Sebastian Senakiewicz przyznał się do winy. Grozi mu deportacja

Sebastian Senakiewicz, oskarżony o fałszywe wprowadzenie zagrożenia zamachem terrorystycznym w czasie szczytu NATO przyznał się do stawianych mu zarzutów. 24-letni Polak został skazany na 120 dni w rygorystycznym obozie szkoleniowym. Grozi mu także deportacja.

fot. Chicago Police Dept./ Sebastian Senakiewicz

Senakiewicz jeszcze kilka tygodni temu przekonywał o swej niewinności i odmawiał przyznania się do winy. Podczas wtorkowego przesłuchania 24-latek przyznał się jednak do „fałszywego wprowadzenia zagrożenia zamachem terrorystycznym” w czasie odbywającego się w maju w Chicago szczytu NATO. Polak zdecydował się na zaproponowaną przez prokuraturę ugodę, aby uniknąć kary więzienia i wydostać się z aresztu hrabstwa Cook, w którym przebywał od 17 maja. Z listów jakie wysłał swojej matce wynika, że 24-latka  bardzo źle znosił pobyt za kratkami i chciał za wszelką cenę opuścić areszt.

Czytaj więcej o sprawie Sebastiana Senakiewicza

Sędzia Nicholas Ford skazał Senakiewicza na stosunkowo łagodną karę: 120 dni w rygorystycznym obozie szkoleniowym, tzw. boot camp. Jeff Frank, adwokat Polaka powiedział, że przez kolejne dwa lata Sebastian Senakiewicz będzie pod nadzorem sądowym. Jeżeli nie ukończy szkolenia w obozie, 24-latek trafi na cztery lata za kratki.

Sebastianem Senakiewiczem zainteresowały się także służby imigracyjne. Polakowi grozi deportacja.

Senakiewicz został zatrzymany 17 maja tego roku. Dwa dni później Polak został oskarżony o fałszywe wprowadzenie zagrożenia zamachami z użyciem materiałów wybuchowych w czasie szczytu NATO w Chicago w połowie maja tego roku.  Za jego wyjście na wolność sąd wyznaczył 750 tys. dolarów kaucji.

Prokuratura utrzymywała, że mężczyzna rzekomo sympatyzował z anarchistycznym ugrupowaniem pod nazwą “Black Bloc” i chwalił się, że skonstruował materiały wybuchowe w ilości wystarczającej do wysadzenia wiaduktu nad autostradą. Senakiewicz opowiadał także, że ukrył je w książce o Harrym Potterze w swoim domu przy 3619 N. Odell Ave. w Chicago.  Jednak w czasie przeszukania nie znaleziono żadnych materiałów wybuchowych.

Obrońcy 24-latka przekonywali, że rzekome groźby były niczym innym jak „opowieściami pijanego mężczyzny”. W listach wysyłanych do swej matki, Sebastian Senakiewicz zapewniał, że jest niewinny i że nigdy nie zrobiłby niczego, co sprawiłoby jej ból. Polak prosił także o pomoc w wydostaniu się z aresztu.

in

Categories: Chicago, Polecamy

Comments

  1. Ricky
    Ricky 8 listopada, 2012, 04:55

    No prosze, wystarczylo pol roku i mlody przyznal sie do wszystkich zarzutow prokuratury! jeszcze chwila i przyznalby sie do odkrycia … bombki na choinke!
    Gorzej niz w systemie: dajcie mi czlowieka juz ja mu paragraf znajde. Dlaczego gorzej? Bo deport. Wylot do kraju ktorego nie zna. Podobnie jak jezykow: polski zapomnial, angielski tylko w mowie. Tez bezladnej.
    Teraz kapuche co zebrali ludzie na kpncie pomocy dla niego, trzeba bedzie wydac na co inne. Odraczanie deportacji nie jest za darmo. O ile ukonczy szkolenie.
    Refleksja szersza: w kazdym kraju jest bepieczenstwo ogolu wazniejsze niz sprawiedliwosc jednostki. Oto co mozna zaoferowac nowoczesnym, spoleczenstwom. W demokracji.

    Reply this comment
  2. cezary w
    cezary w 8 listopada, 2012, 13:04

    Tak polonia pomogla jednemu ze swoich ziomali.

    Reply this comment
    • legal
      legal 8 listopada, 2012, 23:06

      Pomagac trzeba potrzebujacym a nie tym ktorzy maja chore zamiary ricky… oszolonow na tym swiecie dostatek…niestety.

      Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*