Demony z przełomu wieku

Okiem felietonisty

Demon – według słownika wyrazów obcych, w religii chrześcijańskiej – zły duch, szatan, diabeł . W Europie na przełomie ostatnich stuleci pojawiają się „demony” polityczne, które sieją zniszczenie i nieobliczalne zmiany geopolityczne. Na przełomie kilku ostatnich stuleci rewolucje zmieniają zasady ładu społecznego i powołują do życia systemy polityczne, które normalnym zjadaczom chleba niosą upokorzenia i zadają nieobliczalne cierpienia.

Ostatni przełom, ten XX i XXI wieku, przyniósł Europie pozornie bezbolesną rewolucję, powołującą do życia Unię Europejską. Ten nowotwór geopolityczny, jak na razie, ma twarz liberalnego urzędnika, którego niesprawna maszyna biurokratyczna rozrasta się w tempie stugłowego smoka. W wielu krajach europejskich ten nowy twór ma swoich wyznawców, ale też ma licznych przeciwników przyglądających się z niepokojem na apetyt tego „potwora”, którego żarłoczność jest zatrważająca. Jak do tej pory „potwór” pożarł kilka krajów Europy wschodniej, z których zostały tylko obgryzione kości dawnej ich samodzielności. Jednym z tych krajów jest Polska.

Aby taka „konsumpcja” była możliwa, w „zjadanych” krajach muszą mu w tej żarłoczności pomagać, lub nie przeszkadzać, lokalne demony. W Polsce demonami z przełomu wieku byli uczestnicy „okrągłego stołu”, którzy stworzyli „menu”, dla żarłocznego smoka. To według tego „menu”, nowy potwór pożarł Polskę za ich zgodą i aprobatą. Ten „okrągły stół” zdrady narodowej wykreował kilka polskich demonów. Szczególne spustoszenie i głębokie rany zadały Polsce „demony” wyrosłe z quasi-komunistycznej PZPR. Tacy „towarzysze-demony”, jak Jaruzelski, Kwaśniewski, Balcerowicz, byli członkami tej organizacji do ostatniego dnia jej istnienia. Rozpoczynali tam karierę i tam zdobywali sobie zaufanie służb esbecko-pochodnych, które nadzorowały zdalnie rozwój ich „osobowości”, a osobowość ich jest bez kręgosłupa politycznego, potrafiąca się przystosować do każdych okoliczności i do wszelkich wymagań nadzorcy politycznego. Z jednakowym poświęceniem służyli moskiewskim mocodawcom, jak teraz służą i aprobują nadzór nowych gospodarzy na terenie Rzeczypospolitej. Ich zdolność przystosowywania się do oczekiwań, jakie wobec ich kariery ma kolejny nadzorca Polski, jest wręcz „genialna”. Balcerowicz, wykładając ekonomię marksistowską do roku 1989 stał się uczniem Sorosa i realizatorem jego planu, który zdemontował polską gospodarkę. Na terenie Polski istnieją już tylko nieliczne pozostałości po polskim przemyśle, który takim trudem i ogromnymi wyrzeczeniami tworzyły dwa pokolenia po II wojnie światowej. Wiele zakładów było przejmowanych przez obcy Polsce kapitał za cenę poniżej ceny gruntów, na których stały. Jednak „demony” wyklute przy „okrągłym stole” z libertyńskim spokojem przyglądały się temu wydziedziczaniu narodu polskiego.

Przez dwie kadencje patrzył na tę wredną robotę wybitny syn PZPR, uzdolniony w wielu kierunkach tow. Kwaśniewski. Kolejnym fenomenem transformacji ustrojowej zostaje teraz przez media wykreowany towarzysz Jaruzelski. Jego zręczne przeistoczenie się z dyktatora stanu wojennego w ofiarę nagonki na niego, jak sugerują to liberalne media piszące po polsku, to szczyt odwracania kota ogonem. Dyktator stanu wojennego, a był nim przez wiele miesięcy towarzysz Jaruzelski, nie broni już Polski, w której niby obronie ustanowił stan wojny z narodem. Teraz jako emeryt i „ofiara nagonki” spokojnie przygląda się pozornie bezbolesnemu odbieraniu Polsce życia narodowego. Teraz nie stać go nawet na jego mały prywatny bunt w obronie tych wartości, dla których, jak twierdzi, był ogłoszony stan wojenny. Wydał rozkaz strzelania do związkowców Solidarności, a teraz bez protestu osobistego, tych samych związkowców pozwala sprzedawać razem z zakładami obcym właścicielom.

Demony /złe duchy/ tych ponurych przemian zmieniają Polskę w skolonizowany przez UE obszar zarządzany z dalekiej Brukseli. W zastraszającym tempie rośnie dług zagraniczny, którego obsługa staje się celem ludzkiej pracy, a przecież to praca w normalnych warunkach jest źródłem zamożności i radością życia. Naród staje się zakładnikiem absurdalnych pomysłów kolejnego etapu wyprzedaży, nazywanej przez libertyński rząd prywatyzacją.

Po tej akcji libertynów gospodarczych już nic nie zostanie w polskich rękach. Żarłoczność globalnych kapitałów Unii Europejskiej przekształci Polskę w Generalną Gubernię wchodzącą w skład przyszłej Wielkiej Rzeszy Europejskiej. Ten ponury obraz jawi się na początku wieku XXI, a powstał on z pomocą złych duchów –„demonów” polskiej transformacji ustrojowej. Trzeba ich nazywać po imieniu, a ich urzędnicze zastępy szlifują „ogładę” i obłudę europejską na salonach Brukseli. Mija kolejny rok naszego pracowitego życia. Szczęśliwego Nowego Roku życzę wszystkim tym, którzy jeszcze widzą te zagrożenia dla nowo kolonizowanych narodów Europy wschodniej. Do Siego Roku.

30 grudnia 2009

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*