Bomba comeyowa

Bomba comeyowa

W 1945 r. Japończycy przegrywali wojnę i Amerykanie wysłali do cesarza wezwanie do natychmiastowej bezwarunkowej kapitulacji. Cesarz potrzebował jednak trochę czasu, by ostudzić zaślepionych wojennym szałem generałów i wystosował dokument zawierający niefortunne słowo „mokusatsu” posiadające dwa znaczenia: „ignorować” lub „wstrzymywać się z odpowiedzią”. Tłumacz zawalił, bo zdecydował się na pierwszą wersję, w wyniku czego do prezydenta Trumana dotarła wiadomość mówiąca, że Japonia ignoruje amerykańską propozycję kapitulacji. Na Hiroszimę i Nagasaki spadły bomby atomowe. Błędna interpretacja znaczenia jednego słowa przypieczętowała decyzję o użyciu śmiercionośnej broni.

Słowa, jakie padły w tamtym tygodniu z ust szefa FBI, są nadużyciem. Wyjęte z kontekstu wywołują u Polaków gwałtowną reakcję obronną, a w niedouczonym świecie utrwalają stereotyp Polaka antysemity. Niewyjęte – nawet gdyby potraktować je jak niefortunny skrót myślowy – paść nie powinny. O czym jednak mówił dyrektor FBI? Jaki był kontekst tej wypowiedzi? Mówił o znanym zjawisku zbadanym przez psychologów m.in. w słynnym więziennym eksperymencie stanfordzkim Philipa Zimbardo z 1971 roku. Zimbardo podzielił studentów, uczestników eksperymentu, na dwie grupy: „więźniów” zamknął w skonstruowanych w podziemiach uniwersytetu celach, a „strażników” wyposażył w pałki i ciemne okulary lustrzanki. Obie grupy szybko weszły w swoje role, a eksperyment wymknął się spod kontroli. Strażnicy zaczęli znęcać się nad więźniami. Zimbardo przerwał eksperyment, ale udowodnił tezę, o której wiedzą świadkowie Holokaustu: że w sprzyjających okolicznościach dając ludziom przyzwolenie i władzę, wychodzą z nich bestie. Nie ma w wypowiedzi Comeya żadnej nieprawdy, biorąc pod uwagę kontekst psychologii społecznej. Ludzie rzeczywiście są zdolni do okrutnych czynów, jeśli postawić ich w sytuacji bycia panami życia i śmierci. Tak samo jak w warunkach zagrożenia i wyższej konieczności są zdolni do niezwykłego bohaterstwa i poświęcenia.

Może zatem dopuszczamy się nadinterpretacji, dławiąc się po raz kolejny słusznym narodowym gniewem: słowo „wspólnik” to jeszcze nie kolaborant, to nie to samo co „współwinny” ani „współodpowiedzialny”. Stoi co prawda niebezpiecznie blisko, o wiele za blisko, ale to nie to samo. Nadinterpretacja to taka zabawa w głuchy telefon, ktoś coś powie, następny trochę przekręci, trzeci źle przetłumaczy – awantura gotowa, bicie w tarabany i podpisywanie petycji do Białego Domu. Tym bardziej, że Comey w końcu dość niezgrabnie się ze swojej gafy wycofał i w liście do polskiego ambasadora napisał, że żałuje swojej wypowiedzi. Będąc konsekwentnym w nadinterpretowaniu, powinniśmy uznać, że taka deklaracja jest bardzo blisko „przepraszam”. Choć oczywiście satysfakcja byłaby pełniejsza gdyby zrzekł się urzędu, ubrał pokutny wór, przeprosił w telewizji po polsku zdaniem wielokrotnie złożonym, a swój majątek w ramach zadośćuczynienia rozdał klepiącym biedę polskim weteranom.

Ta strzelanina robi się już zresztą żenująco nudna: oni holokaustową gafę, my – holokaustowego focha. Może zamiast obrażać się i drzeć szaty, pora wykonać solidną judymową pracę u podstaw: zorganizować parę konferencji, nakręcić filmy dokumentalne i fabularne, wydelegować paru historyków, żeby w niedouczonej Ameryce dali serię wykładów o roli Polaków w II wojnie światowej. Tymczasem niosąc kaganek historycznej oświaty, stawiamy w Daley Plaza wystawkę, o której nikt nie wie i która nikogo nie interesuje. Prezentacja o ratowaniu Żydów przez Polaków składa się z paru tablic informacyjnych wyglądających jak kopalniana gazetka ścienna. Nie możemy spodziewać się, że świat sam z siebie zainteresuje się naszą rolą w Holokauście, tudzież że sprawę załatwi kilka postawionych w kącie tablic. Potrzebny jest mocny głos i wiedza, za którą stoją źródła, relacje świadków, dowody i dokumenty. Jeszcze jedno, dopóki nie rozliczymy się sami przed sobą z naszej historii, nie liczmy na sprawiedliwy osąd. Jeśli nie zdobędziemy się na szczerość – będziemy ofiarami oszczerstw i historycznej stygmatyzacji. Prawda nas wyzwoli. Prawda o Żegocie, poświęceniu Polaków w imię ratowania Żydów, Janie Karskim i rotmistrzu Pileckim, ale i ta – nieprzynosząca nam dumy – prawda o polskich kapo w obozach zagłady i przejmowaniu żydowskich majątków. To kwestia cywilnej odwagi i narodowej dojrzałości. A jeśli nie jesteśmy gotowi na historyczną wiwisekcję, to przynajmniej zainwestujmy w nasz narodowy wizerunek i wynajmijmy paru skutecznych historycznych piarowców.

Weźmy zatem głęboki oddech, zanim zdecydujemy się na wytoczenie najcięższej artylerii. Przeczytajmy jeszcze raz wypowiedź Comeya, wsłuchajmy się w kontekst, zamiast z marszu, automatycznie wszczynać alarm. Dialog i edukacja to rozwiązania konstruktywne, w przeciwieństwie do obrażania się, które jest rozwiązaniem pasywnym i oprócz podkreślenia naszej racji nic niewnoszącym. Prezes KPA Frank Spula mówił, że Comeya powinna spotkać kara i ma rację. Ignorancja i brak wiedzy nie mogą pozostać bez konsekwencji. Proponuję wysłać Comeya na wycieczkę do Auschwitz i skazać go na przeczytanie paru historycznych książek. Nie zaszkodzi, gdyby tysiąc razy napisał „Za Holokaust odpowiedzialni są Niemcy”. I znalazł sobie kogoś bardziej rozgarniętego do pisania przemówień.

Grzegorz Dziedzic

Na zdjęciu: James Comey fot.Michael Reynolds/EPA

Categories: Dziedzic

Comments

  1. ADALBERT
    ADALBERT 26 kwietnia, 2015, 12:45

    WHO CAUSED HOLOCAUST? GERMAN ! WHO KILLED THE JEWISH ? GERMAN ! WHO SAVED THE JEWISH LIVES? POLES ! THIS IS TRUE !!! KIM BYL JOZEF CYRANKIEWICZ ? CHYBA PRAWZOREM EFEKTU EKSPERYMENTU PHILIPA ZIMBARDO> BO NIE MA HOLOCAUSTOWEJ GAFY, NIE MA TEZ HOLOCAUSTOWEGO FOCHA . JEST TYLKO PRAWDA, ALBO PERFIDNA INSYNUACJA ,redaktorze miejski Dziennika Zwiazkowego . Moj dziadek wyszedl z Auschwitz na wolnosc jedyna dostepna dla zwyklych ludzi droga,bo przez komin krematorium.Moja siostra urodzila sie w Auschwitz,a jej matka nie dostala zwolnienia lekarskiego z tytulu porodu. Wladyslaw Bartoszewski,CZESC JEGO PAMIECI, kim byl dla Pana , Grzegorzu Dziedzic (redaktorze miejski) ; holocaustowa gafa czy tez holocaustowym fochem? Takie nasuwa sie prozaiczne pytanie na tle panskiego tekstu o skandalicznej pod kazdym wzgledem wypowiedzi szefa FBI o kolaboracji .

    Reply this comment
  2. JoannaSz
    JoannaSz 29 kwietnia, 2015, 01:19

    Tak! Comey powinien zrzec sie urzedu, posypac glowe popiolem i oddac majatek biedujacym weteranom wojen wszelakich.
    Ale na powaznie, to jedynym miejscem znanym mi w okolicach Chicago, w ktorym w sposob godny i uczciwy mowi sie o ratowaniu Zydow przez Polakow podczas Holocaustu, albo II Wojny Swiatowej, jest Illinois Holocaust Museum w Skokie. Zalozone i sfinansowane przez spolecznosc zydowska. Ubolewam, ze nam Polakom nie udalo sie stworzyc rownie znaczacej instytucji, gdzie historycznej prawdzie stalaby sie zadosc. Ale nie wszystko stracone, mamy przeciez Polskie Muzeum.
    W miedzyczasie kazdemu polecam odwiedzenie Illinois Holocaust Museum. Zdziwicie sie jak uczciwie przedstawiona jest nasza rola w kontekscie owczesnych wydarzen. Jak rowniez generalne pokojowe przeslanie calej tej instytucji, ktora musi niestety byc objeta wyjatkowymi srodkami ochrony.
    Comey sie jakos wykrecil, a w tym czasie firma Mattel tlumaczy sie z serii zabawek Nazi Poland. Za glowe mozna sie zlapac. Ale to tez wyprostujemy. :-)))))

    Reply this comment
    • jeju
      jeju 3 maja, 2015, 05:32

      Muzeum „Sprawiedliwym wśród muzeów świata” będzie to muzeum gdzie zostanie zachowana chronologia ofiar 30mln SŁOWIAN przedewszystkim które są udokumentowane . A żydów cóż nie mogę określić ilu bo dokumentacja po wojnie zaginęła , syjoniści wzięli po wojnie odszkodowanie za 6mln i niech tak zostanie.

      Reply this comment
      • JoannaSz
        JoannaSz 11 maja, 2015, 23:22

        Przede wszystkim piszemy Zydow tak jak Polakow z duzej litery. I niech tak zostanie.

        Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*