Kontrmanifestacja z figurami

Kontrmanifestacja z figurami

Polski minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski w telewizyjnym wywiadzie odniósł się do incydentu düsseldorfskiego, czyli słynnej już instalacji przedstawiającej prezesa Kaczyńskiego, wystylizowanego na dyktatora w mundurze, ciemiężyciela zapłakanej, zmaltretowanej Polski. Waszczykowski, który najpierw wyraził sprzeciw, zmitygował się nieco zorientowawszy się, że obrażanie się na satyrę w najlepszym razie tylko ją wzmocni. W telewizyjnym wywiadzie powiedział, że na niemieckich żartach się nie zna i zagroził… żartem polskim.

Blady strach padł nie tylko na Szwabię wraz z Bawarią, ale i na całą liberalną Europę. Przyznam, że choć dzieli nas ocean, wizja bojowego żartu Prawa i Sprawiedliwości zmroziła i mnie. Minister już wskazał żartownisiów, którzy zapewne ćwiczą już krok skeczowy, dopinają gotowość satyryczną, szlifują pointy i tłuką gigabajty internetowych memów. Żartownisiami stojącymi na straży godności Polski mają być, a jakże, panowie i panie narodowcy. W żarcie są mocni, kilka lat temu wykazali się zmysłem komicznym prezentując swoje flagowe ongiś hasło „Zakaz pedałowania”, podskakując jednocześnie dla podkreślenia swojego zdecydowanego heteroseksualizmu. W końcu, kiedy brzmieli już jak zdarta płyta, na szczęście pojawił się temat uchodźców. Szyderę z tęczowych zastąpiono naśmiewaniem się z muzułmanów. Dowcipy o uprawianiu seksu z kozami są co prawda dla koneserów, ale już żartobliwe nawoływanie do masowej eksterminacji to perła humoru. Aż się chce zaśpiewać „Auschwitz Birkenau, sia la la la la”. Jak do nas przyjedziecie, to was wyślemy do gazu. No przecież nic tylko boki zrywać.

Wygląda na to, że rząd szybko się uczy. Obrażanie się i nadymanie w słusznym gniewie nie działa, a nawet przynosi efekt odwrotny: im większe nadęcie, tym śmieszność większa. Ale władza rozumie, że żart jest orężem potężnym. Może warto stworzyć zatem Komisję Żartu Narodowego, albo Narodowy Instytut Satyryczny. Na jego czele stanąłby sam minister Waszczykowski, który na polskich żartach na pewno się zna. Przy współpracy swojego kolegi, Zbigniewa Ziobry, który może już zajrzeć w komputer każdemu Polakowi w poszukiwaniu natchnienia i co śmieszniejszych treści, mógłby pan minister sporo zdziałać. Do pomocy proponuję zatrudnić ostatnie objawienia narodowego humoru, czyli Pudziana i Kukiza, którzy z właściwym sobie wdziękiem shejtowali koordynatorkę antyhejtowskiego portalu. Poseł Kukiz rzucił krotochwilą, jakoby Joanna Grabarczyk marzyła o byciu zmolestowaną przez zgraję napalonych uchodźców. Żarcik lekki i niewinny, bo mógł przecież palnąc z grubej rury i napisać, że antyhejterka śni po nocach, jak każda lewacka antypolska poczwara, o grupowym brutalnym gwałcie. Dopiero byśmy się uśmiali. Ale takie przaśniactwo nie przystoi urzędowi posła RP. Nie musi się natomiast krygować były strongman, a obecnie zawodnik MMA i przedsiębiorca Mariusz Pudzianowski, który postawił na żart kibolsko-dresiarski. Chce bowiem Pudzian asymilować uchodźców pałą bejsbolową. Niezłe, nie? Nazwał też syryjskich uchodźców „ludzkimi śmieciami”. Na żarcie nie poznała się pozbawiona narodowego poczucia humoru Grabarczyk, sprawę zgłaszając do prokuratury. Na takie dictum żartowniś Pudzian poprosił internautów by pomogli mu podrwić z koordynatorki „HejtStop”. Ci pomysł podchwycili i ruszył kabareton, podczas którego padła arcyzabawna propozycja, by „k…ę ogolić na łyso”.

Jest więc komu walczyć, a sprawa ważna, bo na szali leży godność narodu. Łatwo knajackie dowcipasy sadzić u siebie, trudniej będzie wywołać spazmy i niekontrolowane skurcze przepon u Niemców, czy Francuzów. Dowcip, w przeciwieństwie do armaty, im cięższy tym bliżej niesie. Po polsku tumany z UE nie rozumieją, trzeba będzie użyć języka uniwersalnego, czyli sztuk wizualnych, tak jak zrobili to satyrycy z Düsseldorfu. Rozpocznie się pewnie wojna na styropianowe rzeźby. Materiał tani jak barszcz, a pomysły na żarty aż kipią z rozpalonych głów. Może by tak zrobić kontrmanifestację z figurami? Prawdziwy patriotyczny pochód narodowej satyry? Nie zabrakłoby oczywiście Araba spółkującego z kozą ani kanclerz Merkel oddającą z się z werwą trzem, albo lepiej – puśćmy wodze wyobraźni – pięciu islamskim terrorystom. Za tą cokolwiek śmiałą scenką będzie bardziej swojsko – orzeł bielik w dresie z bejzbolem. I KOD-owcy na szubienicach. Ze śmiechu można będzie skonać.

Grzegorz Dziedzic

fot.Monika Skolimowska/EPA

Categories: Dziedzic

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*