Rynek nieruchomości w Chicago śpi spokojnie

fot.PublicDomainPictures/pixabay.com

fot.PublicDomainPictures/pixabay.com

Ze wszystkich miast świata ceny nieruchomości w Chicago są najbardziej niedowartościowane – tak wynika z najnowszego badania firmy UBS. Co za tym idzie, Wietrzne Miasto jest najmniej narażone na krach na rynku nieruchomości, a najbardziej – Londyn i Hongkong.

Autorzy raportu piszą o rynku w Chicago: „Ceny nieruchomości znajdują się wciąż na poziomie 31 proc. poniżej rekordowych wartości z 2006 r. Zaczęły rosnąć w 2013 i od tego czasu podniosły się o 8 proc. (…)”. O Nowym Jorku czy Bostonie konstatują, że ceny domów w tych miastach odpowiadają rzeczywistej wartości nieruchomości.

Natomiast w większości wielkich miast na świecie odnotowuje się odwrotny trend – przewartościowanie na rynkach nieruchomości. Serwis Bloomberg informuje, że w Londynie ceny domów poszybowały o 40 proc. w górę od początku 2013 roku. Jedyne miasto w USA poważnie zagrożone bańką na rynku nieruchomości to San Francisco.

(as)

Categories: Chicago

Comments

  1. Stanislaw
    Stanislaw 2 listopada, 2015, 21:25

    W zupelnosci sie zgadzam z teza artykulu. Gdyby nie troche dziwna ekonomia, ktora jednoznacznie nie mowi czy jest dobrze a czy zle ( dane ekonomiczne jedne drugim zaprzeczaja) to ceny bylyby wyzsze . Jest jednak oczywiste ze patrzac dlugoterminowo Chicago bedzie kiedys miastem tylko dla bogatych. Przemawia za tym fakt powstwania wielkich aglomeracji w calym swiecie, gdzie prowincja sie wyludnia przeprowadzajac sie do miasta. Switnym przykldem moze byc Toronto w Kanadzie. Mlodzi ludzie kiedy sie wyksztalca juz nigdy nie wracaja na prowincje, a osiedlaja sie w metopoljach gdzie latiej o dobrze platna prace w wyuczonym zawodzie, jak rowniez znajduja sie tam wszelkie rozrywki . zaspakajajace ich wymagania od nosnie stadartu zycia. W Chicago dzieje sie podobnie choc jeszcze nie na taka skale jak w innych metopoljach swiata. Jezeli zapytamy mlodego profesionaliste zamieszkalego w okolicach przylegajacych do centrum to sie okaze ze przyjechal z malego miasteczka w Michigan, lub jakiejs innej malej miescowosci z jednego z rolniczych stanow. Nadaja oni duzo wibracji w zyciu naszego miasta, ale jak dotad , ich liczba jest jednak za mala aby drastycznie zmienic Chciago. Wiec process wypierania biedoty z miasta jeszcze zajmie ze 20 lat, ale definitywnie Chicago pojdzie za przykladem Tokio, Londynu czy Paryza, stajac sie miastem zamieszkalym przez ludzi zamoznych.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*