Beret z guzikami

Rydwan Kongresu Polonii Amerykańskiej Wydziału Stanowego Illinois podczas tegorocznej polonijnej Parady Konstytucji 3 Maja fot.Artur Partyka

Rydwan Kongresu Polonii Amerykańskiej Wydziału Stanowego Illinois podczas tegorocznej polonijnej Parady Konstytucji 3 Maja fot.Artur Partyka

 

Piszę ten tekst w przedwyborczą środę w moim domu na spokojnych majowo-zielonych przedmieściach Chicago. Nie zobaczycie mnie w sobotę przy urnie, nie dlatego, że nie obchodzi mnie kraj, z którego wyjechałem 15 lat temu, ale dlatego, że moje poczucie przyzwoitości nie pozwala mi decydować o sprawach, które mnie nie dotyczą. Świadomy wybór niezaangażowania w polskie wybory prezydenckie nie oznacza, że temat uważam za nieważny. Wręcz przeciwnie, przecierając oczy ze zdumienia, obserwuję polonijną i polską gorączkę wyborczą. Tym, którzy powtarzają slogan mówiący, że kto nie głosuje, nie ma prawa się wypowiadać na temat wyników i efektów, odpowiadam: „Really?” i wzruszam ramionami.

Uczucia, jakie żywię do Polski i moich rodaków w kraju i za granicą są niezbyt skomplikowane. Cieszę się z sukcesów Polski i Polaków, choć potrafię zagalopować się w krytyce, sukcesywnie zwalczam w sobie genetycznie chyba zaprogramowaną skłonność do narzekania. Nie wstydzę się swojego pochodzenia, mojego akcentu ani nazwiska. Imię oficjalnie zmieniłem na Greg, tylko dlatego, że Grzegorz w połączeniu z Dziedzic potrafi wypowiedzieć tylko Polak. Z całego spektrum uczuć, jakie miewam w kontaktach z ojczyzną i rodakami, najbardziej nie lubię zażenowania. Na szczęście miewam je rzadko, ale nie potrafię wyrobić na nie wewnętrznej odporności. Z bardziej żenujących scen ostatnich miesięcy muszę wymienić przejazd słynnego już rydwanu wydziału stanowego KPA w czasie trzeciomajowej parady, obecność wygolonych chłopców w brunatnych koszulach na uroczystościach smoleńsko-katyńskich i natarczywą kampanię wyborczą Andrzeja Dudy w Chicago, przy absolutnym braku zaangażowania sztabu Bronisława Komorowskiego. Zdecydowana przewaga kandydata PiS w Chicago nie jest ani zaskakująca, ani niezrozumiała. Dominujący sposób przeżywania polonijnego patriotyzmu to ten cepeliowsko-kościółkowy, ze strojami ludowymi, pocztami sztandarowymi i rozdrapywaniem historycznych ran. Kandydat Duda jest tego sposobu przeżywania polskości sygnatariuszem i kontynuatorem.

Całkowita nieobecność Komorowskiego, ani jednej tablicy przy drodze, zero wywiadów w polonijnych mediach, niezagospodarowanie przyautostradowych billboardów odchudzoną, bezwąsą sylwetką prezydenta – to bolesny policzek dla chicagowskiej Polonii. To tak, jakby ktoś nie zadał sobie trudu, żeby z nami porozmawiać i spróbować przekonać do swoich racji. To jak usłyszeć o sobie „z tym nie ma nawet co gadać, bo to tłumok i oszołom”. Przykra, niezaskakująco trafna diagnoza. Szkoda widocznie na Polonię pieniędzy, zachodu, prądu i minut w telefonie.

Kampania w Chicago ma więc tyle wspólnego z wyborczą walką co debata zorganizowana przez Kukiza z debatą prezydencką. W Chicago Duda bierze wszystko, a polonijni wyborcy Komorowskiego najchętniej głośno o swoich preferencjach nie mówią. Tym bardziej zadziwiający jest poziom agresji i zajadłości mało fajnych sympatyków „fajnego kandydata” Dudy. Naprawdę nie musicie tego robić, bo w Chicago Duda wygrałby choćby przyłapali go na występkach znacznie gorszych niż palenie papierosów po kryjomu. Odnoszę wrażenie, że dziejący się na forum publicznym spektakl obrzucania Komorowskiego fekaliami nie służy wyrażeniu politycznych antypatii, a zastępuje: „Dzień dobry, jestem za PiS-em”. Nie dalej jak dzisiaj rano moja żona znalazła w internecie deklarację poparcia dla Komorowskiego napisaną przez piosenkarkę Kayah. Pod postem przeczytałem taki oto wpis pewnej „niepokornej” bojowniczki o wolność: „Ścierwa się ujawniają”. Wychodzi na to, że w wolnym kraju nie można wyrazić poglądów bez obawy o zostanie zwyzywanym od Żydów, pachołków reżimu, lemingów i ścierw. Ręce i nogi opadają.

Tym, którzy zapomnieli, przypominam, że Bronisław Komorowski wciąż sprawuje najwyższy urząd w państwie, a objął go po wygraniu demokratycznych wyborów. Polaryzacja poglądów nie musi oznaczać pieniactwa i agresji, ale widocznie na takim jesteśmy stadium rozwoju obywatelskiego, że wolność oznacza dla nas możliwość nazwania głowy państwa debilem i zdrajcą. Normalnie po ludzku mi Komorowskiego żal – oto człowiek, który zdołał dotrzeć na szczyt państwowej administracji, przez szczekaczy, obszczymurów i różnej maści frustratów obrażany jest wszelkimi możliwymi inwektywami. Za komuny takie zachowania miały jakiś sens, bo za obrazę władzy można było trafić na dołek i dostać pałą. Dzisiaj odwaga staniała, a klawiatura komputera zastąpiła transparenty, ulotki i farbę do pisania po murach. Tyle że wtedy obrażanie ludzi było aktem buntu, a dziś to deklaracja nieumiejętności toczenia merytorycznej dyskusji.

Nie chcę czuć zażenowania i wstydzić się za moich rodaków ani ludzi, którzy Polską rządzą. Dlatego, choć nigdy w życiu nie głosowałem na PO, w niedzielę będę trzymał kciuki za Bronisława Komorowskiego. Nie dlatego, że urzekła mnie jego prezydentura, za stary jestem, by uwierzyć w jego wyborcze obietnice. Życzę mu zwycięstwa, pomimo że o mnie zapomniał, ponieważ pokazu braku klasy sympatyków Dudy długo nie zapomnę.

Grzegorz Dziedzic

 

 

Categories: Dziedzic

Comments

  1. Obcy w mieście
    Obcy w mieście 22 maja, 2015, 17:24

    Panie Autorze – Jeżeli Pańska dociekliwość publicystyczna jest w stanie wychylić się ponad złożoność jednowymiarowego przekazu pt. „Ciemnota z Jackowa otumaniona mgłą smoleńską vs. Racjonalni i bystrzy krzewiciele radości z 25-lat polskiej wolności” to może warto sięgnąć po pióro i podzielić się obserwacjami z ewentualnym czytelnikiem. (…) Do tego momentu Pański artykulik jest dowodem utwierdzającym mnie w przekonaniu, że NIE MA w tym mieście zarówno poważnych mediów, poważnych autorów i poważnych ośrodków wymiany myśli w obszarze społeczno-politycznym… DO REDAKCJI KTO tam u Was i dla Was pracuje???? Czy Wy zdajecie sobie sprawę po co i dla kogo wydajecie ten zasłużony tytuł???

    Reply this comment
    • ja-ja
      ja-ja 25 maja, 2015, 10:59

      Wyglada to tak: wczesniejsza warstwa zasiedzialej poloni to patologiczni antykomunisci a obecna emigracja wyrosla w PRL i okresie transformacji lat 90 raczej nie identyfikuje sie z etosem walki poprzednikow( ja ). Ci zas zasiedziali emeryci maja zbyt duzo wolnego czasu i ujadaja najglosniej. Oni sa tak na prwo ze wszystko inne jest dla nich juz tylko na lewo.
      Moje pokolenie ludzi w wieku produkcyjnym nie ma czasu na wybory, ktore nic nie zmienia, w kraju pozostawionym na pastwe swiatopogladu prawicowego. Mnie osobiscie boli to co sie wyprawia z Polska. I jako normalny czlowiek unikam przyczyn cierpienia. Unikam tematow zwiazanych z polska polityka/zagrywek partyjnych, etc. Jako polski obywatel mam obowiazek zadecydowac o losach ojczyzny i zdecydowalem nie brac w tym udzialu!. Na dudach graja duby smolone politycznej szopki RP III.
      Nareszcie w tej zbetonialej gazecie pelnej starych pierdow pojawil sie glos kogos z mojego pokolenia z ktorym nie wpelni sie identyfikuja ale w pelni rozumiem jego jezyk w pokoleniowym kontekscie. Z Hihaho pozdrawiam!

      Reply this comment
  2. ADALBERT
    ADALBERT 24 maja, 2015, 09:24

    Szanowny kierowniku okreslonego dzialu w tym wydawnictwie,
    jezeli pozostaniesz tu, gdzie jestes,do sedziwego wieku, to waznym jest kto i jak bedzie formulowal umowy prawne np. w zakresie rozliczen emerytalnych i dlatego tez waznym jest abys TY i wszyscy tu mieszkajacy jeszcze przed osiagnieciem wieku emerytalnego mogli wypowiedziec swe zdanie w tej prozaicznej, lecz bardzo wazkiej sprawie. Ale spraw powazniejszych jest tyle,takich w ktorych i my MUSIMY zajac stanowisko(MY,czyli tu mieszkajacy dodaje dla jasnosci pogladu),ze wymienie tylko bezprawne roszczenia majatkowe oficjeli i srodowisk zydowskich od Narodu Polskiego i Polski,brak wystapienia skutecznego w sprawie naleznosci za barbarzynskie zniszczenia dokonane na Narodzie Polskim i jego majatku narodowym przez okupujaca nasz polski kraj armie niemiecka we wszystkich jej formacjach.Poczucie przyzwoitosci wobec kraju,ktorego aktualni przywodcy polityczni pozwalaja innym bezkarnie obciazac winami nawet nie zamierzonymi Narod Polski ,a wiec i Pana, powinno wrecz nakazywac aktywne uczestnictwo na rzecz odpowiedzialnej Polski kazdemu z nas.I to nie tylko z okazji wyborow! Nieodpowiedzialnosc jest niestety stalym elementem zycia publicznego w kazdym kraju i od kazdego z nas zalezy,aby stanowila tylko faktyczny margines.I tak przy okazji…ktory z Prezydentow Polski zdedyduje sie w koncu powiedziec,ze hegemonia Niemiec w Europie to nieunikniona tragedia dla narodow swiata,bo MY – tu i tam – ktorzy czytaja wszechstronnie,to wiemy…i ktory to z Prezydentow Polski powie w sposob wywazony,odpowiedzialny i stosowny dla sprawowanego przez siebie urzedu,ze majatkowe roszczenia oficjeli i srodowisk zydowskich wobec Narodu Polskiego i Polski sa bezprawne faktycznie i nie znajduja zadnego uzasadnienia w materii prawnej miedzynarodowej i krajowej. Taka wlasnie postawe wobec kraju pochodzenia albo kraju naszych przodkow nakazuje nam osobiste poczucie przyzwoitosci oraz odpowiedzialny stosunek wobec niepodwazalnego bytu Panstwa Polskiego i jego Narodu.

    Reply this comment
  3. Marek Kozikowski
    Marek Kozikowski 24 maja, 2015, 14:38

    Cisza wyborcza obowiazuje od polnocy czasu warszawskiego ,czyli od piatku od godz 17:00 czasu chicago ,nie przeszkodzilo to jednak nadac pani Lucji Sliwie swoj program „otwarty mikrofon ” ,w ktorym bezczelnie i wbrew prawu agitowala na rzecz jednego z kandydatow .Zwracalem juz wczesniej tej pani uwage na temat jej klamliwej i szkodliwej dla Polski propagandy i oglupiania polskiego spoleczenstwa ,i stwierdzilem ze bede ja demaskowal ,gdyz jest farbowana patriotka ,dzialajaca w interesie jednej partii a nie jak twierdzi w interesie Polskii.O fakcie lamania ciszy wyborczej przez ta pseudo dzienniarke powiadomiem juz pania konsul RP w Chicago i za jej rada powiadomilem Panstwowa Komisje Wyborcza w Warszawie. Powiadamiam tez cala Polonie o sposobach jakimi dziala ta uwielbiana przez Polonie dziennikarka, czyli bezczelna ,lamiaca prawo agitacja na rzecz jednej partii.I tak sie w Chicago wygrywa wybory….

    Reply this comment
  4. Boby Boy
    Boby Boy 24 maja, 2015, 16:54

    Dobrze powiedziane, i świetnie napisane

    Reply this comment
  5. PGR Jackowo
    PGR Jackowo 26 maja, 2015, 23:02

    Świetny artykuł panie redaktorze, oby takich więcej. Okazuje się, że są ludzie nie zaczadzeni smoleńską mgłą i nie jest ich tak wcale mało, dobrze, że ich głos też jest słyszany.

    Reply this comment
  6. Poncyliusz
    Poncyliusz 27 maja, 2015, 13:49

    Swietny tekst. W duzym stopniu odzwierciedla i moje odczucia.
    Nie biore udzialu w wyborach bo uwazam ze to nie moralne. Nie mniej po pierwszej turze zaczalem sie zastanawiac czy slusznie robie. Elektorat w Chicago jak widze ma w d….. moralnosc, wazne zeby wygral prawy (od slowa prawica nie prawosc). Nie wazne kto i co soba reprezentuje. W zaistnialej sytuacji mysle ze wlasciwym jest ze wygral Duda bo daje to jakas nadzieje rownowazni, natomiast sama nagonka przedwyborcza wrecz zmusza do przekory.

    Czytajac ten artykul nasowa mi sie cytat :

    „…Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłe i czas.
    z pieśnia że już blisko swit, szli ulicami miast.
    targali chodniki i rwali bruk, ten z nami ten przeciw nam
    kto sam ten nasz najgorszy wróg,

    a śpiewak takze był sam….”

    Gratuluje odwagi Panie Grzegorzu.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*