Amerykański wstyd

Ameryka od środka


Tragedia, jaka rozegrała się w miejscowości Newtown w stanie Connecticut wywołała w USA burzliwą dyskusję, która jednak – jak się spodziewam – dość szybko wygaśnie i nadal nic się nie zmieni. Tak było po wielu innych, dramatycznych wydarzeniach tego typu. Ameryka pozostanie uzbrojona po zęby. Szacuje się, że w ponad 80% amerykańskich domostw znajduje się jakaś broń palna, co jest najwyższym na świecie wskaźnikiem. Rocznie w USA od kul ginie prawie 10 tysięcy ludzi, czyli znacznie więcej niż we wszystkich rozwiniętych krajach świata razem wziętych. Dla porównania, w Kanadzie, gdzie broń obecna jest tylko w 30% domów, co roku ginie z tego samego powodu 170 ludzi, a w Polsce problem ten prawie nie istnieje, gdyż “uzbrojonych” jest zaledwie jeden procent domostw, a od strzałów śmierć ponosi 30 osób. Nawet w Meksyku, gdzie od wielu lat toczą się krwawe porachunki między gangami narkotykowymi, rocznie ginie od kul mniej ludzi niż u nas.

To, co pod przykrywką ochrony praw obywatelskich, a szczególnie w ramach domniemanej obrony drugiej poprawki do konstytucji, dzieje się w USA jest światowym skandalem i źródłem kłopotliwego, amerykańskiego wstydu. W Newtown z rąk szaleńca posługującego się bronią, która nie powinna się znajdować w rękach jakiegokolwiek cywilnego mieszkańca kraju, zginęło 20 uczniów. I podczas gdy my nadal dyskutujemy o tym, czy można legalnie zakazywać posiadania niemal militarnego arsenału uzbrojenia, świat coraz bardziej się dziwi.

 

Gdy wieść o masakrze w Connecticut obiegła cały glob, dziennikarz niemieckiego dziennika “Stuttgarter Zeitung” napisał, co następuje:

 

Nigdzie indziej na świecie nie ma w obiegu takiej ilości broni jak w USA. Nigdzie obywatele nie są tak bardzo uzbrojeni. Amerykańska konstytucja gwarantuje podobno prawo do chodzenia po kraju niczym John Wayne, z bronią schowaną za pazuchą. Można mówić, że to niemal narodowa tradycja. Ale to wojenne podejście do swobód obywatelskich jest też reliktem przeszłości. Amerykańskie dzieci giną od kul 10 razy częściej niż gdziekolwiek indziej na świecie. To mówi samo za siebie.

Gdy tylko zaczyna się dyskusja o kontroli broni palnej w USA, natychmiast pojawia się cały zestaw pozornych, zwykle idiotycznych argumentów. Szermuje się hasłami typu “to nie rewolwery zabijają, lecz ludzie”. Ci, którzy nie chcą wprowadzać jakichkolwiek ograniczeń w dostępie do broni palnej oferują ponadto pomysły “kontrolowania” osób z zaburzeniami psychicznymi oraz lepszego zabezpieczania szkół przed niebezpiecznymi intruzami. Szczytem absurdu są ostatnie doniesienia o tym, że wielkim zainteresowaniem rodziców cieszą się kuloodporne tornistry. Można też placówki oświatowe otoczyć całkowicie drutem kolczastym oraz kordonem czołgów. Nie jest to jednak, i nigdy nie będzie, rozwiązaniem problemu, ponieważ wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że przyczyną tego, co się w Ameryce z tak tragiczną częstotliwością dzieje jest powszechna dostępność broni palnej. A to, że w amerykańskich sklepach w ogóle są kuloodporne tornistry zdaje się świadczyć o tym, że co niektórzy postradali kompletnie zmysły.

Andrzej Heyduk

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*