Punkty styczne

Punkty styczne

Najpierw potrzebny jest detoks. Swój zacząłem 9 kwietnia. Po prostu nie włączyłem telewizora ani radia, nie kliknąłem na portale informacyjne, Facebook omijałem szerokim łukiem. Na zaczepki typu: „Słyszałeś, co znowu wymyślili? Co się dzieje w tej Polsce?”, odpowiadałem głupawym uśmiechem i zmieniałem temat. Nie wiem, nie słyszałem, nie interesuję się, nie mieszkam w Polsce, odtruwam się. Uważałem, żeby tylko się nie wkręcić, nie przyjąć pierwszej dawki informacji, która po przekroczeniu bariery krew–mózg jak narkotyk przejmuje kontrolę nad emocjami. Zgodnie z wszelkimi prawidłami wychodzenia ze szkodliwego nawyku wieczorem pojechałem na miting.

Na spotkanie grupy New Life zaprosili mnie przyjaciele z ruchu trzeźwościowego Anonimowych Narkomanów. Grupa obchodziła w zeszłą sobotę czterolecie istnienia. W piwnicy kamienicy na południu miasta zebrało się kilkadziesiąt osób, aby wspólnie celebrować wolność od nałogu, kultywować pogodę ducha i – przede wszystkim – nie zapomnieć, skąd przyszli i jak wiele cierpienia kosztowało ich dotarcie do trzeźwego tu i teraz.

Wśród ozdrowieńców jest Paweł, narodowiec. Otwarcie wyrażany dumny patriotyzm, żołnierze wyklęci, Wielka Polska,… W innych okolicznościach przyrody pewnie patrzylibyśmy na siebie z Pawłem z niechęcią, wszak jesteśmy z innych światopoglądowo światów. Wydawać by się mogło, że nasze wartości nie mają części wspólnej, ba, są przeciwstawne, a nawet się znoszą. Nie szkodzi. Z Pawłem bardzo się lubimy. Szanuję tego człowieka za to, kim jest, jak wielkiej zmiany w sobie dokonuje. Za otwartość, wielkie serducho i chęć niesienia pomocy innym. Cała reszta mojego obrazu Pawła, nawet jego ONR-owskie sympatie schodzą na dalszy plan. Jestem przekonany, że działa to w obie strony. Jak to możliwe, że potrafimy się dogadać i darzyć ogromną sympatią? Ano spotykamy się na jednej płaszczyźnie, lub platformie, jak kto woli. W moim i Pawła przypadku tą platformą jest zdrowienie, trzeźwość, zmiana życia, rozwój duchowy i osobisty. Ten wspólny poziom jest na tyle stabilny i ważny, że różnice nie stanowią przeszkody dla wzajemnego szacunku. W sobotę wieczorem zrozumiałem, że jest dla nas, Polaków, wyjście z obłędu wzajemnej pogardy, że możemy tworzyć wspólnotę. Tam, gdzie jest wola, są możliwości. Polak z Polakiem się dogada.

W szóstą rocznicę tragedii smoleńskiej kontynuowałem medialny detoks, czyściłem złogi cynizmu, luzowałem zjadliwość. Mówią, że ignorancja jest błogosławieństwem, to święta prawda. Zamiast telewizora – książka, zamiast polonijnego radia – muzyka. Polecam wszystkim, to naprawdę prosty sposób utrzymywania higieny emocjonalnej i radości życia.

W poniedziałek poszedłem na kawę z moim najlepszym przyjacielem, który generalnie popiera prawicę i PiS, nie wyklucza zamachu pod Smoleńskiem, itd. Pogadaliśmy o życiu, daliśmy sobie wzajemnie trochę dobrej energii, przybiliśmy piątki i rozjechaliśmy się do swoich zadań. Da się? Pewnie, że tak, ale ponownie – potrzebna jest platforma porozumienia. W tym przypadku jest to wieloletnia przyjaźń i świadomość, że możemy na siebie liczyć w każdej sytuacji. Przyjaźń wyklucza ocenę, więc nasze osobiste poglądy na polską czy amerykańską politykę znajdują należne im miejsce gdzieś obok gustów muzycznych, kulinarnych, czy wierzeń religijnych. Naprawdę nie ma się o co kłócić.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ bardzo, coraz bardziej potrzebujemy punktów stycznych. Części wspólnych, poziomów porozumienia. Za czasów realnego socjalizmu taką platformą był Kościół, ale obecnie jest, poza małymi wyjątkami, zajęty pilnowaniem swoich własnych interesów, a nierzadko podsycaniem konfliktów. Szkoda. Próżno szukać punktów stycznych w przestrzeni politycznej, ze swej natury zorientowanej na konflikt, czy przestrzeni publicznej, bo tam trwa walka na symbole i podniosłe hasła. Czy taką platformą jest Polska? Jej dobro? Myślę, że to zbyt pojemne zbiory. Ale jest nią już język, zwyczaje, historia, mentalność. Zmianę trzeba zacząć od siebie. Od swojej rodziny, kamienicy, ulicy, sąsiedztwa, miejsca pracy, grupy znajomych. To tam biegną coraz wyraźniejsze linie podziałów. O ile nie damy się zwariować i zadamy sobie trud poszukania punktów stycznych, nawet pomimo różnic, będziemy potrafili ze sobą żyć. I zachować dystans. Tylko on może nas uratować.

Grzegorz Dziedzic

 

Categories: Dziedzic

Comments

  1. Normals
    Normals 28 kwietnia, 2016, 17:54

    Bardzo panie Dziedzic jestes otwarty i liberalny.Ja osobiscie nigdy nie polubilbym kogos popierajacego PIS ,Macierwicza czy wyznawce spisku smolenskiego.To jest po prostu inny obcy mi poziom swiadomosci i jezeli ktos popiera dzialania tych panow to z nimi sie utozsamia a ja nie potrafilbym polubic kogos ,kto utozsamia sie z jak to pani rzecznik PIS okreslila banda kolesi ,ktorzy udaja polski rzad.

    Reply this comment
    • Rysiu
      Rysiu 29 kwietnia, 2016, 19:19

      LOL, maz kozy… och znowu pomylka, mialo byc zony…sorry. Ten co na wakacje wyjechal – czyli eNormals – polglowek z wieloma „kolesiami”, glosujacy na republikanow. WOW!

      Reply this comment
      • Normals
        Normals 30 kwietnia, 2016, 18:19

        Rysiu co ty z tymi kozami ,zoofilem jestes ze tak Cie to kreci?No coz udowadniasz tylko swoje wiejskie pochodzenie i upodobania ( przepraszam wies za Rysia ).Moze zamiast pisac bzdury zostan swiniopasem albo kozodojca ,najwyrazniej kreca Cie zwierzeta .Tak na szybko zorganizuj sobie wycieczke do Brookfield Zoo tam wreszcie zobaczysz swoje ukochane zwierzaki.Moze bedziesz mogl kozke za brodke pociagnac bo widze ,ze w kazdym poscie o niej nie zapominasz i jeszcze ciagle Pacanow wtracasz.To musi byc milosc …….beeeeeeee.

        Reply this comment
        • Rysiu
          Rysiu 30 kwietnia, 2016, 20:54

          W Brookfield ZOO sa kozy, eNormals? Najwyrazniej tobie sie cos WYOBRAZA, no coz. Pozdrow zone – koze i dalej glosuj na republikanow.

          Reply this comment
          • JASIO
            JASIO 1 maja, 2016, 15:40

            Kozy sa w Brookfield ZOO ale capy juz nie tylko tam. Życzę panu dobrej nocy i proszę przekazać uroczej małżonce moje uszanowanie.

          • Normals
            Normals 1 maja, 2016, 16:02

            Widze ,ze kozom nie odpuszczasz Rysiu z Pacanowa.Ty powinienes swoje posty umieszczac nie w dzienniku zwiazkowym a raczej na stronie Animal Planet .

  2. zza kałuży
    zza kałuży 29 kwietnia, 2016, 10:48

    Za klasykiem: polskość to nienormalność. Polskość to paliwo w piecu ogrzewającym pracowników mediów, polityków i koscielnych politykierów.
    *
    Imagine there’s no heaven
    It’s easy if you try
    No hell below us
    Above us only sky
    Imagine all the people
    Living for today…
    Imagine there’s no countries
    It isn’t hard to do
    Nothing to kill or die for
    And no religion too
    Imagine all the people
    Living life in peace…
    You may say I’m a dreamer
    But I’m not the only one
    I hope someday you’ll join us
    And the world will be as one
    Imagine no possessions
    I wonder if you can
    No need for greed or hunger
    A brotherhood of man
    Imagine all the people
    Sharing all the world…
    You may say I’m a dreamer
    But I’m not the only one
    I hope someday you’ll join us
    And the world will live as one

    Reply this comment
  3. Yankes
    Yankes 29 kwietnia, 2016, 11:11

    To jest czas i miejsce w ktorym chcialbym napisac PRZEPRASZAM -wszystkich ktorych obrazilem

    Reply this comment
    • Normals
      Normals 30 kwietnia, 2016, 18:21

      Mam nadzieje ,ze przepraszasz za ten chamski wpis o polonii ,ktorej nikt nie chce widziec w Polsce.Jezeli tak to chwali Ci sie to.:)

      Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*