Zabójstwo w żłobku. Rusza proces opiekunki

Bo blisko trzech latach od śmierci 16-miesięcznego chłopca w żłobku w Lincolnshire, jego opiekunka stanie przed sądem. Melissa Calusiński oskarżona jest o zabójstwo pierwszego stopnia. 25-latka miała przyznać, że sfrustrowana zachowaniem dziecka, rzuciła nim o podłogę. Eksperci kwestionują jednak sposób w jaki dziewczyna była przesłuchiwana.

fot. Lincolnshire Police/ Melissa Calusinski

Śmierć 16-miesięcznego Benjamina Kingana z Deerfield w styczniu 2009 roku wstrząsnęła nie tylko jego bliskimi, ale także rodzicami, którzy zostawiali swoje dzieci w żłobku „Minee Subee in the Park” w Lincolnshire. Chłopiec zmarł w wyniku poważnego urazu głowy. Według prokuratury dziecko doznało go, kiedy jego opiekunka, 22-letnia wówczas Melissa Calusińska, rzuciła nim o ziemię. Ben został znaleziony nieprzytomny. Na czworaka dotarł do leżaka. Ściskał w rękach ulubiony kocyk.

O spowodowanie śmierci oskarżona jedna z opiekunek, Melissa Calusinski. W trakcie 10-godzinnego przesłuchania przyznała, że rzuciła dzieckiem o ziemię. W procesie, który rozpocznie się w poniedziałek przed sądem okręgowym hrabstwa Lake to właśnie to przesłuchanie zdecyduje o losie Calusinski. Nie ma bowiem żadnych świadków zdarzenia ani dowodów rzeczowych.

fot. Kingan Family/ Benjamin Kingan

Jednak niektórzy eksperci kwestionują policyjne techniki przesłuchiwania 22-letniej kobiety. Calusiński spędziła na posterunku policji 10 godzin. W tym czasie policjanci na zamianę sugerowali, że świadomie rzuciła dzieckiem o ziemię lub, że stało się to w wyniku nieszczęśliwego wypadku.

Opiekunka pod długich godzinach przytaknęła, kiedy prowadzący przesłuchanie przedstawili prawdziwą w ich przekonaniu wersję wydarzeń. Calusinski miała być sfrustrowana zachowaniem płaczących dzieci i rzuciła Benem o podłogę, po czym odeszła. Odpowiedź opiekunki brzmiała: „Yeah”.

Obrońcy Calusinki twierdzą, że jej przyznanie się do winy jest wynikiem policyjnej manipulacji, a ich klientka, przestraszona i zmęczona 10-godzinnym przesłuchaniem, przytaknęła funkcjonariuszom. Prawnicy kobiety twierdzą, że ma ona niskie IQ i łatwo ulega wpływom innych osób.

Jeżeli Melissa Calusiński zostanie uznana winną zabójstwa pierwszego stopnia grozi jej dożywocie.

Rodzice 16-miesięcznego Benjamina złożyli cywilny pozew przeciwko właścicielom „Minee Subee in the Park”. Zakończył się on ugodą. Żłobek został zamknięty, a jego byli właściciele wypłacili państwu Kinganom odszkodowanie w wysokości 2 milionów dolarów.

mp

 

Categories: Chicago

Comments

  1. Hubert
    Hubert 30 października, 2011, 12:08

    Co za …. jak ona mogła zrobić takie coś, to jest coś nie do pomyślenia niech sam sobie zrobi coś takiego a nie dziecku co przed sobą miało długie lata życia. Szoook i ktoś taki został dopuszczony do opieki nad dzieckiem. 🙁 Współczucia rodzinie :(:(:(

    Reply this comment
  2. klim z chicago
    klim z chicago 30 października, 2011, 15:59

    az dziw bierze, ze nie napisali,ze to byla Polka

    Reply this comment
  3. Rwal
    Rwal 30 października, 2011, 20:06

    Kim ty juz w kilku artykulach sugerujesz ze kazda osoba o polska brzmiacym nazwisku to od razu musi byc rdzenna polka fakt faktem to szkoda dziecka ale trzeba poznac rowniez prawde jak to sie stalo Faktycznie to opiekunka jest od tego aby zajac sie dzieckiem przytulic kiedy placze

    Reply this comment
    • Charlie_Charlie
      Charlie_Charlie 30 października, 2011, 20:33

      klimkowi chodzi chyba o cos zupelnie innego- gdy pojawia sie polskobrzmiace nazwisko w jakim artykule dajacym powod do dumy lub uznania zazwyczaj nie wspomina sie o polskich korzeniach lub pochodzeniu bohatera, jesli jednak jest to jakas opowiastka mrozaca krew w zylach wtedy prawie zawsze wspomina sie o polskich powiazaniach

      Reply this comment
  4. kicia
    kicia 30 października, 2011, 20:51

    nazwisk polskobrzmiacych, zwlaszcza w Chicago jest multum…co nie znaczy,ze kazdy(a) jest Polakiem(a), no i ze mowi po polsku, wystarczy przejrzec ksiazke telefoniczna… 🙂

    Reply this comment
  5. Rwal
    Rwal 30 października, 2011, 23:02

    No wlasnie kiedy chodzilem do truman colege i nic jeszcze nie umialem po angielsku wiec jak zobaczylem polsie nazwisko nauczyciela to bardzo sie uczieszylem a tu okazalo sie ze nauczyciel wie ze ma polskie nazwisko i ze kiedys dadno dawno temu dziadkowie jej meza byli polakami ale po polsku nikt nie mowi i taki sam przypadek mialem na loyola gdzie dzuewczyna uczaca mnie miala to same nazwusko co ja ale niestety po polsku nie mowila no wiec takie byly moje rozczarowania odnosnie nazwisk

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*