“Bolek’’ czy Hamlet? – Okiem felietonisty

Czy polski Hamlet miałby na imię Bolek, gdyby polski Szekspir żył w XXI wieku? Dramaturgia czasów nam współczesnych jest ciekawsza od XVI-wiecznych problemów egzystencjalnych arystokracji tamtego okresu. Media współczesne jednak hamletyzują, ogrywając problemy współczesnych Bolków na wszystkie możliwe sposoby. Postać historyczna poddana takiej obróbce medialnej wygląda jak sprana z kolorów bielizna po kąpieli w odbarwiającym ją chlorze. Spadają z niej wszystkie sztuczne kolory, naniesione przez te same media, które ozdabiały ją różami i pudrami komplementów.

Historyk Antoni Dudek dolewa jeszcze oliwy do ognia ujawniając w TOK FM, że Lech Wałęsa nie zwrócił w połowie lat 90. 2,5 tys. stron tajnych dokumentów, dotyczących między innymi Lecha Kaczyńskiego i Bogdana Borusewicza. Dokumenty te miały klauzulę tajności i były umieszczone w 54 mikrofilmach. Dokumenty nigdy nie wróciły od prezydenta Lecha Wałęsy. Wróciła tylko słynna zdekompletowana dokumentacja papierowa, ale bez wielu wyrwanych kartek. Antoni Dudek wyraża też własną opinię, że książka Cenckiewicza i Gontarczyka nie powinna być firmowana przez IPN.

Dyskusja dotycząca polskiego Hamleta, czyli domniemanego Bolka, przenosi się wreszcie poza granice Polski. Francuski prawicowy dziennik Le Figaro, komentując informacje zawarte w książce wydanej przez IPN, używa argumentów jakby zapożyczonych z lewicującej Gazety Wyborczej, co jest ciekawostką krajoznawczo-obyczajową nowej Europy.Natomiast niemiecki FAZ, komentując książkę, podkreśla, że “rola jaką Lech Wałęsa odegrał w latach 80. zapewnia mu należne miejsce w historii”. Według FAZ książka “SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” nie znosi dwuznaczności wielu faktów z życiorysu bohatera. FAZ zauważa, że IPN mógłby zażądać nowego postępowania sądowego w sprawie Wałęsy, gdyby był pewien, że nowe fakty pozwolą obalić wyrok z 2000 roku. Jak na razie to się nie dzieje.

Komentarze dotyczące tej ważnej książki, wydanej przez IPN, przedstawiają ocenę historyczną i polityczną barwnej postaci, jaką był i jest Lech Wałęsa. Aktorom tego formatu, jakim jest Lech Wałęsa, nie zaszkodzi żadna książka, ponieważ kariera medialna rządzi się własnymi prawami. Lech Wałęsa jest i pozostanie wybitnym aktorem jarmarcznego teatru dell’arte, trzymającego w napięciu wielu współczesnych widzów. Bohater tego teatru nie może być autorytetem moralnym, ale nie wyrzucimy go z naszej pamięci, ponieważ nasza pamięć i tak nas nie posłucha.

Rzeczpospolita miała wielu bohaterów zmieniających się diametralnie w czasie własnego życia. Problemy naszych czasów przerastają naszych bohaterów, ale przerastają również nas jako ich kibiców. W wyborach uzupełniających do Senatu wzięło udział 12 procent uprawnionych do głosowania. Te 12 procent aktywnych politycznie obywateli zdecydowanie poparło przedstawiciela PiS, co jest zupełnym zaskoczeniem dla zadufanej w sobie koalicji Platformy z PSL-em.

Jeszcze bardziej sympatyczne dowody poparcia dla PiS otrzymał w Chicago poseł Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Jego spotkanie z Polonią zorganizowane ad hoc, zgromadziło setki ludzi i było dowodem ogromnej sympatii dla PiS i ministra Zbigniewa Ziobro. Relację telewizyjną z tego spotkania, możemy także zobaczyć w telewizji satelitarnej “Trwam” w niedzielę 29 czerwca. W telewizji chicagowskiej Polvision, tego samego wieczoru możemy zobaczyć rozmowę, jaką z posłem Zbigniewem Ziobro przeprowadził redaktor Robert Szabla. To są bardzo ciekawe spotkania.

Miejmy nadzieję, że Chicago odwiedzą również politycy koalicji rządzącej, co prawda nie mogą oni liczyć na podobne dowody sympatii jak PiS, ale do odważnych świat należy.
25 czerwca 2008
www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*