Por. Gliniewicz chciał wynająć płatnego mordercę?

Charles Joseph Gliniewicz fot.Lake County Sheriff’s Office

Charles Joseph Gliniewicz fot.Lake County Sheriff’s Office

Władze kontynuują śledztwo w sprawie malwersacji, która była motywem samobójstwa porucznika policji Fox Lake, Charlesa Josepha Gliniewicza. Wśród podejrzanych o udział w aferze jest żona Gliniewicza i jeden z jego czterech synów. Tę i inne sensacyjne wiadomości podały wiarygodne źródła, zastrzegające sobie anonimowość. Według nich Gliniewicz próbował wynająć płatnego morderdercę.

Jego celem miała się stać administratorka Fox Lake, Anne Marrin, na polecenie której wszczęte zostało śledztwo w sprawie nadużyć finansowych w ramach programu szkoleniowego dla młodzieży Fox Lake Police Explorers Program, prowadzonego przez Gliniewicza. W celu znalezienia mordercy policjant nawiązał kontakt z członkami gangu − podaje Associated Press. Poinformowano też, że Gliniewicz planował zastraszyć Marrin stawiając jej zarzuty jazdy w stanie nietrzeźwym i podrzucając jej kokainę. Narkotyki znaleziono w szufladzie biurka samobójcy.

Ponad dwumiesięczne śledztwo w sprawie śmierci Gliniewicza wykazało, że bojąc się zdemaskowania, starannie zaplanował swoje samobójstwo i upozorował morderstwo, by wprowadzić w błąd śledczych. Pochowany został z honorami jak bohater, który poniósł śmierć podczas sprawowania obowiązków służbowych. Na ściganie jego domniemanych morderców wydano setki tysięcy dolarów, zaś wdowa po Gliniewiczu otrzymała charytatywną pomoc finansową. Organizacje, które wystosowały ową pomoc już żądają zwrotu pieniędzy.

Dodatkowo, w opinii ekspertów, wdowa po Gliniewiczu nie otrzyma po nim odszkodowania z polisy ubezpieczeniowej na życie, ponieważ popełnił on samobójstwo. Nie może też liczyć na świadczenia emerytalne po nieżyjącym, które zostaną najprawdopodobniej anulowane, ponieważ dopuścił się przestępstwa.

Przypomnijmy, że Gliniewicz poniósł śmierć 1 września podczas sprawowania obowiązków służbowych. Zanim 52-latka ugodziły kule, prosił o przysłanie posiłków; powiedział, że śledzi trzech podejrzanych, dwóch rasy białej i jednego czarnej w rejonie opuszczonych zakładów przemysłowych. Kilka minut później funkcjonariusze znaleźli go śmiertelnie rannego. Jedna z kul trafiła w kamizelkę kuloodporną, druga w klatkę piersiową pod kamizelką. Mimo poszukiwań przy użyciu najnowocześniejszej technologii nigdy nie znaleziono podejrzanych, o których mówił Gliniewicz w swoim ostatnim meldunku. Choć wszystkie tropy w śledztwie okazały się fałszywe, śledczy traktowali śmierć Gliniewicza jako zabójstwo.

Koroner powiatu Lake od początku nie był pewny przyczyny zgonu i twierdził, że mogło to być zarówno samobójstwo, zabójstwo jak i nieszczęśliwy wypadek. Po długim żmudnym dochodzeniu, podczas którego sprawdzano dokładnie wszystkie możliwe scenariusze przebiegu wydarzeń, śledczy uznali, że Gliniewicz rzeczywiście popełnił samobójstwo, ponieważ obawiał się zdemaskowania.

Ustalono, że Gliniewicz kradł z kasy policji Fox Lake przez co najmniej siedem lat, a przywłaszczone pieniądze wydawał na spłaty domu, podróże, członkostwo w klubach rekreacyjnych i pornografię dla dorosłych.

(ao)

Categories: Chicago

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*