Savoir-vivre naszych czasów

fot.JESHOOTS/pexels.com

fot.JESHOOTS/pexels.com

Savoir-vivre, dobre maniery, bon-ton, etykieta… Jest jeszcze sporo określeń zachowania kogoś, kto umie się znaleźć między ludźmi – w domu, w towarzystwie, w pracy, na zebraniu czy w restauracji – tak, aby nie robić wrażenia osoby źle wychowanej, ale przede wszystkim nie sprawiać nikomu przykrości, nie zakłócać dobrej atmosfery.

Starsi z nas pamiętają zapewne z „Przekroju” bardzo popularny, ukazujący się co tydzień ponad 30 lat „Demokratyczny savoir-vivre”, który pod pseudonimem Jana Kamyczka tworzyła Janina Ipohorska, krzewiąc w okresie powojennych zmian obyczajowych i społecznych podstawowe zasady kultury, wzajemnej życzliwości i poszanowania. Jej odpowiedzi na płynące nieprzerwanie pytania i prośby o rady miały dodatkowy walor – dyskretne poczucie humoru. Na przykład czytelnikowi, który będąc u znajomych na wsi dostawał pod łóżko nocnik i pytał rozpaczliwie Jana Kamyczka, co ma robić rano, kiedy trzeba naczynie z zawartością wynieść przez całe podwórze do wychodka, odpowiedziała, że „należy to czynić z prostotą i wdziękiem. Nie sztuka być dżentelmenem niosąc w ręku bukiet róż.”

Takie to były czasy. Dziś miewamy kłopoty z innymi przedmiotami codziennego użytku, w tym – szczególnie – z telefonem komórkowym, towarzyszącym nam od świtu do nocy. Popatrzmy, jakie problemy napotyka użytkownik smartfona i jakie otrzymuje wskazówki.

Kiedy jesteśmy w towarzystwie, wyłączmy telefon i zapomnijmy o nim. Nawet jeżeli czekamy na ważną wiadomość, nie możemy kłaść komórki na stole. Miejmy ją przy sobie, aby odebrać wibracje (nie dzwonek!). Kiedy oczekiwany sygnał nadchodzi, mówimy cicho „przepraszam” i odchodzimy na taką odległość, aby nasz głos – ściszony – nie przeszkadzał innym. Rozmawiamy możliwie najkrócej. Wykluczone jest podczas spotkania towarzyskiego inicjowanie rozmów telefonicznych, jak też wysyłanie sms-ów.

W kinie czy w teatrze pamiętajmy, nawet przy bezdźwięcznym używaniu telefonu, że światło ekranu bardzo przeszkadza naszym sąsiadom.

Oczywiście podczas zebrań w pracy czy w organizacji społecznej obowiązują inne zasady. Aparat na stole jest normą, jedynie dzwonek powinien być przyciszony. Odbierając rozmowę odchodzimy na bok, staramy się rozmawiać niezbyt głośno, krótko, najlepiej obiecując oddzwonić później.

Użytkownik telefonu w kolejce sklepowej często irytuje stojących za nim. Kiedy taki klient podchodzi do kasy ze smartfonem przy uchu, nie przestając rozmawiać i dając wolną ręką sygnał, że jeszcze tylko chwilka i będzie płacić, okazuje wyjątkowe lekceważenie wszystkim dookoła.

Innym współcześnie zapalnym tematem są buty w cudzym mieszkaniu, przy czym ta sprawa drażni czasem obie strony. Gospodarze uskarżają się na znajomych, którzy koniecznie chcą wejść na lśniący parkiet lub dywan w brudnych, często ubłoconych butach, a nie przynoszą ze sobą innej pary na zmianę. Goście, ubrani w dopasowane do stroju obuwie – zwłaszcza panie – narzekają na zmuszanie ich do zdejmowania butów i podsuwanie im w zamian używanych kapci, które nie wiadomo kto już miał na nogach. Radzi się więc gospodarzom wykładanie przy wejściu dobrych wycieraczek, a gościom przynoszenie własnych, nie gorzej wyglądających, czystych butów na zmianę.

Kiedy już goście weszli, dla sympatycznego spędzenia czasu należy wystrzegać się w rozmowach tematów: polityki, religii, zdrowia i pieniędzy. Nie należy też rozmawiać o nieobecnych; jeżeli nie mamy dla nich słów najwyższego uznania, będzie to plotkowanie, albo coś bardzo mu bliskiego. Pamiętajmy przy tym, że negatywne opinie czy złośliwości mają swoje tajemne sposoby docierania do zainteresowanych osób.

Wspomnijmy jeszcze kilka spraw związanych z wizytami:

– kiedy dostajemy zaproszenie dla siebie, nie można przychodzić z żoną, mężem, dzieckiem, narzeczoną, ani żadną inną, nawet najbliższą nam osobą, gdyż gospodarze liczą się z określoną liczbą gości

– na wizytę nie wypada przychodzić z pustymi rękami. Powinniśmy coś przynieść – kwiaty, słodycze, butelkę alkoholu, roślinę w doniczce itp.

– przy stole nie prośmy o dietetyczne produkty, wprawiając w zakłopotanie gospodarzy, którzy ich po prostu nie mają.

Na koniec – wykroczenie przeciw etykiecie coraz częściej spotykane w teatrach, salach koncertowych i kinach. Kiedy musimy przejść do swojego miejsca przed siedzącymi już osobami, zawsze zwracajmy się do nich twarzą, choć to mniej wygodne. Pamiętajmy, co powiedział o tym w swoim telewizyjnym poradniku savoir-vivre’u niezapomniany Jeremi Przybora, słynny współtwórca Kabaretu Starszych Panów, wzór dobrych manier i elegancji. Otóż przeciskając się przed siedzącymi powinniśmy dziękować im za ułatwienie nam przejścia. Tymczasem w odwrotnej pozycji zwracamy się do nich tą częścią siebie, którą dziękować nie sposób.

Wasza Krystyna

Categories: Etykieta

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*