Żywa córka czy martwy syn?

Żywa córka czy martwy syn?

Kolejna transseksualna nastolatka popełniła samobójstwo. Na rodziców, którzy nie potrafili zaakceptować seksualności swojego dziecka, posypały się gromy. Tymczasem to nie wina państwa Alcorn. Za zagubieniem dziewczyny uwięzionej w chłopięcym ciele, za jej odrzuceniem przez najbliższych stoją religijne przekonania i ukształtowany przez nie światopogląd oraz ci, którzy z Biblią w ręku głoszą niepodważalne prawdy.

Trzy dni po Bożym Narodzeniu siedemnastolatka z Ohio popełniła samobójstwo, wchodząc wprost pod rozpędzoną ciężarówkę. Na portalu społecznościowym zostawiła pożegnalną notkę. Leelah, która urodziła się jako Josh, była osobą transseksualną – od dziecka czuła się jak dziewczynka, fizycznie i metrykalnie pozostając chłopcem. Josh dopiero w wieku 10 lat dzięki Internetowi odkrył naturę swojej płciowej tożsamości, wtedy narodziła się Leelah. Jej seksualność wzbudziła sprzeciw rodziców, którzy uparli się, że musi żyć jako chłopiec. W pożegnalnej notce dziewczyna pisze: „Nie smućcie się, tak będzie lepiej. Moje życie nie jest nic warte, bo jestem transseksualna”.

Na rodziców posypały się gromy potępienia, obwiniające ich o brak tolerancji, dopuszczenie do sytuacji ostrego kryzysu i spowodowanie śmierci nastolatki. Internauci i komentatorzy nie kryją oburzenia, że matka Leeli w dalszym ciągu mówi o niej „Josh”, „chłopiec”, „syn”. Rodzice zostali uznani winnymi śmierci Leeli. Tak najłatwiej. Myślę, że brak tu taktu i delikatności. Ci ludzie stracili dziecko, które targnęło się na własne życie. To wielka tragedia. To, o czym Alcornowie mówią teraz w mediach, to efekt szoku. Na żałobę, zadanie sobie potrzebnych pytań o prawdziwe przyczyny tragedii dopiero nadejdzie czas. Czy lepiej jest mieć żywą córkę czy martwego syna? Na to pytanie państwo Alcorn będą musieli sobie odpowiedzieć. Być może zadadzą je swojemu pastorowi. Idę o zakład, że usłyszą: „Bóg tak chciał”.

Zrzucanie winy na państwa Acorn jest krzywdzące. Gdyby absolutnie nie byli w stanie znieść seksualności swojego syna, który po latach cierpień dowiedział się w końcu, że jest osobą transpłciową, wyrzuciliby go z domu. Tak się nie stało, matka mówi: „Kochaliśmy go bezwarunkowo, to był dobry chłopak”, dodając przy tym: „Nie mogliśmy tego (transseksualizmu) zaakceptować z powodów religijnych”. Bezwarunkowa miłość w tym przypadku kończy się w momencie przekroczenia tabu. Będziemy cię kochać i tolerować, dopóki będziesz dobrym heteroseksualnym chrześcijańskim chłopcem. Zrobimy wszystko, żeby ci pomóc, synku. Zaprowadzimy cię do kościelnego terapeuty, który każe ci, pod groźbą ognia piekielnego, stłamsić w sobie budzącą się kobiecość. Powiemy ci, że nie wolno się tak czuć, że się mylisz, bo Bóg nie popełnia błędów. Poza tym będziemy gorąco się modlić, by zdrowy rozsądek, poprzez łaskę Bożą, spłynął na ciebie, nasze seksualnie zagubione dziecię. Zrobimy, co w naszej mocy.

Czy mogli zrobić więcej? Nie sądzę. Możesz dać drugiemu człowiekowi tylko tyle, ile sam masz. Mówiąc językiem kolokwialnym – wyżej d…y nie podskoczysz. Bardzo ciężko jest wznieść się ponad swoje przekonania, przekroczyć siebie do punktu, kiedy ludzka godność jest ważniejsza niż werset ze starożytnej księgi. Zabawne, że nie udało mi się odnaleźć wzmianek, jakoby Biblia wspominała o osobach transpłciowych. Potępia homoseksualizm jako grzech śmiertelny, ba, nakazuje karanie go śmiercią. W sumie trzeba się cieszyć, że rodzice nie zaciukali syna pedała grabiami. Dyrektywy chrześcijańskie, przynajmniej te obowiązujące w konserwatywnej Ameryce, jasno określają sposoby postępowania wobec osoby nieheteroseksualnej lub transpłciowej. Należy, szanując jej człowieczeństwo, absolutnie nie tolerować jakichkolwiek seksualnych praktyk, eksperymentów i przekonań. Josh chciał, aby rodzice wydali mu zgodę na płciową transformację. Odmówili, w zgodzie ze swoimi sumieniami.

W środku nocy 28 grudnia Leelah wyszła z rodzinnego domu w Kings Mills i poszła na drogę krajową numer 71. Tam ciężarówki jeżdżą bardzo szybko.

Próby samobójcze podejmuje ponad 40 proc. młodych transseksualistów. To zatrważająco dużo. Możemy dalej udawać, że problemu nie ma, że to lobby LGBT rozdmuchuje sprawę, żeby zatuszować realnie istniejące problemy, na przykład dyskryminację Kościoła. Jakoś nie słyszałem, żeby zaszczuci klerycy i prześladowani kapłani rzucali się z wież kościołów. Dla tych, dla których ten felieton to kolejna próba zamachu na ich religijność i zastępczy temat: macie rację, po co zawracać sobie głowę małym pedałkiem z Ohio, skoro już w niedzielę swoje szatańskie harce zaczyna złodziej Owsiak.

Ostatnie zdanie w pożegnalnej notce Leeli Alcorn brzmiało: „Naprawcie to społeczeństwo”.

Grzegorz Dziedzic

Na zdjęciu: „Selfie” Leelah Alcorn fot.Facebook

Categories: Dziedzic

Comments

  1. Anna
    Anna 11 stycznia, 2015, 11:13

    czemu piszesz tylko o Biblii..??? a moze mial wplyw Koran ?? czy Wed ? wypowiedz Autora podaje sugestie kto zawinil…tak nie mozna ! A moze autor zastanowi sie dlaczego Ci walsnie ludzie zostali sami z problemem, konczacym sie tak tragicznie dla mlodej osoby. Czemu wlasnie ta mloda osoba zostala bez pomocy ?? gdzie byles wtedy autorze, gdzie ?? a teraz na tragedii ludzkiej chcesz robic swoja profesje ?! tylko czy ona nia jest !!

    Reply this comment
  2. Beata
    Beata 16 stycznia, 2015, 14:58

    Idący tym tropem – „Bóg tak chciał”, można bardzo wiele „usprawiedliwić”. Nie do końca słusznie. Biblia ma nam pomóc dotrzeć do Boga, ale moim (i nie tylko) zdaniem, Biblia przez lata, poprzez tłumaczenia – zatraciła swoje pierwotne znaczenie. Ludzie rozumieją Biblię w tak jak chcą ją pojmować. „Żywa córka czy martwy syn?” – żywa córka.

    Reply this comment
  3. Rafal
    Rafal 11 lutego, 2015, 01:21

    Mam na imie Rafal i jestem homo, wiele wycierpialem mieszkajac w polsce, i tu nie brakuje podobnych (ludzi), ale powracajac do tematu, ten artykul jest plytki i wciagać w to pana Owsiaka oooooo……. bez kom…… brak słów.
    P.S. nie jestem katolikiem ALE… Bóg z wami. Nic nie jest biale i czarne

    Reply this comment
  4. Dawid
    Dawid 26 marca, 2015, 16:14

    To są bardzo delikatne i osobiste spraw, nie ma tutaj niestety dwubiegunowości tylko wiele odcieni tej trudnej sprawy. Z jednej strony nie popieram zabawy w Boga i decydowaniu kim się chce być. Ale z drugiej współczuje osobom, które nie czują się tym, kim się urodzili. Po wielu rozmyślaniach na ten temat doszedłem do wniosku, że dusza,a nei ciało jest ważniejsza, a mi nic do tego co Ci ludzie robią ze sobą żeby być szczęśliwymi – więc niech będą!

    Reply this comment
  5. anabanana
    anabanana 9 maja, 2016, 22:56

    Bog przedstawil swoj plan i siebie ale niestety czlowiek nie jest tym zainteresowany i to sa gorzkie konsekwencje.Czy nam sie to podoba czy nie ciagle szukamy akceptacji u Boga i kogos innego,,,,ale czy gliniany dzbanek pyta sie swojego mistrza dlaczego mnie stworzyles?czy raczej spelnia role do ktorej zostal powolany?Jeden sluzy do zaszczytnych celow a drugi do mniej zaszcztnych….

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*