„Dyplomacja i łowy”

Okiem felietonisty


„Dyplomacja i łowy” to fragment czwartej księgi „Pana Tadeusza” opisujący zakończenie łowów na niedźwiedzia i słynny koncert Wojskiego. W XXI wieku obyczaje uległy zdecydowanej demokratyzacji. Elity polskie słuchają teraz „disk dżokejów”  w dyskotekach po zakończeniu gry w golfa.

Po szczęśliwie dla siebie zakończonej transformacji „solidarnościowej”, uprawiają dyplomację w czasie gry w golfa z daleka od „dzikiego kraju”. A zamiast „łowów” mają „połowy” legalne i pod stołem od „lobbystów”. Cytuję fragment blogu Anny Dąbrowskiej na łamach tygodnika „Polityka”:

 

„Sławomir Nowak (PO) nie przypomniał sobie przed komisją śledczą, czy dostał od premiera jakąś nagrodę. Za to Michał Rosół przez piętnaście miesięcy szefowania gabinetowi politycznemu ministra sportu dostał 60 tysięcy złotych premii. W 2009 roku urzędnicy w Kancelarii Premiera otrzymali 3 miliony 273 tysięcy złotych brutto nagród” – koniec cytatu.

 

To chyba ogromna przyjemność dostawać takie legalne nagrody? Jak to porównywać do PRL-u? Ogromny postęp z tymi nagrodami dla urzędników? Tamte talony na rowery i kartki na szynkę, rozdawane w PRL-u, trudno porównywać do wymienialnych złotówek rozdawanych we „właściwe” ręce „niezależnych” urzędników?

 

Rok 2010 to kolejny bardzo ciekawy rok w dziejach Rzeczpospolitej. Wyścig wyborczy zmieni proporcje ważności wielu spraw i zmusi partie polityczne do korekty własnego programu. 

 

Unia Europejska ma już gotową personalną decyzję w sprawie unijnego korpusu dyplomatycznego. Polska ma mieć 2 (słownie dwóch) ambasadorów w ekipie 140 ambasadorów całej Unii Europejskiej. Taki jest efekt „dobrych stosunków” koalicyjnego rządu PO-PSL z Unią Europejską i osobista klęska Radosława Sikorskiego jako ministra Spraw Zagranicznych. Nie pomogły koneksje klubowe, elitarnego uniwersytetu, którymi media lansujące Sikorskiego emablowały publiczność oglądającą prawybory w PO. Efektem tych układów jest lekceważąca Polskę decyzja Brukseli, wręcz obraźliwa, dająca Polsce 2 etaty ambasadorów unijnych. Ciekawe, co o tym sądzi Jerzy Buzek – prezydent Parlamentu Europejskiego ?

 

Natomiast prezydent Kaczyński rozważa wyjazd do Moskwy na zaplanowane na  9 maja uroczystości upamiętniające zakończenie II wojny światowej. W interia.pl czytamy, że na defiladę zaproszono polską kompanię honorową, a dyplomaci sugerują, że lada dzień nadejdzie zaproszenie dla prezydenta. 

 

Jak dobrze pójdzie, to prezydenta Kaczyńskiego zobaczymy na defiladzie 3-majowej w Chicago. Z Chicago prosto do Moskwy, czy ktoś to mógł przewidzieć rok temu? Rok wyborów prezydenckich w Polsce będzie nas zaskakiwał dyplomatycznymi decyzjami. Nie można czekać na klęskę wyborczą, jaka dotknęła ugrupowanie  polityczne prezydenta Sarkozego. Do wyborów prezydenckich w Polsce jest dostatecznie dużo czasu. Nieporozumieniem byłoby oddanie prezydentury Platformie. Premier i prezydent z tego samego liberalnego ugrupowania to lekka przesada.

 

24 marca 2010

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*