Raport: żółta sygnalizacja w Chicago zbyt krótka

Raport: żółta sygnalizacja w Chicago zbyt krótka

Przez prawie dwa lata administracja burmistrza Emanuela dysponowała silnymi dowodami na to, że żółte światła świecą na skrzyżowaniach zbyt krótko w stosunku do panujących warunków drogowych. Takie wnioski, do których dotarła „Chicago Tribune”, wynikają z serii testów przeprowadzonych przez radary policyjne.

Od połowy 2013 r. badano czas przejazdu przez skrzyżowanie ponad 20 tys. kierowców w 168 punktach kontrolnych. Większość z nich jechała znacznie szybciej niż prędkość dozwolona w mieście.

Wyniki testów jedynie potwierdzają spostrzeżenia krajowych ekspertów utrzymujących, że chicagowscy kierowcy są bardziej niż ich koledzy w innych miastach narażeni na ryzyko uderzenia z tyłu. Powodem są właśnie kamery czerwonych świateł oraz żółte światła, które świecą zaledwie 3 sekundy.

Według specjalistów przy ustalaniu czasu wyświetlania żółtej sygnalizacji powinna być raczej brana pod uwagę przeciętna szybkość, z jaką kierowcy pokonują dane skrzyżowanie, a nie prędkość dozwolona w danym miejscu. Oznacza to, że na chicagowskich ulicach, gdzie dozwolona szybkość wynosi 30 mil na godz. należałoby żółte światła ustawić tak, by świeciły przynajmniej 3,5 sekundy. Eksperci sugerują, że zmiana zmiejszyłaby liczbę wypadków. Ponadto przyczyniłaby się do obniżenia liczby mandatów za przejechanie czerwonych świateł. Kary za to wykroczenie przyniosły miastu zyski rzędu ponad pół miliarda dolarów.

– Trzy sekundy to za mało nawet dla tych, którzy pokonują skrzyżowanie z szybkością 30 mil na godz. Z badań wynika, że w wielu miejscach kierowcy jadą znacznie szybciej – wyjaśnia Robert Seyfried, eskpert ds. ruchu drogowego z Northwestern University.

Przedstawiciele miejskiego departamentu transportu twierdzą, że żółte światła świecą odpowiednio długo, jak na takie zagęszczenie ruchu drogowego. Tymczasem eksperci, którzy przyjrzeli się testom przeprowadzonym przez „Chicago Tribune” uznali za conajmniej dziwne, że władze miejskie tak długo ignorowały testy dotyczące powiązania szybkości z czasem wyświetlania sygnalizacji.

– To kolejny dowód, że, niestety, władze korzystają z wyników badań w sposób selektywny, by nie pozbawiać się źródeł dochodów – twierdzi Hugh McGee, konsultant ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego. (ak)

fot.Derek Jensen (Tysto)/Wikipedia

Categories: Chicago

Comments

  1. krzysztofkastek
    krzysztofkastek 18 marca, 2015, 02:43

    Bezpieczeństwo ludzi jest najważniejsze a nie jakieś testy które jak się okazuje nie są wystarczające i adekwatne do danej sytuacji

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*