Zło na sterydach. Polak zastrzelił pięć osób na Irving Park

Zło na sterydach. Polak zastrzelił pięć osób na Irving Park

Bilans śmiertelnych ofiar strzelanin w Chicago w miniony weekend wyniósł osiem. Tylko tym razem kule świstały nie tylko w południowych i zachodnich dzielnicach, i nie tylko między członkami rywalizujących ze sobą gangów. Pięć osób zginęło w sobotę z rąk polskiego imigranta we względnie bezpiecznej dzielnicy Dunning na północnym zachodzie Chicago. To tam stanęły w niedzielę znajome białe krzyże, które często widzimy w telewizji na miejscach masowych strzelanin w całym kraju.

Jolanta Topolska fot.Go Fund Me

Patrząc na zwyczajny, niczym nie wyróżniający się blok z żółtej cegły przy ulicy Irving Park na północnym zachodzie Chicago, trudno wyobrazić sobie horror, do którego doszło tam w minioną sobotę. Był słoneczny, jesienny dzień 12 października. Na drugim piętrze apartamentowca przy 6733 West Irving Park, blisko skrzyżowania z Oak Park, w mieszkaniu 2D na drugim piętrze rodzina zasiadała do stołu. Byli tam domownicy, 43-letnia przedszkolanka Tsvetanka Kostadinova ze swoim mężem, 43-letnim Ivaylo Popovem oraz zaproszeni goście – matka mężczyzny, 65-letnia Iskra Pourel-Popova ze swoim partnerem, 61-letnim Davidem Hanikiem z Arlington Heights. Była godzina 5.30 pm. Na stole podane już było jedzenie. Rodzina czekała jeszcze tylko na piątego krewnego i miała rozpoczynać posiłek. W tym momencie do mieszkania zamiast krewnego wszedł 66-letni sąsiad, Krzysztof Marek, i zaczął strzelać do znajdujących się przy stole osób. Kule dosięgły całą czwórkę. Członkowie rodziny padali kolejno na podłogę wokół stołu w kałuży krwi.

Sąsiad!

Krysztof Marek fot.Chicago Police Department

Następnie Marek wyszedł z mieszkania i udał się piętro wyżej. Po drodze minął sąsiada, który zauważył, że mężczyzna jest wyraźnie roztrzęsiony. Marek przez niezamknięte na klucz drzwi wszedł do mieszkania 3C i oddał strzał w stronę znajdującej się tam 53-letniej Jolanty Topolskiej. W mieszkaniu był również syn kobiety, który widział, jak mężczyzna wymierza pistolet w matkę. Miała ona wykrzyknąć „sąsiad!”. Marek pociągnął za spust. Kula trafiła kobietę w brzuch. Postrzelona Topolska zdołała uciec tylnymi drzwiami na klatkę schodową i pobiegła na dół, zostawiając za sobą ślady krwi. Marek dopadł ją i postrzelił w tył głowy. Inny świadek usłyszał strzał i zobaczył staczającą się po schodach kobietę. Topolska w krytycznym stanie została przewieziona do szpitala, gdzie zmarła następnego dnia.

Taką mrożącą krew w żyłach relację wydarzeń przedstawił dwa dni później, w poniedziałek 14 października, w sądzie kryminalnym powiatu Cook prokurator stanowy James Murphy. Obecny na sali, w towarzystwie obrońcy z urzędu, Polak usłyszał pięć zarzutów morderstwa pierwszego stopnia. Jego twarz nie zdradzała emocji, a oczy skierowane były na sędziego Johna Fitzgeralda Lyke’a Jr., który wysłuchawszy szczegółów, nazwał zdarzenie „złem na sterydach” i odmówił Markowi prawa wyjścia za kaucją.

Nie ma litości

Po zdarzeniu, według prokuratury, Marek wrócił do swojego mieszkania, zostawił pistolet na ławie i wyszedł z budynku. W tym samym czasie pod apartamentowiec podjechały radiowozy. Marek podniósł ręce do góry i powiedział do policjantów: „Myślę, że to mnie szukacie” i dodał: „Ja to zrobiłem”. Funkcjonariusze pobiegli do mieszkania Marka, zabezpieczyli znalezioną tam broń i amunicję, a następnie aresztowali mężczyznę. Miało to miejsce pięć minut po przyjęciu zgłoszenia dotyczącego strzałów. Później poinformowano, że Polak miał legalne pozwolenie na broń.

Zastrzeleni sąsiedzi. Od lewej, od góry: Iskra Pourel-Popova, David Hanik, Ivaylo Popov i Tsvetanka Kostadinova fot.GoFundMe

Podczas wizji lokalnej śledczy znaleźli na drzwiach mieszkania mężczyzny przyklejoną od środka karteczkę zawierającą hasła typu „Nie ma litości”, „Muszą zapłacić” itp. Następnego dnia funkcjonariusze znaleźli więcej zagadkowych listów i notatek, w tym jedną zawierającą swego rodzaju zapowiedź popełnienia zbrodni: „Jutro! Nie ma litości. Bez głupiego wahania”.

Przeprowadzone w niedzielę sekcje zwłok wykazały, że wszystkie ofiary zmarły od ran poniesionych wskutek co najmniej jednego strzału – poinformowało biuro koronera powiatowego.

Zadłużony samotnik

Według prokuratury mężczyzna od pewnego czasu nie płacił pożyczki hipotecznej ani składek do spółdzielni mieszkaniowej, a zarząd budynku próbował go eksmitować, co mogło być motywem popełnienia zbrodni. Temu stwierdzeniu sprzeciwiła się obrończyni publiczna Marka, Courtney Smallwood. W poniedziałek w sądzie powiedziała, że oskarżony ma troje dorosłych dzieci i sześcioro wnucząt, a także że jest na emeryturze po 25 latach pracy jako kierowca ciężarówki.

Sąsiedzi powiedzieli mediom, że Marek od lat mieszkał w budynku, był nawet kiedyś przewodniczącym stowarzyszenia właścicieli mieszkań, dopóki nie został usunięty ze stanowiska wskutek nieprawidłowości w zarządzaniu. Sąsiedzi twierdzą również, że był samotnikiem i miał coraz częstsze zatargi z sąsiadami.

Media doszukały się również problemów finansowych Marka. We wrześniu 2017 r. złożył podanie o bankructwo – na koncie miał 24 tys. dol. długu w IRS i ponad 60 tys. dol. na kartach kredytowych. Jednocześnie, według petycji o bankructwo, jego dochody drastycznie spadły z 49 tys. dol. w 2015 roku do 12,5 tys. dol. w roku 2017. Pod koniec 2017 r., według danych powiatowych, Markowi zaczęło grozić odebranie mieszkania przez bank.

Krzyż zrobiony przez stolarza Grega Zanisa dla Jolanty Topolskiej ma numer 27404. Tyle krzyży dla ofiar strzelanin wykonał już Zanis fot.Marek Dobrzycki

Niewyobrażalne barbarzyństwo

Potworna zbrodnia we względnie spokojnej północno-zachodniej dzielnicy Chicago, na dodatek dokonana przez Polaka, wstrząsnęła polską społecznością i całym Chicago. W niedzielę głos w sprawie zabrał rzecznik policji Anthony Guglielmi, który powiedział, że incydent, u źródeł którego leży sąsiedzki konflikt, graniczy z barbarzyństwem. Burmistrz Lori Lightfoot kilka godzin po strzelaninie na Twitterze nazwała ją „dewastującą i niewyobrażalną”.

Komendantka 16 dystryktu chicagowskiej policji, któremu podlega miejsce zbrodni, Maureen Biggane, w nadesłanym do nas oświadczeniu napisała: „Społeczność 16 dystryktu jest głęboko poruszona i przejęta bólem w związku z barbarzyńskim i pozbawionym skrupułów czynem jednego człowieka. Łączymy się w oburzeniu i smutku z rodzinami ofiar i modlimy się dla nich o siłę i spokój. Ta niewypowiedziana tragedia nie odzwierciedla poczucia wspólnoty, życzliwości i bezpieczeństwa, których doświadczamy na co dzień w naszym dystrykcie. Jest on znany z bycia jednym najbezpieczniejszych w mieście i niskiego wskaźnika brutalnych przestępstw. Nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy takiej dewastacji. Jesteśmy spokojni, że sprawca zostanie pociągnięty do odpowiedzialności. Niech Tsvetanka, Ivaylo, Iskra, David i Jolanta spoczywają w wiecznym pokoju. Jestem pewna, że nasza wspaniała społeczność będzie nadal łączyć się w celu pomocy rodzinom oraz bliskim ofiar, a także na co dzień sobie nawzajem.”

Dzieci zabitej bułgarskiej pary, Tzveti Kostadinovej i Ivo Popova oraz wnuki zabitej Iskry Pourel-Popovej i jej partnera, Amerykanina Davida Hanika, zorganizowały na platformie GoFundMe zbiórkę funduszy na koszty związane z pogrzebami ofiar. Do czwartkowego południa ponad tysiąc osób wpłaciło łącznie ponad 58 tys. dolarów. Zbiórkę na GoFundMe zorganizowała również przyjaciółka zamordowanej Jolanty Topolskiej. Jest ona przeznaczona na koszty związane z organizacją pochówku Jolanty, w tym przesłanie jej prochów do Polski. W czwartek w południe zebrana suma przekraczała 7,3 tys. dolarów z sugerowanych 10 tysięcy dolarów.

Rodzina Jolanty Topolskiej poinformowała, że w poniedziałek 21 października o 12 pm odbędzie się msza w kościele św. Moniki przy 5136 N. Nottingham Ave. w Chicago. Śp. Jolanta Topolska będzie pochowana w Polsce.

Syn Jolanty Topolskiej, 22-letni student UIC Jakub Kuźmicki, w odpowiedzi na naszą wiadomość napisał tylko: „Bardzo dziękujemy za kondolencje. Trzymamy się mocno, jesteśmy silni i myślimy pozytywnie, bo tak Mama by chciała”.

Joanna Marszałek
j.marszalek@zwiazkowy.com

Zbiórki na rzecz ofiar tragedii można znaleźć na GoFundMe:

„RIP Jolanta Topolska”

„Funerals for Tzveti, Ivo, Iskra and David”

 

Na zdjęciu głównym: Przed budynkiem, gdzie doszło do tragedii stoi 5 krzyży i palą się znicze

Zdjęcia: Jacek Boczarski, Mark Dobrzycki, Joanna Marszałek

Categories: Chicago, Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*