1939 – opowieść wojenno – rodzinna

Pamięci mojego dziadka Jana Soroko, jego trzech braci Kazimierza, Mieczysława i Edwarda, ich dwóch sióstr Wandy i Władzi oraz Wiktora i Kazimierza Kosikowskich, braci mojej babci Marii Soroko.

Wkroczyliśmy ciepło w jesienny październik. Gdybyśmy cofnęli się do 1939 roku bylibyśmy pewnie w stanie szoku, przerażeni jutrem. Warszawa padłaby kilka dni temu, 28 września. Na wieść o kapitulacji stolicy, gen. Kleeberg podjął decyzję przebicia się w Góry Świętokrzyskie, w związku z czym skierował swe oddziały w kierunku Kocka. Pod Parczewem doszło do konfrontacji zbrojnej. Specjalna grupa operacyjna „Polesie” rozgromiła Sowietów. Nasze ostatnie, gorzkie zwycięstwo. Przesłuchano 50 jeńców, których wzięto tego dnia.

 

„Reakcja ich była niespodziewana. Jeńcy zaczęli błagać, aby ich nie odsyłać. Zaczęły się skargi na stosunki w kraju i w wojsku. Opowiadali o nędzy, o złym traktowaniu (…), zaczęli prosić, aby ich wcielić do polskich oddziałów. Przysięgali, że będą nam wierni i pójdą wszędzie z nami”. Zaskoczony postawą czerwonoarmistów gen. Kleeberg wyraził zgodę na wcielenie ich w szeregi SGO „Polesie”.

 

1 października doszło jeszcze do potyczki z Sowietami pod Wytycznem przy próbie przekroczenia szosy Włodawa – Lublin. 2000 polskich żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza (13 dział, zero czołgów) starło się z 70 czołgami T-26 (1200 żołnierzy i 13 dział). Po całodziennych walkach wobec przewagi wroga dowódca grupy KOP rozkazał odwrót i rozwiązał grupę. Oddziały drobnymi grupami przedostały się do lasów i rozpoczęły walkę konspiracyjną. Tak skończyło się na wschodzie.

 

2 października broń złożyli obrońcy Helu.

 

6 października, po ostatniej bitwie kampanii – bitwie pod Kockiem toczonej od 2 października z niemieckimi oddziałami XIV Korpusu Zmotoryzowanego gen. von Wietersheima złożyły broń oddziały Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga. Taktycznie bitwa była zwycięska dla Polaków, jednak strategicznie wygrali Niemcy. Była to ostatnia bitwa kampanii wrześniowej stoczona przez regularne wojsko.

 

Lato 1939 roku dla mojego dziadka Jana Soroko (1901), piłsudczyka i legionisty Piątego Pułku Ułanów przyniosło wspaniałą nowinę. Jego żona, a moja babcia Maria Soroko, lat 24 (Kosikowska) zaciążyła i mój kilkuletni tata Rysio (rocznik 1934) za kilka miesięcy miał przywitać na tym świecie swojego młodszego brata, Jurka. Dziadek wyrwał się do legionów Piłsudskiego w wieku 17 lat, brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, stracił dwa palce, a w II RP miał posadę nauczyciela w wiejskiej szkole na Kresach, Multanka, obecnie Białoruś. Janek Soroko ma dwie siostry Wandę i Władzię i trzech braci, Edwarda, Mieczysława i Kazimierza (Kazimierz i Mieczysław to też dwa pseudonimy jakich używał Marszałek, gdy jako młody socjalista spiskował). Moja babcia – Maria Soroko, z domu Kosikowska ma dwóch braci – Wiktora oraz Kazimierza. Gdy do Nieświeża przyjedzie Piłsudski, będzie go witać kwiatami razem ze starszym bratem Wiktorem Kosikowskim. Piłsudski odwiedzał w Nieświeżu rodzinę Radziwiłłów. Młodzi Radziwiłłowie przyjaźnili się z młodymi Kosikowskimi, którzy znów trzymali sztamę z młodymi Sorokami. Gdy po mojego dziadka przyszło NKWD z dwoma miejscowymi Żydami krew zagotowała się w szwagrze, młodym Wiktorze Kosikowskim. Zabił Żydów, którzy wydali dziadka w ręce NKWD. Szukali go, więc gdy wkroczyli Niemcy sam zgłosił się na roboty, spędził wojnę w obozie na terenie Niemiec i tam zastało go wyzwolenie. Nigdy do Polski nie wrócił. Osiadł w Australii. Babcia, na Jego cześć dała mi na drugie imię właśnie Wiktor. Jego brat, Kazimierz, studiował przed wojną dwa fakultety w Poznaniu, leśnictwo i stomatologię. Po wojnie zupełnie przypadkowo spotkał się z własną siostrą na Ziemiach Odzyskanych, w Świebodzinie. Tam zatrzymał się transport repatriantów ze Wschodu. Babcia, już z dwójką dzieci i bez męża, pierwszym możliwym transportem uciekała z dawnych Kresów, jak najdalej od Sowietów. Przypadek trafił na Świebodzin i przypadek sprawił, że tam właśnie, po zawierusze wojennej, na ulicy i zupełnie przypadkowo brat spotkał siostrę. Kazimierz Kosikowski był wtedy szefem PURu – Państwowego Urzędu Repatriacyjnego na tych terenach. Po wojnie pyskował komunistom, zabrała się za niego ubecja. Zniszczyli człowieka – temat na osobną rozprawę.

 

Po stronie rodziny Soroków historia wyglądała następująco. Do obozów w Ostaszkowie i Kozielsku trafiło dwóch braci – podporucznicy Jan Soroko i Mieczysław Soroko. Edward Soroko trafił do niemieckiego oflagu. Jana Soroko przetransportowano za góry Ural, do obozu Uchta. W rodzinnej dokumentacji przechowujemy listy dziadka z tego okresu. Straszny głód i pomór, i tam też zastała go śmierć. Wyszedł na mocy amnestii, którą wywalczył Sikorski. Pewnie trafiłby do polskiego wojska i walczył dalej gdyby nie śmierć. Z Syberii nie wrócił też jego ojciec, któremu również było na imię Jan.

 

Wanda Soroko, siostra Jana, którą ze swoją mamą, Apolonią oraz Janem, czyli moimi pradziadkami oraz bratem Kazimierzem wywieziono głęboko na Syberię, trafiła już do formowanego wojska polskiego gen. Berlinga u boku armii sowieckiej. Poznała tam młodego chłopaka, Polaka, którego wybuch wojny zastał w Moskwie, gdzie odwiedzał ciotkę, która wyszła za Rosjanina. Nie miał jak wrócić do Polski, więc przez dwa lata studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Moskwie, zanim go wcielili do sowieckiego wojska, a gdy Berling zaczął formować swoją dywizję, przeniesiono młodego Arnolda Junitera do tego samego wojska co była Wanda. Przeszli cały szlag bojowy aż do Berlina. Wrócił do ludowej już Polski jako pilot i karierę zakończył w stopniu pułkownika jako Dowódca Lotnictwa Operacyjnego, podlegający bezpośrednio pod ministra obrony, generała Jaruzelskiego. Kazimierz Soroko natomiast trafił do armii Andersa. Był w Iraku, Palestynie, brał udział w bitwie pod Monte Cassino. Przeżył i też wrócił po wojnie do ojczyzny. Władzia również przeżyła. Jej nie wywieziono na wschód. Była już wtedy niezależną mężatką. Zresztą cóż to był za ślub – tego samego dnia za mąż wychodziła Władzia i jej brat Jan Soroko, czyli mój dziadek brał za żonę młodziutką Marysię Kosikowską.

 

O wojennych losach Jana Soroko zawiadamiał w 1945 w liście Andrzej Witos (członek PKWN w Lublinie, brat Wincentego Witosa, przedwojennego trzykrotnego premiera RP). O losie por. Mieczysława Soroko długo nic nie było wiadomo. Zginął w Lesie Katyńskim, od strzału w tył głowy. Jego pamięć kamiennym obeliskiem uczciło w 2009 roku VIII L.O. im. Zofii Nałkowskiej w Lublinie sadząc Dąb Pamięci. Wielka chwila dla mojego taty (który na miesiąc przed uroczystościami zginął w wypadku samochodowym) i jego młodszego brata Jurka, który nie zdążył nawet poznać swojego ojca, bo był w brzuszku w chwili, gdy aresztowano Jana Soroko.

 

Wyobraźcie sobie frustrację chłopca, gdy w 1949 roku, w czasach najgorszego stalinizmu, nauczyciel w szkole opowiada kłamstwa na temat Katynia. Jurek wstaje i rzuca kałamarzem w portret Stalina. Ubecja zwija chłopaka, zamykają go w zakładzie dla trudnej młodzieży, gdzie przechodzi resocjalizację. Babcia musi meldować się co tydzień na ubecji. Zabrali jej syna na prawie dwa lata. Tak pokrótce wyglądały wojenne losy mojej rodziny. Wojna to najgorsze przekleństwo.

 

 

Kampania wrześniowa (1 IX – 6 X 1939)

 

 

Wybrzeże i Bałtyk (Westerplatte • Gdańsk • Kępa Oksywska • Hel) • granica państwa • Żory • Krojanty • Chojnice • Lasy Królewskie • Mokra (1 IX) • Pszczyna (1-2 IX) • Częstochowa • Wyry • Mława (1-3 IX) • Grudziądz (1-4 IX) • Bory Tucholskie (1-5 IX) • Jordanów (2 IX) • Węgierska Górka (2-3 IX) • Bukowiec (3 IX) • Borowa Góra (3-6 IX) • Rajsko (4 IX) • Różan (4-6 IX) • Piotrków (5-6 IX) • Tomaszów Mazowiecki (6 IX) • Pułtusk (6-7 IX) • Łódź (6-8 IX) • Łomża • Wizna (7-10 IX) • Wola Cyrusowa (8 IX) • Barak (8 IX) • Iłża (8-9 IX) • Nowogród (8-10 IX) • Warszawa (8-28 IX) • Bzura (9-22 IX) • Jarosław (10-11 IX) • Kałuszyn (11/12 IX) • Przemyśl (11-14 IX) • Brwinów (12 IX) • Lwów (12-22 IX) • Mińsk Mazowiecki (13 IX) • Sochaczew (13-16 IX) • Brześć (14-17 IX) • Modlin (14-29 IX) • Jaworów (15-16 IX) • Hajnówka (17 IX) • Krasnystaw • Kobryń (17-18 IX) • Lasy janowskie (17-20 IX) • Tomaszów Lubelski (17-20 IX i 22-27 IX) • Wilno (18-19 IX) • Wólka Węglowa (19 IX) • Grodno (20-22 IX) • Palmiry (21 IX) • Łomianki (22 IX) • Cześniki (22 IX) • Krasnobród (23 IX) • Husynne (24 IX) • Władypol (26-27 IX) • Szack (28-29 IX) • Parczew (29-30 IX) • Wytyczno (1 X) • Kock (2-6 X)

 

 

JanWiktorSoroko@gmail.com

 

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*