych sentymentów w biznesie. Być może u Wedla będą produkowali gumę do żucia.

 

Takie są zapowiedzi nowego właściciela.

 

W tygodniku Polityka debata: „Najważniejsze polskie problemy”. Ciekawe spostrzeżenia czytelników mieszają się tam z obsesją antykościelną wielu rozmówców przedstawiających osobiste zdanie na ten temat. Majątek Kościoła w Polsce staje się tematem zastępczym, przesłaniającym ból klęski aktualnej ekipy rządowej, która powiększyła zadłużenie do rozmiarów wręcz niedopuszczalnych. Obecne długi w świetle długów sprzed 20 lat to rzeczywisty powód do zmartwień. Dług, zaciągnięty ponad miarę, niszczy również sens wysiłku, który w dużym procencie przeznaczamy na obsługę tego długu. To jest rzeczywisty problem, a nie Kościół i jego majątek.

 

Polski Kościół katolicki jest i powinien pozostać ważną stroną w rozmowach o przyszłości Polski. Globalizm jest ideologicznie „cienkim Bolkiem” bez zasad moralnych, które byłyby powszechnie akceptowane. Instytucje państwowe powołane do pilnowania praw i obowiązków zapisanych w Konstytucji nie zdobyły sobie w Polsce dostatecznego kredytu zaufania. Media próbują bawić zawiedzionych i pominiętych, ale to jest również bardzo trudne. Apetyty na osobisty sukces fiansowy są w Polsce powszechne, ale ilość miejsc na podium ograniczona. Stąd te frustracje i zawiści w wyścigu.

 

Po zmianie ustroju politycznego i gospodarczego w 1989 roku pozostały sentymenty i wspominki, które po latach nabierają sztucznych rumieńców i tworzą z PRL-u obraz bajkowego Edenu. Fachowcy od politycznej propagandy, obawiając się powrotu sentymentów, przedstawiają PRL w tak ponurym świetle, że ten propagandowy obraz okrutnego PRL-u jest również nieprawdziwy. W mediach walczą dwa obrazy, ku zabawie ludzi młodych, którzy nie mogą pamiętać PRL-u, ponieważ całe dzieciństwo spędzili w Polsce już wolnej.

 

Znakomitą ilustracją polskich problemów było kupienie banku BZ WBK przez hiszpański Santander za blisko 4 miliardy euro. Irlandzka grupa Allied Irish Bank zdecydowała się sprzedać polski bank BZ WKB. Samo określenie „polski bank” brzmi tu niewiarygodnie. Jak by to był polski bank, to by go nie sprzedawała irlandzka grupa kapitałowa, tylko polska grupa kapitałowa. Bank BZ WBK chciał kupić polski bank PKO BP. Dlaczego nie pozwolono mu go kupić, tego nie dowiemy się nigdy. Opozycja się także o to nie pyta, taka jest dyskretna. Jak na tym tle wygląda niby tragiczna sytuacja ekonomiczna Hiszpanii? Media nas o tym informowały. Niby sytuacja ekonomiczna Hiszpanii jest niedobra, ale hiszpański bank nie pomaga Hiszpanii, tylko kupuje bank w Polsce. Być może kupując bank w Polsce ten bank jednak pomaga Hiszpanii? Takie to są paradoksy globalizmu.

 

Platforma Obywatelska zapowiada próbę zmniejszenia liczby posłów z 460 do 300 i senatorów do 50. Do tych zapowiedzi miał się ustosunkować rząd, ale nie zajął żadnego stanowiska, bo PSL jest przeciw. To jest jeden z tych projektów zmian, które mają znikomą szansę na realizację. Panowie posłowie kochają fotele sejmowe i będą o nie walczyć jak lwy.

 

Jeden lew już pokazał swój lwi pazur. Mirosław Sekuła, polityk Platformy Obywatelskiej, ma zamiar ubiegać się o fotel prezydenta Zabrza. W ulotkach, skierowanych do mieszkańców Zabrza, umieścił przedwojenną nazwę miasta – Hindenburg. Czekamy na kandydata Platformy do fotela prezydenckiego miasta Łódź. Czy umieści on w ulotkach wojenną nazwę miasta – Litzmannstadt?

 

16 września 2010

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*