Wymusić reformę strajkiem głodowym…

Wymusić reformę strajkiem głodowym…

Choć szansy na reformę imigracyjną w tym roku już nie ma, środowiska imigranckie chcą są zmusić do głosowania nad reformą liderów partii republikańskiej, w szczególności marszałka Izby Reprezentantów Johna Boehnera, a także plasującego się w czołówce republikańskiej listy ustawodawców Petera Roskama, reprezentującego 6. okręg wyborczy. W swojej determinacji imigranci z Illinois nie przebierają w środkach – najnowszym ze sposobów jest głodówka w ramach akcji „Fast for Families”.

reforma2

fot. Eugeniusz Jarząbek

Eliseo Medina, Cristian Avila i Dae Joong Yoon rozpoczęli u stóp Kapitolu strajk głodowy 12 listopada. Młodzi imigranci w imieniu 11 milionów nieudokumentowanych domagają się głosowania Izby Reprezentantów nad projektem kompleksowej reformy imigracyjnej zatwierdzonym przez Senat.

– Mamy kryzys moralności, który dotyka matki, ojców, dzieci i ciężko pracujących ludzi, których nasi ustawodawcy nie chcą zaakceptować jako pełnoprawnych członków naszego społeczeństwa – Laura Garza z SEIU (Service Employees International Union) cytuje fragment listu protestujących młodych ludzi.

Związki zawodowe od lat wspierają starania imigrantów, spośród których wywodzą się ich członkowie. SEIU Local 1 zrzesza np. sprzątaczy miejskich biurowców. Wojtek Gil odpowiada za ich zorganizowanie. Jak mówi, ironią losu jest to, że być może istnieje obecnie wystarczająca ilość głosów, by przegłosować ustawę, ale republikański marszałek Izby Reprezentantów John Boehner nie chce dopuścić do głosowania.

Dlatego, jak mówi prezes Illinois Coalition for Immigrants and Refugee Rights Lawrence Benito, środowiska imigranckie zaczynają „podnosić ciśnienie”. Najnowszym sposobem jest strajk głodowy, a właściwie post. Ten przecież, jak mówi ks. Brandon Curran z parafii świętego Piusa, jest jednym z najbardziej symbolicznych gestów naszej wiary. – Zanim Jezus zaczął nauczać, pościł na pustyni przez czterdzieści dni, aby oczyścić się, przemyśleć i utwierdzić swą wiarę. Post jest nieodłącznym elementem naszej wiary; tak samo dziś ci młodzi ludzie poszczą, by umocnić swoją wiarę w to, że zmiana na lepsze jest możliwa – mówi duchowny.

„brak zaangażowania republikanów w sprawę reformy nie zostanie im zapomniany”

W kościele świętego Piusa, gdzie ogłoszono start akcji „Fast for Families”, chicagowski radny Danny Solis zapowiedział, że w geście solidarności z tymi w Waszyngtonie będzie pościł i on. – Wzywam marszałka Boehnera do zagłosowania nad reformą imigracyjną, a kongresmena 6. okręgu wyborczego Illinois Petera Roskama do poparcia tego projektu.

Podobne stanowisko zajmuje np. komisarz powiatu Cook Bridget Gainer. Czy jednak głos ze strony przedstawicieli miasta Chicago i powiatu Cook zostanie usłyszany w sąsiednim DuPage, gdzie mieści się biuro republikańskiego kongresmena?

Pości także 19-letni Alan Tsu reprezentujący Korean American Youth Center, któremu nie dane było nigdy poznać brata, który zmarł w Wietnamie rok temu. Alan z powodów imigracyjnych nie mógł polecieć na jego pogrzeb. Dziś dumnie bierze udział w akcji „Fast for Families”, bo nie może zrozumieć znieczulicy wybieranych w powszechnych wyborach polityków: – Oni są naszymi kongresmenami i powinni nas reprezentować. Skoro my domagamy się czegoś, a oni nas ignorują… co to mówi o ich intencjach? Jestem na nich wściekły!

Stanowa koalicja na rzecz imigrantów i uchodźców (ICIRR) zapowiada: brak zaangażowania republikanów w sprawę reformy nie zostanie im zapomniany. Lawrence Benito informuje, że organizacje takie jak ICIRR rejestrują nowych wyborców, ci oddają swoje głosy i w wyścigu, w którym o funkcję senatora  będzie się ubiegał republikanin Jim Oberweis (potentat nabiałowy, który wsławił się antyimigracyjną retoryką oraz medialnym skandalem, w którym został przyłapany  na zatrudnianiu nielegalnych imigrantów – przyp. red.) imigranci jego kandydaturę zbojkotują.

Na razie jednak przekonać trzeba nieprzekonanych metodami takimi jak post czy kreatywność. Na przykład grupa „dreamersów” (od ustawy Dream Act) z Kalifornii w ramach konkursu Hackathon, organizowanego przez gigantów technologicznych, opracowała aplikację, za pomocą której „dreamersi” czy inne osoby o nieuregulowanym statusie wpisując swój kod pocztowy, uzyskają dane i adres lokalnego kongresmena, a także szablon listu z prośbą o jego przychylność w imigracyjnej debacie. Być może to – zdaniem uczestników kolejnego wiecu przed biurem kongresmena Roskama – w połączeniu z głodówką młodych ludzi w stolicy czy Chicago wywrze odpowiedni skutek. Gwarancji jednak nie ma.

Sergiusz Zgrzębski

Categories: Chicago, Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*