Dlaczego głosuję

Dlaczego głosuję

Im bliżej wyborów, tym rzadziej staram się zaglądać do mediów społecznościowych. Miejsce zdjęć krewnych i znajomych Królika odbywających kolejną podróż życia do najbardziej egzotycznych zakątków planety zdominowały wpisy wypełnione po brzegi polityką. Kilkadziesiąt lat pracy w dziennikarstwie sprawiło, że wśród przyjaciół i znajomych mam osoby z obu stron dzisiejszej politycznej barykady. I z obu stron Atlantyku, choć te podziały bynajmniej się ze sobą nie pokrywają. Im bliżej wyborów, tym więcej emocji, agresji i pseudopolitycznego szamba. Ku mojemu zdumieniu zaktywizowały się osoby, które do tej pory uważałem za ciche i pokornego serca. Niczemu pozytywnemu to nie służy, bo w Facebooku, Twitterze, czy Instagramie i tak nikt nikogo nie przekona. Brrrr! Mam nadzieję, że po niedzieli wszystko się uspokoi.

Mimo tej burzy, warto pójść na polskie wybory. I to niezależnie od dobiegających znad Wisły krzyków, że nie mieszkając na stałe w Polsce nie mamy do tego prawa, zwłaszcza gdy posiadamy drugie obywatelstwo. Robiłem to mieszkając w USA, zrobię także, pracując w starej Ojczyźnie.

Głosy odmawiające Polonii prawa głosu w polskich wyborach pojawiają się w każdym cyklu wyborczym. Moralni “puryści” i tym razem przypomnieli w mediach społecznościowych, że rota przysięgi obywatelskiej USA zawiera wyrzeczenie się lojalności wobec jakiegokolwiek innego kraju oraz deklarację przyjęcia wszystkich obowiązków związanych z byciem Amerykaninem. Z drugiej jednak strony naturalizacja w USA nie jest i nie była równoznaczna z aktem zrzeczenia się obywatelstwa RP. Oba kraje – i Polska, i USA – w podobny sposób podchodzą do problemu – tolerują fakt posiadania drugiego paszportu, ale jednocześnie traktują daną osobę jako wyłącznie swojego obywatela. Ta interpretacja pozostawia przywileje tym, którzy sprawami Polski nie przestali się interesować i chcą skorzystać z prawa wyborczego.

Czy osoby żyjące na stałe za granicą mają moralne prawo współdecydować o losach kraju, w którym nie przyszło im żyć na co dzień i dzielić codzienne troski rodaków nad Wisłą? Tego moralnego sporu zapewne nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć – to kwestia poczucia lojalności każdego z nas, emigrantów. Natomiast w warstwie prawnej, obywatele RP posiadający ważne dokumenty tożsamości mają pełne prawo udziału w polskim życiu politycznym niezależnie od miejsca zamieszkania. I tego przywileju powinniśmy bronić. Bierne prawo wyborcze przysługujące każdemu z obywateli RP pozwala to zdanie wyrazić. A że jest to ważne, widać w Chicago i w Nowym Jorku podczas sobotnich głosowań. Kilkakrotnie miałem przywilej i zaszczyt zasiadania w komisjach wyborczych i obserwować emocje osób przychodzących na wybory. Widać było, że wbrew krzykom znad Wisły, głosy oddawane poza Polską nie wyrażały opinii ludzi oderwanych od spraw kraju. Często zresztą połączeni jesteśmy z Polską nie tylko więzami rodzinnymi i emocjonalnymi, ale także gospodarczymi. Według informacji z konsulatów, co najmniej kilkadziesiąt procent osób rejestrujących się do wyborów posiada w Polsce stałe zameldowanie. Odsetek ten jest jeszcze większy w Europie, gdzie żyje i pracuje wielu emigrantów sezonowych. To ludzie, którzy mają w planach powrót do kraju i chcą o nim współdecydować.

Biorąc pod uwagę ogólny wynik wyborczy, udział Polonii i tak od lat jest symboliczny. Na przykład w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego poza granicami Polski głosowało niecałe 100 tysięcy osób. Głosy te doliczono do okręgu warszawskiego, gdzie oddano łącznie 1,3 miliona głosów. W obecnych wyborach, wraz z mieszkańcami stolicy, będziemy mieli wpływ na podział zaledwie 20 mandatów poselskich i nasze głosy roztopią się w masie mieszkańców Warszawy. Nie znaczy to jednak zupełnego braku wpływu, bo zaznaczając na karcie konkretną osobę, możemy wypromować ją na miejsce dające mandat na Wiejskiej.

Podczas kończącej się kampanii w Nowym Jorku i Chicago pojawiło się sporo kandydatów na posłów. Mówili o konieczności załatwienia ważnych dla Polonii spraw – m.in. zlikwidowania podwójnego opodatkowania emerytur i tzw. WEP, pomocy dla systemu polskiego szkolnictwa dokształcającego w USA, czy stworzeniu oddzielnego mandatu dla posła (lub senatora) wybieranego wyłącznie głosami rodaków mieszkających za granicą. Jeśli te osoby zyskają nasze zaufanie i głosy Polonii, będziemy mieli prawo je rozliczać z tego, jak skutecznie będą upominać się o nasze sprawy. Pozwala nam to na właśnie prawo wyborcze przysługujące zgodnie z Konstytucją każdemu z obywateli RP. A jeśli mamy i amerykańskie paszporty – pamiętajmy o głosowaniu w drugi wtorek każdego listopada.

Tomasz Deptuła

Dziennikarz, publicysta, ekspert ds. komunikacji społecznej. Przez ponad 25 lat korespondent polskich mediów w Nowym Jorku i redaktor “Nowego Dziennika”. Obecnie zastępca szefa Centrum Badań nad Bezpieczeństwem w Warszawie.

 

fot.TOMASZ GZELL/EPA-EFE/Shutterstock

Categories: Deptula

Comments

  1. ewa
    ewa 4 listopada, 2019, 09:20

    nie mieliście prawa głosować , nie wiecie jak łamana jest Konstytucja i praworządność

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*