Duopolis — to Łodź i Warszawa, razem

Okiem felietonisty

W Warszawie lądują samoloty z wielkiego świata, a do Łodzi jedzie się tylko półtorej godziny autostradą A2. Niby Łodź przybliżyła się do Europy, ma nawet lotnisko, ale kontrast między Warszawą, a pogrążoną w ciemności Łodzią, jest ogromny. To są dwa różne “państwa”, jedno obok drugiego. Niby nie ma granicy między Łodzią i Warszawą, jak to było w czasach istnienia Generalnej Gubernii, ale różnice są przygnębiające. Odżyła dawna koncepcja połączenia tych dwóch miast drogą szybkiego ruchu i szybką koleją, ale brakuje tej tak potrzebnej energii obywatelskiej, aby ożywić “Ziemię obiecaną”. Pomysł na stworzenie Duopolis / Warszawa – Łódź / nie funkcjonuje w świadomości przygnębionych mieszkańców Łodzi. Wybudowanie nowego dworca Łódź – Fabryczna, nie rozwiąże “fabrycznych” problemów mieszkańców, których straszą szkielety dawnych fabryk. W samym centrum Łodzi straszy “trupi” szkielet “Majedu”, gdzie dawniej produkowano maszyny dla przemysłu włókienniczego. Po dwudziestu latach konsekwentnej likwidacji przemysłu włókienniczego nie ma potrzeby produkowania maszyn dla tego przemysłu. W ramach globalnych regulacji rynku pracy, robotę zlecono Chińczykom, a grabarze polskiego przemysłu zajmują się teraz budową nowego wizerunku Platformy Obywatelskiej, która straciła zaufanie wyborców. W czasie mojego urlopu w Polsce, tematem medialnym numer jeden były rozważania nad wynikami badania opinii publicznej, które odzwierciedlają stan “emocjonalnego bankructwa” znacznej części wyborców Platformy Obywatelskiej. Jeszcze nie ogłoszono przygnębiających prognoz, dotyczących kończącego się roku 2012, a “zielona wyspa” markotnieje i pokrywa się grymasem smutku, jak oblicze władców III RP. W czasie prywatnych spotkań ze znajomymi, to właśnie kryzys był osnową każdej rozmowy. Wrażenia z takich rozmów są zaskakujące. Zaproszony na obiad do bardzo estetycznej restauracji w łódzkiej “Manufakturze”, zjadam smaczny obiad w towarzystwie sympatycznych fundatorów tego obiadu. W tym pięknym lokalu przez całą godzinę byliśmy sami, otoczeni gromadką pracowników tej “pustelni”.

 

Coś tu nie gra? Rachunek za ten dość skromny obiad pozostawał w skandalicznej proporcji do renty mojej koleżanki, którą odwiedziłem następnego dnia. Być może marzeniem właściciela tej restauracji nie jest klientela złożona z rencistów, ale dlaczego brakowało tam ludzi z “zielonej wyspy” sukcesu gospodarczego?

 

A może w Łodzi nie ma ludzi sukcesu? W tym mieście “Ziemi obiecanej” mieszka wielki celebryta-polityk, Stefan Niesiołowski, którego wypowiedzi są jedynie słuszne i partyjno pryncypialne. Karmiony tymi telewizyjnymi wypowiedziami przeciętny obywatel Łodzi jest widocznie dostatecznie syty i nie zagląda do pięknych barów łódzkiej “Manufaktury”.

 

W Warszawie zmarł Jerzy Jarocki, jeden z najwybitniejszych reżyserów teatralnych. Reżyser wyznał w rozmowie z Krystianem Lupą, w wywiadzie zamieszczonym w Tygodniku Polityka, że “wciąż pracuje, bo inaczej nie miałby za co żyć”. To wyznanie może posłużyć politykom koalicji rządzącej III RP do podwyższenia wieku emerytalnego do 83 lat , bo tyle miał lat reżyser, jak to mówił. To w tym wyznaniu wybitnego reżysera przegląda się polska kultura XXI wieku.

 

W ciągu ostatniego roku odeszli Hanuszkiewicz, Axer, Łapicki, Jarocki. Pokolenie “Amber Gold” zastąpi ich reżyserami spektakularnych afer gospodarczych i politycznych. Happeningi organizują dla nich wybitni performerzy. Jerzy Urban postanowił powiesić się na You Tube, po przeczytaniu informacji agencyjnej, że PiS wygrał w sondażu z Platformą Obywatelską.

 

W Polsce zapowiadają istniejący już kryzys, a Europa brzydzi się pracą.

 

W strefie euro jest 11- procentowe bezrobocie. Aż 25 milionów bezrobotnych czeka na pracę w krajach dawniej uprzemysłowionych. Bezrobotni czekają na pracę, a globaliści zalewają Europę azjatyckimi towarami i tworzą scenariusze nowych konfliktów zbrojnych.

 

Łódź – ta dawna “Ziemia obiecana”, zasypia w niebieskiej poświacie telewizji, czekając na realizację mitycznego “Duopolis”.

 

Za oknem szara i smutna jesień, a na ekranie 999 odcinek sitkomu zawierającego lokowanie produktu o nazwie “Transformacja”.

11 listopada 2012

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*