Republikanie łagodzą stanowisko w kwestii reformy imigracyjnej

Republikanie łagodzą stanowisko w kwestii reformy imigracyjnej

Prominentni politycy zmieniają zdanie przed listopadowymi wyborami. Jastrzębie zamieniają się w baranki

Bruce Rauner (z lewej) i Jim Oberweis (mniejsze zdjęcie z prawej) wzięli udział w forum. Przed budynkiem w którym się odbywało,  manifestowali zwolennicy i przeciwnicy reformy imigracyjnej (na zdjęciu powyżej) fot.Zdzisław Kazimierczak

Bruce Rauner (z lewej) i Jim Oberweis (mniejsze zdjęcie z prawej) wzięli udział w forum. Przed budynkiem w którym się odbywało, manifestowali zwolennicy i przeciwnicy reformy imigracyjnej (na zdjęciu powyżej) fot.Zdzisław Kazimierczak

Przemawiając w wypełnionej po brzegi sali Chicago Club, republikański kandydat na urząd senatora Jim Oberweis złożył niejako formalne przeprosiny za wyrażane w przeszłości stanowcze wypowiedzi przeciwko nielegalnym imigrantom i propozycji reformy imigracyjnej. 

Występując na forum zorganizowanym przez Illinois Business Immigration Coalition obok znanych, ale będących już poza polityką, republikańskich kolegów, Oberweis przyznał, że niegdyś był jastrzębiem w kwestii nielegalnych imigrantów, lecz jego stanowisko w ostatniej dekadzie ewoluowało, przyjmując bardziej ugodowy ton. Wciąż jednak wyrażał swój sprzeciw przeciwko tym punktom reformy, które przyznają ścieżkę do obywatelstwa dorosłym imigrantom przebywającym w Stanach Zjednoczonych nielegalnie. Tę propozycję kandydat określał mianem „amnestii”.

Obserwatorzy sceny politycznej oceniają, że nie był to już ten sam Oberweis, który wystąpił w spocie telewizyjnym w 2004 r., kiedy to z pokładu helikoptera nad Soldier Field ostrzegał, że w ciągu tygodnia przekracza granice tylu nielegalnych zabierających pracę mieszkańcom Illinois, że dałoby się nimi wypełnić cały stadion. – 10 lat temu byłem całkiem innym człowiekiem – zapewniał Oberweis we wtorkowym przemówieniu w Chicago Club i przeprosił za „ostre wystąpienia” sprzed dekady. Pytany o ocenę reklamy przyznał, iż „była błędem, którego do dzisiaj żałuje”.

Oberweis nadal uważa, że koniecznie jest zaostrzenie kontroli granic, a nielegalnym powinno się przyznawać wizy nieimigracyjne, by mogli pozostać w Stanach Zjednoczonych i „ubiegać się o obywatelstwo tak jak wszyscy inni” (polityk opowiada się, by nielegalni stanęli w kolejce, by bez żadnych preferencji otrzymać wizy dzięki sponsorowaniu przez pracę lub członka rodziny − przyp. red.). Z drugiej strony wyraził poparcie dla ścieżki do obywatelstwa dla dzieci nielegalnie przywiezionych do USA przez rodziców.

− Mam nadzieję, że demokraci będą gotowi pójść na kompromis. Jestem przekonany, że republikanie poprą tę wersję ustawy o reformie imigracyjnej – mówił Oberweis, który w listopadzie stanie w szranki wyborcze z senatorem Richardem Durbinem,

Oberweis znalazł się w dużej grupie wpływowych członków Partii Republikańskiej nawołujących delegację kongresową z Illinois do poparcia reformy imigracyjnej. Na spotkaniu w miniony wtorek w Chicago Club przy 81 E. Van Buren w śródmieściu Chicago przemawiał na rzecz reformy m.in. były gubernator Jim Edgar, były marszałek Izby Reprezentantów Dennis Hastert i republikański kandydat do urzędu gubernatora Bruce Rauner.

Z opinią Oberweisa częściowo zgodził się Rauner, przyznając, że senackiej wersji ustawy nie powinna zatwierdzać Izba Reprezentantów. Odmówił jednak komentarzy o konkretnych postanowieniach nowego projektu. W przemówieniu utrzymywał jedynie, że należy ułatwiać legalną imigrację do Stanów Zjednoczonych, by „obcokrajowcy mogli podejmować pracę i spełniać amerykańskie marzenie”.

Tymczasem rzeczniczka kampanii Pata Quinna, rywala Raunera, w dzień po wystąpieniu zarzuciła, że republikanin udaje poparcie dla reformy imigracyjnej. Przypomniała, że biznesmen z Winnetki przeznaczał w przeszłości tysiące dolarów dla działaczy i polityków, którzy są przeciwni nielegalnym imigrantom.

W spotkaniu pod auspicjami IBIC wzięła też udział rewident stanowa Judy Baar-Topinka, która wspomniała, że jej przodkowie pochodzili z Czechosłowacji i Niemiec, i jak miliony innych imigrantów przyczynili się do rozwoju ekonomicznego i kulturalnego Stanów Zjednoczonych. − Tak jak kiedyś imigranci wzbogacali nasze społeczeństwo, tak ten proces nie zaniknął. Musimy przyjąć do naszego grona następne pokolenia imigrantów, by Ameryka była wciąż Ameryką – mówiła Baar-Topinka, a jej wystąpienie spotkało się ze szczególnie burzliwą owacją zebranych.

Na wtorkowym spotkaniu nie zabrakło głosów polonijnej społeczności. Anna Morzy z Polsko-Amerykańskiej Izby Gospodarczej podkreślała, że w Illinois działa kilka tysięcy biznesów polonijnych, które przynoszą stanowi dochód rzędu paru miliardów dolarów. – Polonijne biznesy tworzą miejsca pracy dla imigrantów, którzy płacą podatki, a także wysyłają pieniądze z pomocą dla swoich rodzin w Polsce. Nie możemy deportować imigrantów, którzy przynoszą same korzyści zarówno temu krajowi, jak i swojej dawnej ojczyźnie – apelowała Morzy.

Nieudokumentowani imigranci już płacą 11 mld dol. w postaci lokalnych i stanowych podatków, w tym ok. 500 mln dol. w Illinois. Z sumy tej podatek od sprzedaży wynosi 8,4 mld dol. i pochodzi wyłącznie z kieszeni imigrantów. Około 75 proc. nieudokumentowanych płaci podatek od dochodu. Ci pracownicy każdego roku zwiększają fundusz Social Security o 15 mld dolarów.

− Nie wolno zrezygnować z takich dochodów – apelowali republikańscy mówcy. Jeden po drugim przypominali, że reforma imigracyjna pozwoli władzom federalnym na zwiększenie dochodów podatkowych o 48 mld dol. w ciągu najbliższych 10 lat.

− Musimy rozmawiać z demokratami i doprowadzić do zatwierdzenia reformy imigracyjnej jeszcze w tym roku – apelował na zakończenie Tom Cross, republikański kandydat na skarbnika Illinois.

Andrzej Kazimierczak

a.kazimierczak@zwiazkowy.com

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*