Twoja komórka jest śledzona. Nie wierzysz? Poznaj Stingray 

fot.Tannen Maury/EPA/bssmaidit/pixabay.com

fot.Tannen Maury/EPA/bssmaidit/pixabay.com

Od 2005 r. departament chicagowskiej policji zapłacił setki tysięcy dolarów firmie Harris Corp. z Melbourne na Florydzie za udostępnienie technologii umożliwiającej monitorowanie telefonów komórkowych. Z symulatorów, umożliwiających śledzenie naszych telefonów komórkowych, korzystają departamenty policji w 23 stanach, choć od dawna system ten uznaje się za nielegalny sposób kontrolowania obywateli bez wcześniejszego przedstawienia sędziemu uzasadnienia takiej operacji. Policja chicagowska została zobowiązana do przekazania danych dotyczących tajnego systemu śledzenia telefonów komórkowych. Decyzja ta stanowi tylko część wyroku w sprawie pozwu o szersze ujawnienie tajnych działań policyjnych.

Odrzucając wniosek władz Chicago o unieważnienie pozwu, sędzia Kathleen Kennedy nie przyjęła argumentów reprezentujących miasto prawników, że wszelkie informacje o używanych przed chicagowski departament policji „symulatorach anten stacji bazowych” – zwanych też urządzeniami Stingray – nie mogą zostać ujawnione opinii publicznej.

Miasto otrzymało nakaz przedłożenia wszystkich informacji, by sąd mógł się z nimi zapoznać i zdecydować, jaka część materiałów powinna zostać utajniona. Sprawa wróci na wokandę w przyszłym miesiącu.

Wyrok sędzi Kennedy został wydany w sprawie pozwu wniesionego w roku ubiegłym przez Freddy’ego Martineza, lokalnego działacza określającego siebie jako „techniczny guru”, który powołując się na zapisy ustawy Freedom of Information Act, domagał się ujawnienia dokumentów wyjaśniających szczegóły zakupu i stosowania systemu Stingray. Żądania te departament policji przez lata zwyczajnie ignorował. Martinez domagał się też szczegółów procedury nakazów rewizji wydawanych w oparciu o tę technologię, a także informacji o tym, w jaki sposób departament policji monitoruje telefony komórkowe i magazynuje zebrane dane.

Miasto argumentowało, że taka technologia stanowi wyjątek zaliczany do unikalnych policyjnych technik pilnowania porządku publicznego, której szczegóły powinny pozostać niedostępne dla opinii publicznej. Przytoczyło przy tym opinię agenta FBI utrzymującego, że ujawnianie takich informacji tylko ułatwi przestępcom znalezienie sposobów na złamanie systemu. Przedstawiciel Harris Corp, producenta symulatorów Stingray, także opowiadał się za utajnieniem. Twierdził, że upublicznienie informacji technologicznych stałoby także w sprzeczności z tajnymi postanowieniami zawartych umów handlowych.

28-letni Martinez, zatrudniony jako technik internetowy, aktywnie uczestniczący w protestach podczas zjazdu przywódców krajów NATO i Black Lives Matters, jeszcze przed rozprawą twierdził, że należy uzyskać dostęp do policyjnych danych, by „ktoś kontrolował tych, którzy nas kontrolują”. – Chcemy tylko zwyczajnego ustalenia faktów. W jaki sposób używa się takiej technologii? Czy wydano na to sądową zgodę? Nie powinniśmy wierzyć w to, że policjanci korzystają z tych technologii w sposób odpowiedzialny – zapewniał.

Chicagowska policja przez lata zaprzeczała, jakoby używała symulatorów Stingray. W roku ubiegłym uchyliła jednak rąbka tajemnicy, ujawniając niepełne dane wskazujące na to, że od 2005 r. departament wypłacił setki tysięcy dolarów firmie Harris Corp. z Melbourne na Florydzie za udostępnienie technologii umożliwiającej monitorowanie telefonów komórkowych. Wiadomo też, że pomiędzy grudniem 2008 r. a październikiem 2009 na konto Harris Corp. departament chicagowskiej policji przelał ponad 300 tys. dolarów. Od tego czasu departament dokupywał ulepszone wersje systemu. American Civil Liberties Union (ACLU), organizacja walcząca o prawa obywatelskie, twierdzi, że z symulatorów anteny stacji bazowej korzystają departamenty policji w 23 stanach, choć od dawna system ten uznaje za nielegalny sposób kontrolowania obywateli bez wcześniejszego przedstawienia sędziemu uzasadnienia takiej operacji.

 fot.Peer Grimm/EPA/looklike0/pixabay.com

fot.Peer Grimm/EPA/looklike0/pixabay.com

Chicagowska policja przez lata zaprzeczała, jakoby używała symulatorów Stingray. W roku ubiegłym uchyliła jednak rąbka tajemnicy, ujawniając niepełne dane wskazujące na to, że od 2005 r. departament wypłacił setki tysięcy dolarów firmie Harris Corp. za udostępnienie technologii umożliwiającej monitorowanie telefonów komórkowych

Jak działa system?

Przypomnijmy najpierw zasadę działania telefonu komórkowego. Aby móc komunikować się za pośrednictwem telefonu komórkowego, użytkownik musi znajdować się w zasięgu stacji bazowej danego aparatu oraz odbierać sygnał radiowy odpowiedniej jakości. Gdy wykonujemy połączenie za pomocą komórki, pierwszą czynnością przeprowadzoną przez telefon jest wyszukanie najsilniejszego sygnału pochodzącego z najbliższej anteny stacji bazowej oraz nawiązanie z nią połączenia. W wypadku odbierania połączenia zasada jest niemal taka sama, choć wówczas to antena znajdująca się w stacji bazowej musi nawiązać połączenie z telefonem. W takim przypadku, aby przekierować połączenie, operator musi posiadać informacje na temat lokalizacji komórki, w jakiej znajduje się odbiorca. Dlatego też w regularnych odstępach czasu telefon „wysyła raport” do sieci lub dokonuje aktualizacji, gdy jest włączony, ale nie jest używany do wykonywania połączeń.

W takim systemie zastosowanie znajduje produkowany przez Harris Corp. symulator anteny stacji bazowej. To elektroniczne urządzenie umożliwia m.in. organom ścigania monitorowanie lokalizacji telefonów komórkowych. Śledzący uzyskuje dane na temat danego telefonu bez wiedzy jego posiadacza. Urządzenie lokalizuje wybranego odbiorcę, ale też komórki innych użytkowników znajdujących się w pobliżu. Symulator wysyła „fałszywe sygnały” imitujące antenę stacji bazowej lokalnej firmy telefonicznej Sprint, Verizon czy AT&T. Symulator monitorujący sygnał telefoniczny jest podłączony do komputera, anteny kierunkowej i wzmacniacza sygnału. Dane przechwycone z wybranego telefonu komórkowego na bieżąco śledzą funkcjonariusze organów ścigania.

Symulatory o dużej mocy mogą być instalowane w małych ciężarówkach czy furgonetkach, ale niektóre są tak małe, że zmieszczą się w zwykłym plecaku. Urządzenia typu Stingray agencje federalne instalują też na pokładach rejsowych samolotów.

Elektroniczne urządzenie przechwytujące ma zwykle zasięg 650 stóp (ok. 200 m). Kompletny system, w tym oprogramowanie i oprzyrządowanie, może kosztować nawet ponad 200 tys. dolarów. Ceny różnych wersji urządzenia produkowanych przez Harris Corp. pod nazwą Hailstorm, Stingray i Triggerfish wahają się od 10 tys. do 170 tys. dolarów.

Bazując na ogólnie dostępnych danych, ACLU ocenia, że z technologii Stingray obecnie korzysta ok. 60 agencji organów ścigania w 23 stanach i Dystrykcie Kolumbia. Technologia sama w sobie jest dość stara, bo jeszcze w prymitywnej postaci była znana ponad 20 lat temu. ACLU posiada dowody, że pierwszych zakupów symulatorów agencje organów ścigania dokonywały już w 2002 roku.

Być może już wkrótce ujrzą światło dzienne wszystkie szczegóły stosowania technologii monitorowania telefonów komórkowych. Pytany o opinię w tej sprawie rzecznik chicagowskiej policji Marty Maloney odmówił komentarza, powołując się na wciąż trwającą rozprawę sądową. Z kolei rzecznik chicagowskiego biura FBI Garrett Croon napisał: „Nie mamy w tej sprawie nic do dodania”.

Andrzej Kazimierczak

a.kazimierczak@zwiazkowy

 

Categories: Chicago, Z miasta

Comments

  1. Basia
    Basia 5 August, 2016, 17:44

    Proponuje policji sprawdzić jak polskie biznesy sprzątające kontrolują swoich pracowników używając systemów trucker,jest to nielegalne .

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*