Bogactwo w gębie?

Okiem felietonisty

Mój znajomy, który dotychczas uchodził za biznesmena ustabilizowanego finansowo, zadzwonił do mnie z propozycją odkupienia od niego osobistego komputera za okazyjną cenę 1 tys. dolarów. Podobno program zainstalowany w tym komputerze był wart więcej. Nie mogłem odkupić od niego tego znakomitego urzędzenia, ponieważ sam nie „narzekam” na nadmiar gotówki. Zapytałem go jednak niegrzecznie, co go zmusza do takiej decyzji. Odpowiedział, że potrzebuje pieniędzy na wstawienie sobie zęba, którego stracił rozgryzając orzech włoski. Wyjaśnił mi, że proces wstawienia sobie brakującego zęba jest znacznie droższy od wspaniałego komputera, ale aby zacząć ten zabieg u dentysty, potrzebuje na początek 1 tys.dolarów. Ubezpieczenia podobno nie refundują takich zabiegów w całości. Wtedy uświadomiłem sobie, jakie bogactwo mamy w gębie. Niektórzy z nas mają w gębie nawet po kilkadziesiąt komputerów. Natura szczodrze nas wyposażyła w takie „bogactwo”. Dentyści są równie bogaci, pobierając za koronki wysokie „komputerowe” sumy. Pamiętajmy o naszych zębach. Pielęgnujmy ten skarb.

 

Pieniądze i odszkodowania są stałym tematem wystąpień rządowych i roszczeń sądowych. Jak informuje nas Gazeta.pl: „Będzie doniesienie do prokuratury przeciwko wydawcy tygodnika Angora, który w przedostatnim numerze na okładce umieścił dwóch Żydów stojących przed Pałacem Kultury i Nauki. W „chmurce” napisano: „Synu, to wszystko kiedyś będzie twoje”. A jednemu artykułowi w tym tygodniku nadano tytuł: ”Co jeszcze mamy oddać Żydom?” – To rysunek satyryczny odpowiada redakcja tygodnika” – koniec cytatu.

 

Organizacja o nazwie „Otwarta Rzeczpospolita” uważa, że „ premier Donald Tusk, w imieniu polskiego rządu, powinien niezwłocznie potępić ten pozbawiony smaku i wrażliwości komunikat nienawiści, eksponowany na okładce Angory, inspirowany stereotypami i prowokujący czytelnikow pisma do antysemityzmu”.

 

Skandalem medialnym zakończyła się również wystawa „Prawda i pamięć” w Parlamencie Europejskim. Prawo i Sprawiedliwość zarzuciło przewodniczącemu Europarlamentu, Jerzemu Buzkowi, że to on podjął decyzję o ocenzurowaniu wystawy poświęconej katastrofie smoleńskiej. Podpisy pod zdjęciami z tej katastrofy zostały zakryte, bo władze Parlamentu, czyli tak zwani kwestorzy uznali, że są one zbyt kontrowersyjne i drastyczne. Rzecznik przewodniczącego Europarlamentu oświadczył, że ta sprawa nie leży w kompetencjach przewodniczącego Jerzego Buzka, i że wszelkie decyzje dotyczące wystaw podejmują kwestorzy. Europoseł, pani prof. Lena Kolarska-Bobińska, komentując skandal na własnym blogu, wyraża odmienną opinię o przyczynach zakrycia komentarzy pod zdjęciami, cytuję: „W przypadku wystawy „Prawda i pamięć” organizatorzy otrzymali zgodę na nią pokazując same zdjęcia. Pełne dossier planowanego wydarzenia (a więc zdjęcia z podpisami) zostało złożone już po przepisowym terminie. Kwestorzy, pewnie zaalarmowani tym, uznali, że nie jest to zgodne z parlamentarnym regulaminem”.

 

A podpisy pod niektórymi zdjęciami były następujące:

 

„Żaden inny polityk nie cieszył się takim oddaniem obywateli jak Lech Kaczyński”.

 

„Według opinii znacznej części polskiego społeczeństwa profesor Lech Kaczyński był najwybitniejszym polskim politykiem po II wojnie światowej”.

 

„Rosjanie zniszczyli wrak samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku. Na zdjęciu widać oficera miażdżącego okna za pomocą łomu, jednocześnie wykonującego radosne gesty w stronę kolegów”.

 

”Ciała ofiar katastrofy w Smoleńsku zostały rzucone przez Rosjan na fragmenty folii ułożonej na ziemi. Leżały w ten sposób na widoku, czekając na ułożenie ich do trumien”.

 

„Takie działania stoją w rażącej sprzeczności z zasadami prowadzenia śledztw dotyczących wypadków lotniczych w UE”.

 

„Rosyjscy oficerowie przeszukiwali miejsce katastrofy poprzez wkładanie kijów w ziemię. Nic dziwnego, że po kilku miesiącach od tragedii polscy turyści znajdowali na miejscu katastrofy fragmenty ludzkich ciał i ważne urządzenia z samolotu. To poddaje w wątpliwość profesjonalizm i wiarygodność Rosji”.

 

Te napisy zostały usunięte przez kwestorów z Parlamentu Europejskiego, a pani Lidia Geringer de Oedenberg – jedna z kwestorek – zaznacza, że organizując wystawę europosłowie PiS nie trzymali się procedur, a podpisy pod zdjęciami są „bardzo drastyczne”.

 

Ocenę podpisów pod zdjęciami i pod rysunkami satyrycznymi pozostawiam czytelnikom.

 

14 kwietnia 2011

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*