Czas głupich sztuczek

Widać wyraźnie, że ostateczna rozgrywka wyborcza jest już tuż tuż, a sygnałem tego jest stosowanie populistycznych sztuczek, które mają w taki czy inny sposób pozyskać wyborców. Jednym z najdziwniejszych pomysłów ostatnich dni jest proponowane przez Johna McCaina i Hillary Clinton zawieszenie na okres lata federalnego opodatkowania benzyny.

Ani jeden ekonomista nie zdobył się na stwierdzenie, że taki pomysł ma jakikolwiek sens – wręcz przeciwnie, specjaliści jednogłośnie orzekli, że to głupota, bo zaoszczędzi przeciętnemu kierowcy ok. 30 dolarów, za to dramatycznie zredukuje fundusze przeznaczone na remonty dróg i mostów. Wystarczy przejechać się po niektórych autostradach w Chicago, by przekonać się, iż remonty takie są dramatycznie potrzebne.

Nie ma wątpliwości co do tego, że tymczasowa obniżka cen benzyny może wydawać się atrakcyjna, szczególnie wtedy, gdy zatankowanie samochodu do pełna zdaje się wymagać zaciągnięcia pożyczki. Jednak wystarczy moment refleksji, by zdać sobie sprawę, że ta letnia amnestia benzynowa jest propozycją doraźną i koniunkturalną, a najważniejsze jest to, iż absolutnie niczego nie rozwiązuje, jeśli chodzi o amerykańskie przywiązanie do arabskiej ropy naftowej. Innymi słowy, jest to rozwiązanie obliczone na pozyskanie głosów co bardziej naiwnych wyborców, a nie na poważne zajęcie się niezwykle trudnym problemem.

Jest jeszcze inny, negatywny skutek wprowadzenia tego pomysłu w życie (na co zresztą nie ma żadnych realistycznych szans). Gdyby latem benzyna na jakiś czas potaniała, spowodowałoby to zapewne nie tylko zaoszczędzenie przez przeciętnego kierowcę 30 dolarów, lecz intensyfikację jeżdżenia samochodami. Tymczasem powinno nam chodzić o to, by spowodować w USA drastyczną zmianę nawyków “motoryzacyjnych” – porzucenie żarłocznych pojazdów typu SUV, większe zainteresowanie samochodowymi hybrydami, bardziej konserwatywne podejście do jeżdżenia wszędzie autami, itd. Pomysł McCaina i Clinton ma u wyborców spowodować ulotną euforię, która zaraz potem przerodzi się w jeszcze większą depresję.

Głupota tej politycznej zagrywki jest oczywista jeszcze z innego powodu. Załóżmy przez chwilę, iż rzeczywiście dochodzi do wprowadzenia letniej amnestii podatkowej w życie, co ma spowodować tymczasowe obniżenie ceny za jeden galon paliwa o ok. 20 centów. Jednak ani rząd federalny, ani Kongres, ani też politycy marzący o przeprowadzeniu do Białego Domu w żaden sposób nie kontrolują światowego rynku paliwowego. A ponieważ już dziś niektórzy prorokują, iż cena baryłki ropy naftowej wzrośnie do 150 dolarów, a galon benzyny kosztować będzie prawie 5 dolarów, proponowana amnestia będzie całkowicie bez znaczenia, ponieważ nikt jej w żaden istotny sposób nie odczuje.

W czasie kampanii wyborczej można oczywiście obiecywać bardzo wiele, nawet jeśli są to obietnice bez pokrycia. W przypadku teoretycznego zniesienia podatku federalnego na benzynę obietnice są szczególnie żałosne – niemal na pewno nie zostaną zrealizowane, a nawet gdyby jakoś się zmaterializowały, byłoby fatalnym w skutkach pociągnięciem ekonomicznym. Należy przypuszczać, iż zarówno McCain jak i Clinton doskonale o tym wiedzą, a skoro tak, to ich szermowanie wizją niższych cen na paliwo posiada tylko jedną, niezbyt apetyczną genezę – polityczny oportunizm.

Jedynym kandydatem prezydenckim, który nazwał ten pomysł “po imieniu”, czyli określił go jako “silly”, jest Barack Obama, co należy mu zapisać na plus. Zajął postawę dość ryzykowną politycznie, szczególnie w obliczu ważnych prawyborów w Indianie i Północnej Karolinie, ale jednocześnie udowodnił, że nie interesują go tanie zagrywki, które absolutnie niczego nie dają z wyjątkiem tymczasowego poparcia niektórych wyborców. Oby tak dalej.
Andrzej Heyduk

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*