Sąsiad z piekła rodem

Sąsiad z piekła rodem

Nie zdarza się to często. Większość z nas ma poprawne, w miarę sympatyczne, a czasem nawet przyjazne kontakty z sąsiadami. Mówimy sobie „dzień dobry”, a przynajmniej machamy ręką, uśmiechamy się do dzieci sąsiada, wymieniamy błędnie dostarczoną pocztę i generalnie nie wchodzimy sobie w paradę.

Bywa jednak, niestety, że zwyczaje sąsiada, jego dzieci lub zwierząt nie pozwalają nam spokojnie odpoczywać po pracy i utrzymać porządek przed domem, albo po prostu nas irytują, jak na przykład śmiecie leżące przed jego domem.

Co robić, jak sobie z tym radzić? Wypowiadają się na ten temat nie tylko specjaliści od dobrych manier, ale również psycholodzy i ludzie doświadczeni w utrzymywaniu nerwów na wodzy, a w efekcie – znośnych kontaktów z nieznośnymi sąsiadami.

Przede wszystkim nie należy działać pod wpływem zdenerwowania. Uciszanie głośnego spotkania na sąsiednim podwórku – zwłaszcza jeśli towarzystwo jest na rauszu – prawie na pewno pogorszy sytuację. Dzwonienie do drzwi z gniewnym wyrazem twarzy i wygłaszanie pretensji podniesionym głosem, to gwarantowany sposób na wzbudzenie niechęci i utrwalenie negatywnych relacji. W drażliwych sytuacjach weźmy tyle głębokich oddechów, aby się uspokoić i być w stanie rozmawiać – czy to o psiej kupie na trawniku, wrzeszczących dzieciach, czy innych przykrościach – rzeczowo i próbując wspólnie rozwiązać problem na przyszłość.

Jedni doradcy zalecają odczekanie przynajmniej 24 godzin, inni uważają, że należy się zorientować, czy to, co sąsiad zrobił, było pojedynczym incydentem, czy zdarza się co jakiś czas, czy też jest stałym elementem jego sposobu życia. Kiedy już wiemy, dobrze jest porozmawiać z osobą życzliwą a neutralną w tej sprawie – przyjacielem lub członkiem rodziny, prosząc o obiektywną ocenę sytuacji. Wybierając się na spokojną rozmowę z sąsiadem, spiszmy swoje pretensje, aby nie przypominać sobie o niektórych dopiero po skończonej rozmowie.

Jak zacząć dobre kontakty nawet ze znanym już z widzenia sąsiadem: przy najbliższym spotkaniu na ulicy przedstawmy się i chwilę porozmawiajmy, okazując zainteresowanie i nadzieję na dobre relacje sąsiedzkie. Jeżeli często urządzamy przyjęcia z grillowaniem, zaprośmy go choć raz. To wzmocni jego tolerancję na nasze imprezy.

Jeżeli drażnią nas zaniedbania na jego posesji – niestrzyżona trawa, łuszcząca się farba na garażu, brudny siding na domu – weźmy pod uwagę, że może to być skutek zepsutej kosiarki, czy braku sprzętu do mycia ścian pod ciśnieniem. Zaproponujmy, bez potępiającej tonacji, jakąś pomoc lub pożyczenie swojej kosiarki. Pokażemy w ten sposób, że cenimy schludny wygląd okolicy, ale nie krytykujemy.

Unikajmy plotkowania o jednych sąsiadach do drugich. Kiedy mamy pretensję do pani X, nie narzekajmy na nią do pana Y, bo wystawimy złe świadectwo o sobie. Rozmawiajmy wprost z panią X, albo zachowajmy swoje zdanie dla siebie.

Bądźmy mili dla dzieci w sąsiedztwie i okażmy sympatię ich rodzicom. Pomoże nam to kiedyś skutecznie poprosić je o lekkie ściszenie niekontrolowanych wrzasków w zabawie. Jeżeli lubimy piec ciasta, postarajmy się czasem zrobić ich trochę więcej i rozdać nadwyżkę okolicznym dzieciakom.

W przypadku kłopotów z psimi odchodami, nie krytykujmy właścicieli, ale okażmy im współczucie. Mówiąc, że wiemy, jaki to kłopot, kiedy zabraknie toreb do zbierania kup, przynieśmy uzbierane przez siebie plastikowe woreczki. To może poskutkować.

Trudniej będzie z kotem sąsiada, który traktuje nasz ogródek jako toaletę i schludnie zasypując wszystko po sobie, rozdrapuje nasze kwiatowe rabatki. W rozmowie z opiekunem zwierzaka można przypomnieć o miejskich akcjach wyłapywania zwierząt domowych chodzących bez smyczy poza domem. Jeżeli sąsiad nie reaguje, można kupić do ogródka rośliny o zapachu odstręczającym koty.

Gdy wiemy, że sąsiad zamierza postawić płot między swoją a naszą działką, a jesteśmy pewni, że źle ocenia miejsce i wkroczy na nasz teren, zapytajmy go, czy potrzebuje pomocy w ustaleniu, gdzie przebiega granica. Jeżeli nie zgadzamy się co do właściwej linii, weźmy oficjalne plany swoich posesji i razem rozwiążmy problem.

Jeśli w przypadku konfliktu nie mamy możliwości rozmawiać z sąsiadem, napiszmy do niego list, proponując wspólne rozstrzygnięcie kwestii. Sformułujmy list tak, jakby obie strony – my i on – miały problem i chciały go rozwiązać. Gdy wobec braku współdziałania sąsiada problem się utrzymuje, musimy wysłać pismo do lokalnej organizacji sąsiedzkiej lub do miejskiego wydziału prawnego. Gdy i to nie pomaga, mamy trzy wyjścia. Możemy przywyknąć do przykrej i niekorzystnej sytuacji, złożyć skargę w lokalnych władzach, albo wyprowadzić się. Jednak zmiana okolicy nie gwarantuje, że w nowej nie będziemy mieli gorszego sąsiada, niż dotychczasowy.

Wasza Krystyna

 

fot.Composita, Free-Photos/Pixabay.com

Categories: Etykieta

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*