Czy warto było?

Na stronie internetowej – gazeta.pl – zamieszczono “spekulacje” Michała Smolarza pod znamiennym tytułem: Czy warto było łączyć się z Polską? Autor próbuje przekonać czytelników, że “niezależnie od wszystkich dobrych skutków epizodu historycznego z czerwca 1992 roku jego końcowy bilans nie jest korzystny dla Śląska”.

Takie spekulacje można snuć na każdy temat, ale wybór tematów należy do mediów lub do polityków. Rozum podpowiada, że takie spekulacje, co by było gdyby, nie mają żadnego sensu, ale papier jest cierpliwy i przyjmuje wszystko. Pytanie takie, “Czy warto było?, można stawiać zmieniając tylko nazwę kraju lub rodzaj wydarzenia.

W tym wypadku można zacząć od pytania, czy warto było wywoływać pierwszą wojnę światową i stawiać Europę przed koniecznością nowych podziałów i przywracania do życia dawniej istniejących krajów? Czy warto było obciążać Niemcy reperacjami wojennymi, które wraz z bałaganem po pierwszej wojnie światowej pogrążyły Niemcy w długim okresie kryzysu gospodarczego? Jakby wyglądał Śląsk pod panowaniem niemieckim w okresie rządów NSDAP i jakie byłyby reperkusje dla tego regionu po kapitulacji Niemiec w roku 1945?
Takie pytania można mnożyć i układać puzzle w zależności do intencji układającego. Redakcje gazet i “mediów obrazkowych” wyciągają takie tematy, aby drażnić ambicje lokalne i inspirować waśnie nikomu niepotrzebne. Omija się jednak, jak ognia, tematy naprawdę drażliwe. Pytanie: Czy warto było? – może dotyczy każdego konfliktu, każdego sojuszu, powitania każdego nowego państwa.

Czytelnicy tego felietonu mogą postawić setki takich pytań. Ciekawsza jest odpowiedź na pytanie: w stosunku do jakich zdarzeń i jakiego państwa nigdy nie spotkamy w polskich mediach takiego pytania? Okazuje się, że w nowych warunkach są tematy tabu. Tylko ta biedna Polska nie jest objęta taką ochroną i media piszące tam po polsku znęcają się nad tym pięknym krajem i jego historią.

Ta sama gazeta. pl ma również stałego “chłopca do bicia”, a jest nim minister Roman Giertych. Kilka dni wcześniej, przed pytaniem “Czy warto było?’’, mogliśmy przeczytać “Donos nauczycielski”, czyli list Marzanny Pogorzelskiej, nauczycielki z Kędzierzyna-Koźla do ministra Romana Giertycha. Pani nauczycielka próbuje w tym liście złożyć donos na samą siebie, informując ministra o tym, “że przekazuje swoim uczniom informacje i poglądy o równości osób homoseksualnych pod każdym względem”. Dlaczego ta równość jest pod każdym względem, to pozostanie tajemnicą pani nauczycielki. Mnie się wydaje, że pod pewnymi względami jest różnica.

Dziennikarka Beata Łabutin, pisząca o tym liście w gazeta.pl, podzieliła własny tekst na kilka części, których tytuły są następujące: Giertych to policzek dla polskiej szkoły, Czara nietolerancji się przelała, Donos na samą siebie, Dramaty nastoletnich homoseksualistów, Tolerancja deprawuje młodzież? – ten ostatni rozdział opatrzyła znakiem zapytania.

Minister Roman Giertych pozostaje ‘‘chłopcem do bicia” dla wielu polskich mediów. Ten młody i dobrze przygotowany polityk ma ambitny cel przywórcenia dyscypliny i powagi dla polskiej szkoły i jej absolwentów. Jednak większość jego pomysłów i decyzji spotyka się z zaciekłą krytyką mediów. Partia polityczna, do której należy Roman Giertych, jest ciągle atakowana przez wyspecjalizowane grupy dziennikarzy, którym przydałaby się ‘‘szkoła tolerancji”, o której wspomina pani nauczycielka w liście do redakcji GW.

Jak się okazuje, “tolerancja” jest bardzo wygodna i służy tylko tym, którym chce służyć, dla ludzi o zdecydowanych poglądach spotykamy się najczęściej z brakiem tolerancji mediów. Minister Roman Giertych jest aktualnym przykładem braku tolerancji dla niego i jego pomysłów. Ogromna większość jego decyzji jest bardzo słuszna i jest jedynym ratunkiem dla polskiej szkoły, która upadała pod “tolerancyjnym” okiem poprzedniego prezydenta. Dla mediów pozostaje jednak “chłopcem do bicia”.

26 czerwca 2007

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*