Emigranckie dzieci

Emigranckie dzieci

Obserwujemy stosunkowo nowe zjawisko świadczące o desperacji wywołanej przestępczością i biedą na południe od granicy USA. W ciągu ubiegłych ośmiu miesięcy na pograniczu zatrzymano 47 tys. dzieci, które znalazły się tam bez opieki dorosłych, usiłując przedostać się do Stanów Zjednoczonych. Ponad 11 tys. z nich to dzieci meksykańskie, które zazwyczaj są szybko odsyłane z powrotem do Meksyku, ale 35 tys. pochodzi z krajów Ameryki Środkowej: Hondurasu, Gwatemali i Salwadoru. Dla porównania, w roku 2011 do amerykańskich schronisk dla nieletnich zatrzymanych podczas przekraczania granicy skierowano zaledwie 6 560 dzieci.

6-letni Ricardo Montes podczas demonstracji imigrantów w Los Angeles fot.Jamie Rector/EPA

6-letni Ricardo Montes podczas demonstracji imigrantów w Los Angeles fot.Jamie Rector/EPA

Prezydent Obama stwierdził, że napływ dzieci powoduje kryzys, gdyż w schroniskach zaczyna brakować miejsc. Jednocześnie prezydent mianował Craiga Fugate, szefa Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego (FEMA) do kierowania działaniami rządu w tej sprawie. Administracja zwróciła się do Kongresu o przyznanie dodatkowego 1,4 mld dol. na zapewnienie schronisk, wyżywienia i transportu młodym imigrantom. Tymczasowe mieszkania ma im zapewnić Departament Obrony (DOD).

W ciągu 72 godzin od zatrzymania młodociani imigranci są kierowani do jednostek Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS), gdzie mają zapewnione schronienie do czasu połączenia z rodzicami lub opiekunami. Jednocześnie władze rozpoczynają poszukiwania na terenie USA ich krewnych lub innych potencjalnych opiekunów. Przeciętny pobyt dziecka w schronisku w USA wynosił w ubiegłym roku 45 dni. Większość nieletnich połączyła się z rodzinami i oczekuje teraz na ustalenie statusu imigracyjnego.

Wiele przyczyn składa się na to, że młodzi imigranci udają się do USA. Skłania ich do tego nie tylko bieda czy chęć połączenia się z bliskimi przebywającymi w Stanach, ale też brak bezpieczeństwa. Sondaż przeprowadzony przez Wysokiego Komisarza ONZ do spraw Uchodźców wykazał, że blisko połowa ankietowanych dzieci obawiała się grożącego im poważnego niebezpieczeństwa. Około 300 ankietowanych pochodziło z Salwadoru, Gwatemali i Hondurasu. Kraje te mają złą reputację ze względu na działające tam gangi uliczne i przestępczość zorganizowaną, zajmującą się przemytem narkotyków. Notuje się tam jedną z najwyższych na świecie liczbę morderstw. Honduras z 90 morderstwami na 100 tys. mieszkańców plasuje się na pierwszym miejscu na świecie. Dzieci-imigranci z Ameryki Środkowej stają w obliczu największego niebezpieczeństwa ze strony gangów w Meksyku, które polują na nie, gdy pociągami lub autobusami udają się na północ, w kierunku granicy ze Stanami Zjednoczonymi.

Wzrost liczby zatrzymań młodych imigrantów zbiega się w czasie z presją, jaką wywierają na prezydenta Obamę zarówno zwolennicy reformy imigracyjnej, jak i ci, którzy są przede wszystkim za uszczelnieniem granic. Republikanie utrzymują, że nasilenie przekroczeń granicy USA przez młodocianych imigrantów jest wynikiem niedostatecznej ochrony granic. Straż graniczna przyznaje, że wypuszczanie rodzin, które przedostały się do USA nielegalnie, powoduje, że inni podążają tą samą drogą.

Wojciech Minicz

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*