90. rocznica – Okiem felietonisty

W 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, więc Rzeczpospolita powinna obchodzić 90. rocznicę istnienia jako państwo niepodległe, ale w roku 2008 nie możemy obchodzić 90-lecie istnienia Rzeczpospolitej niepodległej, ponieważ po drodze mieliśmy kilka lat niezawinionych przerw. Pierwszą spowodował wybuch wojny w roku 1939 i kilka lat okupacji hitlerowskiej, a drugi był spowodowany ustaleniami aliantów w Jałcie, które oddawały nas pod “opiekę” potężnego sąsiada.

W przyszłości dyskusyjny będzie również okres dobrowolnego oddania się pod kuratelę Unii Europejskiej, który już się rozpoczął w chwili przystąpienia do UE, ale nabierze zupełnie nowego charakteru po ratyfikacji traktatu Lizbońskiego i zmiany polskiego złotego na euro. Trzeba będzie mieć “artystyczną” wyobraźnię, aby w przyszłości obchodzić kolejne rocznice odzyskania niepodległości.

Globalny świat kładzie swoją ciężką rękę na najwznioślejszych uczuciach, do których należy miłość do ojczyzny. Miliony ludzi oddało swe życie dobrowolnie lub pod przymusem za ojczyznę, a teraz ta “ojczyzna” rozszerza się na inne kraje, na inne narody, na inne kultury, na inne języki. Jak to pogodzić z naturalnym odczuciem przynależności do narodu z wszystkimi tej przynależności konsekwencjami?

Do tej pory tylko emigranci bywali w trudnym położeniu, skazani na obowiązek godzenia w sobie miłości do kraju ojczystego z szacunkiem i miłością do kraju, w którym przebywali na emigracji. W świecie globalnym, składającym się z wielu krajów, które zamieszkują narody o zupełnie innej mentalności i wrażliwości, kulturze i języku, obywatele staną przed karkołomną próbą pogodzenia w sobie tych emocji, które składają się na miłość dla ojczyzny. Eksperyment, przed którym politycy postawili narody Europy, jest powtórką zmierzającą do odtworzenia Cesarstwa Rzymskiego w jeszcze większych granicach niż to cesarstwo istniało.

Obecny kryzys ekonomiczny wyostrzył problemy, przed jakimi stanęła integracja europejska. Irlandzkie “nie” formalnie zatrzymało ten proces, ale politycy rozważają już inne warianty, omijające proceduralne kłopoty. Jednak badania opinii publicznej w UE wskazują na zmniejszające się poparcie dla integracji. Kryzys ekonomiczny tworzy bariery, ale także wzmacnia tych, którzy w UE szukają ratunku. Jak w tym tak trudnym okresie zachowają się politycy europejscy, dowiemy się w najbliższym czasie, kiedy odsłonią się prawdziwe rozmiary kryzysu ekonomicznego i polityczna wola jego naprawienia.

Z korespondencji z Moskwy, którą zamieściła Gazeta Wyborcza dowiadujemy się, że rosyjskie banki, którym państwo dało miliardy na kredytowanie przedsiębiorstw, wywożą pieniądze za granicę, a szefowie banków, którym grozi bankructwo, wymyślają skuteczne sposoby, jak na tym zarobić – koniec cytatu.

Znając globalne obyczaje praktykowane w bankach całego świata, można przypuszczać, że podobne zachowania obowiązują wszędzie. To właśnie bankierzy są elitą globalnego świata wolną od miłości do własnego kraju, ale z nadmiernie rozwiniętą miłością do własnego zysku. Przed takimi problemami staną wszystkie kraje objęte kryzysem finansowym. Od zmian w tym sektorze musi się zacząć walka z pełzającym jak lawa kryzysem ekonomicznym.

Jednak ubocznym skutkiem tego kierunku działań jest umocnienie globalizacji, a więc ograniczenie i tak już wątłej niepodległości małych krajów. Patrząc na ten świat realnie, można obawiać się, że setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości może zupełnie zniknąć z kalendarza regionalnych imprez.
Patrioci zostaną wtedy w Polsce wstydliwą mniejszością.
11 listopada 2008
www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*