Pora na dobranoc

Pora na dobranoc

Jak głosi absurdalny dowcip to właśnie pora Miś Uszatek zjada co wieczór na kolację. Niebawem dołączy do niego rzesza Polaków, którzy przestaną zagryzać kabanosy szyszkową suchą, odrzucą salceson, a na grilla zamiast karkóweczki rzucą bakłażany. Nie dlatego, że nagle staną się wrażliwi na cierpienie zwierząt, raczej nie przestanie ich nęcić zapach płynący z kebabowni. Powodem odwrotu od mięsożerności nie będzie również powszechna iluminacja dotycząca potwierdzonego rakotwórczego działania schabowych i polędwicy. Rodacy przestaną jeść chabaninę z czystej przekory. Również zaczną o siebie dbać, jeździć na rowerach, segregować śmieci, stosować energooszczędne żarówki, a nawet być może poszerzą swoje horyzonty duchowo-religijne. Z przekory. Tylko i wyłącznie.

Wiele wskazuje na to, że po chwilowym zamieszaniu towarzyszącemu rozpędzaniu PiS-owskiej lokomotywy władzy rząd w końcu zaczął realizować program uzdrawiania polskiego społeczeństwa. Sprawa to oczywiście niełatwa, bo materiał do obróbki arcytrudny: uparty, krnąbrny i zawzięty. Myślę, że pod płaszczykiem braku profesjonalizmu (te gafy to tak dla niepoznaki) powstaje przemyślany, poparty wiedzą ekspercką z zakresu psychologii społecznej, plan stworzenia nowego, zdrowego społeczeństwa. Niezmiernie się cieszę, bo już prawie dałem się nabrać na wizję nowego modelowego Polaka, którym jest wąsaty brzuchacz, który codziennie je rosół na stole przykrytym koronkową serwetą. Zupę podaje usłużna żona, a na scenę z obrazu dobrodusznie łypie papież i ułańskie konie.

A jednak nie. Rząd postanowił, zgodnie z zapowiedziami, odwołać się do narodowych tradycji. Do takich niewątpliwie zalicza się przekora. Tak, przekora i skłonność do chodzenia pod prąd to nasze narodowe cechy, wypracowane pod zaborami, okupacją, a do perfekcji rozwinięte w czasach realnego socjalizmu. Po raz kolejny okazało się, że Jarosław Kaczyński to geniusz. Nie mam wątpliwości, że to on tak wszystko ustawił, żeby minister Waszczykowski powiedział w wywiadzie dla niemieckiego „Bilda” słynne już zdanie o wegetarianach i cyklistach. Podstawowe twierdzenie wszelkich teorii o dokonywaniu zmian zawiera się w mądrym powiedzeniu: „Jeśli jedynym narzędziem, które posiadasz, jest młotek, wbijaj gwoździe”. Analogicznie – posiadając w narodzie ogromny potencjał narodowej przekory – koniecznie należy go wykorzystać. Tę filozofię widać już zresztą od jakiegoś czasu. Dzięki staraniom rządu ponownie i samoistnie powstały w Polsce zręby społeczeństwa obywatelskiego, a KOD wyszedł na ulice, by w pokojowych protestach powalczyć o wspólną sprawę. Niesamowite! I to w czasach, kiedy wydawało się, że to już niemożliwe, że doszczętnie rodacy zagubili się w karierach, kredytach i smartfonach. Po każdym bluzgu na WOŚP Jurek Owsiak zaciera ręce, bo tylko dzięki przekornej mobilizacji podczas tegorocznego finału padnie zapewne finansowy rekord. Można? Pewnie, że można.

Ciekaw jestem, co będzie dalej. Podobno Polacy są nietolerancyjni. Może by tak wysłać na wywiad jakiegoś złotoustego, by wygłosił tyradę o wyższości kulturowej Polaków nad resztą świata i błyskotliwie obraził kilka mniejszości. Zaraz, zupełnie z wrodzonej przekory, obojętni dotychczas i wzruszający ramionami na przejawy dyskryminacji Polacy staną się bardziej otwarci i tolerancyjni. Na złość, jak ten z przysłowia (Polak przecież), który odmroził sobie uszy. Identyczną technikę należy zastosować w sprawach gospodarczych. Tu też sprawy już się toczą. Rzesze wegetarian neofitów łatwo wykarmić będzie nadwyżkami polskich jabłek i ziemniaków, a zamiast produkować drogie samochody łatwiej będzie przerzucić się na masową produkcję krajowych rowerów. Sam chętnie taki kupię.

W końcu rzecz najważniejsza – należy wzmocnić poczucie tożsamości narodowej i narodowe morale. Jeśli chodzi o mnie, to strategia działa, łyknąłem pomysł zmiany jak młody rekin sardynkę. Dzień po przeczytaniu wypowiedzi ministra Waszczykowskiego wstąpiło we mnie przekonanie, że moje niedawne porzucenie wegetarianizmu było błędem. Na rower trochę za zimno, ale z przekory właśnie po ponad roku przerwy ponownie zapisałem się na taekwondo. Dziękuję, panie ministrze. Damy radę!

Grzegorz Dziedzic

fot.pixakame/pixabay.com

Categories: Dziedzic

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*