Afera kontrolowana?

Okiem felietonisty

Wreszcie mamy sezon ogórkowy w polskich mediach.

 

Tematem narzuconym do “obróbki” medialnej w Polsce jest “afera taśmowa”. Od nagranej rozmowy minęło pół roku. Jeden pan z PSL nagrał w styczniu rozmowę z drugim panem, który opowiadał o nepotyzmie i dużych pieniądzach czerpanych w sposób niezgodny z prawem. Na filmie przedstawionym w internecie widzimy scenkę, kiedy do pokoju wchodzi jeden z rozmówców, a oczekujący na niego przyjaciel z tej samej partii usuwa z półki przeszkodę zasłaniającą obiektyw kamery. Robi to w konkretnym celu, aby lepiej było widać “spowiednika”. Styl tej rozmowy jest sztuczny i pachnie na milę prowokacją. O tym, co słyszymy w rozmowie nagranej na taśmach, wiemy od lat, ale widocznie dopiero teraz elity polityczne wyraziły zgodę na opublikowanie tej rozmowy w mediach.

 

Roczniki średnie i poważniejsze pamiętają słynne ostrzeżenie nadawane w czasie stanu wojennego do rozmówców, prowadzących rozmowy przez telefon: “rozmowa kontrolowana”, “rozmowa kontrolowana”.

 

To samo ostrzeżenie powinny nadawać stacje telewizyjne i strony internetowe umożliwiające wysłuchanie “afery taśmowej”. Cała afera wygląda na “aferę kontrolowaną”. Bardzo szybko, jak na polskie standardy, wskazano na ministra Sawickiego jako na winnego. Niby w tej szybkiej reakcji jest pokaz siły i zdecydowania rządzących ale afera taśmowa zbiega się z kampanią wyborczą w PSL. Minister Sawicki podał się do dymisji, a odium tej afery spadnie na niego. Teraz panowie politycy z koalicji PO-PSL przeprowadzą publiczną samokrytykę, ukarzą winnych i pozostaną na tych samych pozycjach.

 

To może będzie mistrzostwo świata w pokazówce pozorującej porządki na szczytach władzy III RP. Taki zabieg kosmetyczny przypomina publiczne zdzieranie lakieru z paznokci uwłaszczonych elit i po medialnym katharsis, nakładanie nowego lakieru na łapska kolejnych “reprezentantów” narodu. W tygodniku Polityka Joanna Solska tak komentuje to wydarzenie: “Chodzi także o to, że Marek Sawicki przesadził. Wobec własnej partii popełnił niewybaczalny grzech. Stanowiska w agencjach i kontrolowanych przez niego spółkach rozdzielał nie tylko między ludowców, ale także działaczy związanych z konkurencyjnymi wobec Waldemara Pawlaka politykami, a nawet z PiS. Montując sobie w ten sposób o wiele szersze zaplecze polityczne. Grzechu nielojalności żadna partia nie wybacza” — koniec cytatu.

 

Popatrzmy uważnie na kolejne etapy tej “kontrolowanej afery” — to bardzo ciekawy przykład reżyserii politycznej. Wyborcy lubią być manipulowani, a to może być przykład reżyserii politycznej zasługujący na Oskara.

 

W Polsce nie brakuje poważnych problemów. Polskie zakłady chemiczne produkujące nawozy i tworzywa sztuczne stają się przedmiotem tak zwanej “wolnej gry rynkowej”, czyli ordynarnej próby przejęcia przez kapitał zagraniczny. Minister Skarbu RP nazywa to “wrogim przejęciem”, używając terminu ze słownika dawno nie słyszanego w liberalnej Polsce.

 

Tak trzeba było mówić 15 lat temu, ale dopiero teraz ktoś zezwolił ministrowi na zdecydowaną obronę polskiego przemysłu. Czy próba obrony okaże się skuteczna, zobaczymy za parę miesięcy. Ten mechanizm globalnej zaborczości nie zwalnia tempa nawet w okresie globalnego kryzysu. Globalne instytucje finansowe za nic sobie mają lokalne kryzysy. Ich makiaweliczna bezwzględność wymknęła się spod kontroli międzynarodowych organizacji. Politycy stali się zakładnikami i ofiarami niszczącej świat arogancji.

 

W Polsce nie brakuje też problemów do złudzenia przypominających XIX kapitalizm z okresu “Ziemi obiecanej”. Jak donosi wyborcza.biz, “Obecny sezon zaczął się mało optymistycznie dla producentów ziemniaków. Cena skupu wczesnych ziemniaków jadalnych w skupie jest o blisko 60 procent niższa niż rok wcześniej. Obecnie plantatorzy dostają za kilogram zaledwie 7 groszy, podczas gdy koszty produkcji sięgają 30 groszy” .

 

W sklepach ceny za kilogram ziemniaków wahają się od 80 groszy do 1.60 zł, czyli mamy już odpowiedź, kto zarabia najwięcej.

 

Kapitalizm producenta przegrał z kapitalizmem hurtownika i importera.

 

W Polsce możemy kupić w dużych sieciach handlowych ziemniaki z Hiszpanii, które kosztują 80 gr za kilogram.

 

Rolnicy z powiatu sieradzkiego zapowiadają blokadę dróg.

 

Te problemy nie stają się jednak tematem politycznych dyskusji koalicji PO-PSL. Tam powstają “afery kontrolowane”, których początek i zakończenie jest przewidywalne.

18 lipca 2012

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*