Oby zawsze była niepodległa!

fot.arch. Dziennika Związkowego

Jaka była chicagowska Polonia 100 lat temu? Czy jej pomoc, zaangażowanie i poświęcenie zdecydowały o odzyskaniu niepodległości przez Polskę? Jaka była reakcja Polaków w Chicago na odrodzoną Ojczyznę? Na te i inne pytania odpowiada prof. Dominik Pacyga, historyk chicagowskiej Polonii. 

Grzegorz Dziedzic: – Jaka była chicagowska Polonia 100 lat temu? Czy była podobna do Polonii dzisiejszej, a może zupełnie inna?

Prof. Dominik Pacyga: – Przede wszystkim Polacy mieszkali w mieście, a nie na przedmieściach. Osiedlali się w pobliżu miejsc pracy – w okolicach stalowni, odlewni, fabryk i rzeźni. 100 lat temu w Chicago istniało pięć głównych polonijnych dzielnic: Stanisławowo, Trójcowo, Wojciechowo, Back of the Yards i South Chicago. Polacy mieszkali obok siebie, w dużych skupiskach. Do największej polskiej parafii, św. Stanisława Kostki należało 50 tys. osób. Dzisiaj Polonia jest rozproszona i w dużej mierze zasymilowana. Mieszkając obok siebie Polacy stanowili pokaźną siłę polityczną, decydując o wynikach głosowania w poszczególnych okręgach. Bardzo ważną rolę w życiu Polonii odgrywał Kościół. W tamtych czasach w Chicago istniało co najmniej 40 polskich kościołów. Zawsze powtarzam, że Polonia od samego początku uwielbiała się spierać we własnym gronie i wspólnie paradować. Główne osie sporu stanowiła istota polskości, czyli to, kto zasługuje na miano „prawdziwego Polaka”, w jaki sposób podtrzymywać kontakty z Polską, a po odzyskaniu niepodległości, jak powinny wyglądać granice odrodzonej Ojczyzny.

Konflikt o polskość trwał wśród Polonii od zawsze, ale przed odzyskaniem niepodległości pojawił się nowy, dotyczący poparcia zwalczających się frakcji politycznych. Która z nich cieszyła się w Chicago większym poparciem?

– Większość liderów największych polonijnych organizacji, Związku Narodowego Polskiego, Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego i Związku Polek w Ameryce pochodziło z zaboru pruskiego i prezentowało bardzo anty-niemieckie stanowisko, co przekładało się na poparcie dla Dmowskiego i Narodowej Demokracji. Frakcja Piłsudskiego cieszyła się o wiele mniejszym poparciem, a różnice polityczne poróżniły Polonię. Dopiero kiedy prezydent Wilson poparł odrodzenie Polski z dostępem do morza, poparcie dla Dmowskiego spadło. Oczywiście po zakończeniu pierwszej wojny światowej, kiedy Piłsudski stał się symbolem niepodległej Polski, nastawienie wobec niego radykalnie się zmieniło. Dmowski próbował przenieść do Chicago akcję „Swój do swojego”, polegającą na bojkocie żydowskich sklepów. W polonijnej prasie pojawiały się apele wzywające do bojkotu żydowskich biznesów, ale akcja nie odniosła sukcesu.

Gdyby Wilson nie zażądał odrodzenia państwa polskiego, gdyby nie powstała Armia Hallera, gdyby nie tysiące Polaków walczących po stronie Amerykanów na frontach pierwszej wojny światowej, losy polskiej państwowości mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej.

Bardzo ważną rolę wśród Polonii odegrał Ignacy Jan Paderewski. Jaki był jego wkład w odzyskanie przez Polskę niepodległości?

– Ignacy Jan Paderewski i jego żona, madame Paderewska odegrali niezwykle istotną rolę w mobilizowaniu Polonii i organizowaniu pomocy dla Polski. Paderewski nie był dobrym politykiem i popełnił wiele błędów, ale o jego sile zdecydowały doskonałe public relations. Jako słynny pianista, z burzą rudych włosów, był w Chicago gwiazdą. Można powiedzieć, że był celebrytą na miarę Johna Lennona, kobiety mdlały z wrażenia podczas jego koncertów. W Chicago Paderewski przy okazji koncertów wzywał do pomocy Polakom, do stworzenia Armii Polskiej i odegrał kluczową rolę w popularyzacji idei niepodległościowej wśród Amerykanów. Bardzo ściśle współpracował z bankierem Janem Smulskim, który również odegrał ważną rolę w organizowaniu Polonii.

Dominik A. Pacyga
Imigrant w trzecim pokoleniu, urodził się w Chicago w 1949 roku. Profesor historii (emerytowany w 2017 r.) w Columbia College w Chicago. Studia doktorskie ukończył w 1981 roku na Uniwersytecie Illinois w Chicago. Jest autorem i współautorem sześciu książek poświęconych historii Chicago i chicagowskiej Polonii, m.in. “Slaughterhouse: Chicago’s Union Stock Yard and the World It Made” (2015), “Chicago: A Biography” (2009) i “Polish Immigrants and Industrial Chicago” (1991, 2001). Obecnie pracuje nad książką “Polish Chicago”. Laureat nagród Oskara Haleckiego i Mieczysława Haimana przyznawanej przez Polish American Historical Association oraz nagrody Catholic Book Award. Profesor wizytujący na uniwersytetach: Chicagowskim, Illinois i Oksfordzkim. W latach 2013-14 wykładał w Instytucie Studiów Amerykańskich i Polskiej Diaspory na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Współpracuje z wieloma muzeami, instytucjami pomocowymi i organizacjami etnicznymi w celu zachowania i prezentowania historii.

Kiedy czytam o wkładzie Polonii w odzyskanie niepodległości, kiedy oglądam archiwalne zdjęcia, nie mogę wyjść z podziwu, jak bardzo oddani sprawie byli Polacy w Chicago. Czy dzisiaj możemy uczyć się od nich patriotyzmu i miłości do Ojczyzny?

– Wolna niepodległa Polska była dla Polonii sprawą pierwszą i najważniejszą. Polonia zawsze była wierna Polsce i oddana polskim sprawom. Nawet jeśli, tak jak w czasach komunizmu, Polonia pozostawała w konflikcie z polskimi władzami, zawsze można było na nią liczyć w potrzebie, w czasach kryzysów i w obliczu kataklizmów. Oddanie Polonii najlepiej obrazuje historia polonijnego czynu zbrojnego i amerykańska rekrutacja do Armii Hallera. Większość Polaków w Chicago to byli biedni, ciężko pracujący ludzie. Mimo to Polonia zdołała zorganizować się i zebrać mnóstwo pieniędzy na pomoc Polakom w Ojczyźnie i stworzenie Błękitnej Armii.

Twierdzi Pan, że bez pomocy i zaangażowania Polonii nie byłoby wolnej Polski. To dość śmiała teza.

– Polacy w Chicago byli tzw. „czwartą dzielnicą”, a bez ich wkładu być może nie byłoby wolnej Polski, lub odrodziłaby się w zupełnie innym kształcie. Siła polityczna Polonii manifestowana podczas parad i wieców i bardzo wyraźna antyniemiecka kampania przekonały prezydenta Wilsona, jak ważna jest sprawa wolnej Polski. Gdyby Wilson nie zażądał odrodzenia państwa polskiego, gdyby nie powstała Armia Hallera, gdyby nie tysiące Polaków walczących po stronie Amerykanów na frontach pierwszej wojny światowej, losy polskiej państwowości mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej. Polacy w Polsce nie zdają sobie sprawy z wkładu Polonii w odzyskanie niepodległości przez Polskę. Polscy historycy często traktują Polonię i emigrację nieco po macoszemu. Ja natomiast twierdzę, że emigracja była kluczowa dla odzyskania przez Polskę niepodległości. Bez pomocy amerykańskiej Polonii, bez pieniędzy płynących do Polski z USA nie byłoby wolnej Polski.

11 listopada 1918 r. Polska po 123 latach rozbiorów odzyskała niepodległość. Jaka była reakcja Polonii na tak doniosłe i długo wyczekiwane wydarzenie?

– Niezwykły wybuch entuzjazmu i ogromnej radości. Polonia świętowała odzyskanie niepodległości we wszystkich kościołach i we wszystkich tawernach. Wolność była marzeniem i celem Polaków od 123 lat. Marzeniem, które nagle się spełniło. W Chicago dążenia niepodległościowe zaowocowały stworzeniem Gminy Polskiej, z której następnie powstał Związek Narodowy Polski. Po odzyskaniu wolności pojawiło się ważne pytanie – co dalej? Przed odzyskaniem niepodległości, pod koniec XIX wieku powszechne było przekonanie, że po powstaniu państwa polskiego wszyscy Polacy mieszkający w Chicago wrócą do Polski. Część wróciła, ale nie wszyscy, bo Polacy zdążyli się już w Chicago osadzić, tutaj mieli domy i biznesy, tutaj urodziły się ich dzieci. Ci, którzy wrócili do Polski, zawieźli tam swoją wizję, opartą na amerykańskim modelu demokracji, ekonomii i porządku społecznego. Ich wizja nie spotkała się ze zrozumieniem rodaków w Ojczyźnie. Polacy po 123 latach zaborów nie mieli ochoty wysłuchiwać pomysłów przybyszy z Ameryki. W Stanach Zjednoczonych po pierwszej wojnie światowej nasiliły się nastroje anty-imigranckie, a w latach 20. granice praktycznie zamknięto. To spowodowało, że tysiące Polaków, którym nie udał się powrót do Ojczyzny, wróciło do Ameryki w sposób nielegalny, przez Kanadę.

Przed nami wspaniała rocznica – 100-lecie odzyskania niepodległości. Czego możemy życzyć Polsce z tej okazji?

– Przede wszystkim pokoju. Polska położona jest w szczególnym miejscu, pomiędzy Rosją a Niemcami, w miejscu niezwykle newralgicznym. Dlatego życzę Polsce, aby za wszelką cenę utrzymała swoją pozycję w NATO i w Unii Europejskiej i aby praworządność i demokracja zapewniły jej trwałą niepodległość po wsze czasy. Moje nadzieje i modlitwy są z niepodległą Polską. Oby zawsze była niepodległa.

Dziękuję za rozmowę.

gdziedzic@zwiazkowy.com

Comments

  1. Yaroon
    Yaroon 11 listopada, 2018, 15:11

    A mimo szczucia i podżegania przez dziennikarzy TVN i Polsatu do zadymy (sądzę, że bardziej dla sensacji i z głupoty – niż z politycznego zapotrzebowania) święto Niepodległej przybiegło podniośle, uroczyście i bez żadnych rozrób. I nie mogą te redakcyjne kur*wy /TVN, Polsat/ pogodzić się z tym, że nie mogą ujadać na patriotów (dla nich to faszyści !), że Polacy pokazali dumę z tego, że są Polakami.

    Reply this comment
  2. Yaroon
    Yaroon 11 listopada, 2018, 17:44

    Faktem jest, że te debile z TVN pokazali jako jedyni obchody święta narodowego w Chicago. Oni nie są aż tak źli, po prostu głupi, np dla nich sinice to bakterie i tak straszyli Polaków, że w Bałtyku są zielone bakterię. Mniejsza z tym. Prym wśród tych tvn-owskich durniów wiedzie: Piasecki- wyjątkowo tępy wał i chichocząca blond idiotka, najgłupsza dziennikarka – Marta Kuligowska.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*