Czy astma to choroba czy metoda?

Okiem felietonisty


„Sport to zdrowie” to hasło dla naiwnych dzieci. Sport wyczynowy to elitarny świat show biznesu, w którym setki „działaczy” żyje wygodnie, eksploatując zdrowie i życie ambitnych młodych ludzi. Granice tego wyczynu są określone, ale jeszcze przez sportowców nie osiągnięte. Setki „naukowców” pracuje w laboratoriach nad preparatami zwiększającymi wytrzymałość i siłę mięśni, a dziesiątki tysięcy młodych ludzi jest gotowa poddać się tym nieludzkim praktykom, aby sięgnąć po ten laur olimpijski, za którym stoi fortuna i ulotna sława. Wyścig między tymi, co produkują te chemiczne preparaty, a tymi, którzy je wykrywają w ciele sportowców, trwa od wielu lat.

 

Jak się okazało, można te rygorystyczne badania „rozluźnić”, zgłaszając chorobę sportowca, wymagającą stałego przyjmowania leków. Astma okazała się chorobą coraz częściej zgłaszaną przez wyczynowców. Jednym z czynników wywołujących astmę jest u chorego wysiłek fizyczny, ale to nie przeszkadza chorym na astmę sportowcom doprowadzać własnego organizmu do morderczego wręcz wysiłku. Bieg narciarski jest jedną z najbardziej wyczerpujących dyscyplin, ponieważ odbywa się w warunkach pogodowych trudnych do przewidzenia. Zgłaszanie astmy jako choroby jest tak pospolite, że w pierwszej szóstce zwyciężców biegu narciarskiego kobiet, tylko jedna nie była chora na astmę. Czy to jest zjawisko normalne, czy można się w tym doszukiwać metody omijania przepisów antydopingowych?

 

Logika podpowiada nam, że coś tu nie gra. Jeżeli przepisy antydopingowe nie dopuszczają stosowania pewnych leków, np. sterydów, to dlaczego robi się wyjątek dla tej grupy sportowców, którzy przynoszą zaświadczenie lekarskie i to zaświadczenie otwiera im furtkę do omijania przepisów. To co dla nas dyskusyjne, czy wręcz niesprawiedliwe, bo tworzące niebezpieczną ścieżkę sztucznego wspomagania, czyli eksploatowania ponad miarę ludzkiego organizmu, to dla sędziów i działaczy tworzących przepisy jest dopuszczalne.

 

Metoda tworzenia podwójnych standardów dla zdrowych i „chorych na astmę” jest powszechnie stosowana w polityce. To co dla jednych jest zabronione, to dla innych jest dozwolone lub wręcz zalecane. Na co dzień obserwujemy taką właśnie ocenę postępowania polityków i rządów z innych obozów politycznych. Co wolno jednym, tym wybranym, to absolutnie nie wolno tym, którzy przez nas są nielubiani lub próbują nam się przeciwstawić. Takie pojęcia jak patriotyzm i globalizm, które się nawzajem wykluczają, jak zdrowy i chory, są jednocześnie deklarowane jako światopogląd polityków wielu formacji, mających ambicje sprawowania władzy.

 

Polityk z małych krajów europejskich jest elastyczny jak guma do żucia, kiedy wypada być patriotą, to jest patriotą, ale kiedy startuje w wyborach do parlamentu Unijnego to jest globalistą. Przekładając to na język sportowy , kiedy trzeba wystawić pierś po medal, to jest najlepszy ze zdrowych, ale kiedy idzie na badanie antydopingowe, to pokazuje zaświadczenie, że jest chory na astmę. Niektórzy politycy, którzy przeszli przez wszystkie partie polityczne, czyli inaczej mówiąc, przeszli przez wszystkie „choroby”, startując do wyborów prezydenckich mówią , że są „dziewiczo” zdrowi, czyli są patriotami najczystszej próby. Takie to są drogi ludzi ambitnych, lub chorobliwie ambitnych, walczących o najwyższe urzędy lub o medale olimpijskie. Cel uświęca środki. Oby następne olimpiady nie wpisywały się w hasło: „Sport to zdrowie. Astma to medal olimpijski”.

 

Rozpoczęcie zimowej Olimpiady w Kanadzie było niezwykle piękne. Sama idea olimpijskich zmagań godna jest najwyższego podziwu. Malowniczy kraj, cudowne krajobrazy, piękni młodzi ludzie, szkoda, że nas tam nie było.

 

24 lutego 2010

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*