Polska etykieta w oczach Amerykanów

Polska etykieta w oczach Amerykanów

Już dobrze ponad rok zajmujemy się wspólnie – czytelnicy i ja – zasadami etykiety obowiązującymi na co dzień i przy specjalnych okazjach w naszym amerykańskim życiu. Jest jednak temat dotychczas nie poruszany, a interesujący: jak widzą Amerykanie obyczaje w Polsce i co radzą swoim rodakom, jadącym na jakiś czas lub na stałe do tego egzotycznego dla nich kraju.

Przeglądając publikacje na ten temat można również znaleźć informacje i porady przedstawione przez Polaków dla gości z zagranicy. Wszystkie one czasem zaskakują trafnością obserwacji, a czasem, choć rzadko, rozśmieszają traktowanymi serio absurdami. Przypatrzmy się dziś opiniom i zaleceniom uznanych ekspertów z amerykańskiej i niektórych z polskiej strony, nie zdradzając ich przynależności narodowej.

Jedna z generalnych, często powtarzanych informacji dotyczy wyjątkowej gościnności Polaków, którzy chętnie zapraszają poznanych cudzoziemców, bardzo serdecznie się nimi zajmują, a podczas posiłku niemal zmuszają ich do przejadania się i wypijania dużych ilości alkoholu. Wymigać się od spróbowania wszystkich podanych potraw jest dość trudno, a odmawiać wypicia drinka trzeba kilkakrotnie przy każdym kolejnym kieliszku. „Nie, dziękuję” nie wystarczy, gdyż gospodarz sądzi, że jego tradycyjna gościnność jest poddawana próbie.

Wszyscy autorzy porad uprzedzają, że nawet na pierwszej wizycie goście muszą wchodząc zdjąć buty i – jeśli nie przynieśli własnych kapci – pozostawać w skarpetkach, albo chodzić w podanych im przez gospodarzy używanych bamboszach.
Podkreślana jest potrzeba zdecydowanego uścisku dłoni przy powitaniu i pożegnaniu, ze spojrzeniem prosto w oczy i – niekoniecznym, ale dobrze widzianym – ucałowaniem ręki paniom, zwłaszcza starszym.

Punktualność jest (podobno) konieczna. Dobrze widziane jest przybycie około 15 minut później, aby dać gospodarzom czas na ostatnie przygotowania. Jednak spóźnienie powyżej kwadransa jest, zdaniem ekspertów, uważane za naruszenie dobrych manier. Zaskakujące jest twierdzenie jednego z autorów porad, że w Polsce z reguły goście są zapraszani na godzinę ósmą, a przyjęcie kończy się po północy.

Niektórzy znawcy etykiety uprzedzają, że Polacy nie lubią prośby o oprowadzenie gości po całym domu czy mieszkaniu.

Zalecane jest przyniesienie niezbyt kosztownych podarków, jak kwiaty, słodycze, wino. Wszyscy podkreślają, że wykluczone są żółte chryzantemy, gdyż są to kwiaty pogrzebowe i w domu nie będą dobrze przyjęte. Również nie zaleca się kwiatów białych i czerwonych, szczególnie lilii i goździków, choć w tym przypadku nie podawane są wyjaśnienia.

Z siadaniem przy stole należy poczekać, aż gospodarze wskażą właściwe miejsce, nie można też zaczynać jedzenia, zanim pani domu do tego zaprosi. Nie powinno się – amerykańskim zwyczajem – kroić na kawałki mięso i przed rozpoczęciem jedzenia odkładać nóż , a widelec przekładać do prawej ręki, co może skupić na delikwencie zdziwione spojrzenia reszty towarzystwa.

Alkohol, głównie wódka, jest podawany w niewielkich kieliszkach i – zdaniem niektórych autorów porad – powinno się go po każdym toaście wypić jednym haustem. Każdy gość powinien być przygotowany na wygłoszenie jakiegoś toastu w trakcie posiłku. Można to zrobić we własnym języku.

Zwracając się do osób mniej sobie znanych, należy wymieniać tytuł „pan” lub „pani” z dodatkiem nazwiska. To zalecenie powtarza się w niemal wszystkich amerykańskich tekstach. Trudno zgadnąć, czy to ewidentne przekładanie swoich zwyczajów na polskie jest dla ich autorów oczywiste, czy bezkrytycznie powtarzają jeden za drugim tę szokującą dla polskich czytelników radę popełniania dużego faux pas.

Swoim rodakom wybierającym się do Polski na dłuższy pobyt specjaliści radzą nauczyć się choćby trochę języka, aby móc z grubsza porozumiewać się w codziennych sytuacjach, gdyż w tym kraju większość osób obsługujących klientów, jak na przykład kasjerzy i informatorzy na warszawskim Dworcu Centralnym – nie zna angielskiego.

Z tym niezbyt pochlebnym dla naszych rodaków w kraju podsumowaniem nie możemy się zgodzić. W Kraju nad Wisłą panuje moda na język angielski. Wielu młodych ludzi świetnie się nim posługuje. I jest używany przez pracowników wielu instytucji, a zwłaszcza na Dworcu Centralnym, i wszędzie tam, gdzie docierają zagraniczni turyści.

Wasza Krystyna

fot.123RF Stock Photos

Categories: Etykieta

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*