Czy Bruksela jest za granicą?

Okiem felietonisty

Czytając komunikat Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotyczący złożenia w Watykanie noty w sprawie wypowiedzi redemptorysty ojca Tadeusza Rydzyka w Parlamencie Europejskim dowiadujemy się, że o.Rydzyk powiedział w PE m.in. , że w Polsce „jest totalitaryzm”, a Polska to „niecywilizowany kraj” i w „Polsce nie rządzą Polacy”.

 

Komunikaty medialne pomijają milczeniem cel wizyty. Powodem wizyty redemptorysty w Brukseli była próba wyrażenia protestu z powodu braku poparcia polskiego rządu dla polskiej geotermii. Jeżeli ojciec Rydzyk powiedział, że „jest dyskryminowany… jest totalitaryzm”, to w kontekście odmowy poparcia polskiego rządu dla toruńskiej geotermii jego wypowiedź nie odbiega formalnie od innych wypowiedzi, które słyszymy co chwilę w polskich mediach. Ciąg dalszy jego wypowiedzi jest próbą szukania przyczyn, z powodu których nastąpiła odmowa pomocy dla tak ważnej inwestycji energetycznej.

 

Rząd polski postanowił jednak złożyć protest w Watykanie przeciw szkodzącym wizerunkowi kraju wypowiedziom i prosi w nocie m.in. o podjęcie działań prowadzących do zaprzestania przez ojca Rydzyka wystąpień godzących w dobre imię Polski i szkodzących Kościołowi w Polsce.

 

Obłudnicy medialni w Polsce podkreślają, że za granicą nikt nie powinien źle wypowiadać się o rządzie polskim. Trzeba się zapytać polityków, którzy ratyfikowali Traktat Lizboński, czy Bruksela jest za granicą Unii Europejskiej? Czy UE nie jest wspólnotą narodów europejskich? Czy nie jest to miejsce jak najbardziej odpowiednie do wyjaśniania tych nieporozumień, których nie można wcześniej wyjaśnić w Warszawie.

 

Kilka lat temu, kiedy w Brukseli „wypowiadał się” Bronisław Geremek, uznano, że to było miejsce odpowiednie. Dlaczego wtedy nikt nie napisał noty dyplomatycznej?

 

W tym samym tygodniu kombatanci węgierscy z okresu transformacji ustrojowej piszą list do Hillary Clinton ze skargą na obecnego premiera Węgier, Victora Orbana, którego działania podobno zagrażają demokracji, ale ich list jest życzliwie przyjmowany przez polskie media. Tajemnicze są w Polsce kryteria, którymi posługują się politycy, rozdzielając swe sympatie i antypatie.

 

Prezes PJN Paweł Kowal, komentując tę histeryzującą notę MSZ, powiedział: „najgorszą opinię o Polsce robią niezreperowane drogi, niewybudowane lotniska”. Polityk PJN apeluje, by w sprawie tej wypowiedzi, która była przedmiotem noty MSZ, zachować właściwe proporcje.

 

Zachowanie właściwych proporcji powinno również dotyczyć „gorączki łupkowej”, rozpętanej przez polskie media. Jak podaje PAP, uzyskiwanie gazu z łupków osadowych może nie być takie proste i takie tanie, jak twierdzą firmy zajmujące się jego wydobyciem – donosi New York Times, który dotarł do setek e-maili konsultantów i analityków branżowych. Według NYT poglądy wyrażone w e-mailach kontrastują z optymistycznymi prognozami firm zajmujących się wydobyciem gazu łupkowego. Autorzy artykułu w NYT ostrzegają przed „łupkową gorączką”, tak jak eksperci finansowi ostrzegali przed poprzednimi „bańkami finansowymi”.

 

Miejmy jednak nadzieję, że zasoby gazu wysokometanowego, odkryte koło Kutna, okażą się na tyle zasobne, że staną się ważnym elementem polskiego bezpieczeństwa energetycznego.

 

Rozpoczyna się polska prezydencja w Unii Europejskiej. Czy polskie MSZ lekko ochłonie po tej wpadce z notą do Watykanu i odzyska zdolność rozpoznawania ważności spraw?

 

Dla Polski najważniejszą sprawą jest bezpieczeństwo energetyczne i odzyskanie władzy nad majątkiem narodowym. Jeżeli o tych problemach mówi Polak w dowolnym miejscu na świecie, to nie może on być piętnowany notami dyplomatycznymi. Bruksela jest odpowiednim miejscem do sygnalizowania polskich niepokojów. Chyba, że dzisiejsza Bruksela jest odpowiednikiem dawnej Moskwy? Wtedy można już zacząć pisać nawet listy proskrypcyjne.

 

29 czerwca 2011

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*