Mordercy ze State Street nie przyznali się do winy

Od lewej: prof. Wyndham Lathem i Andrew Warren fot.Chicago Police Department/EPA

Wyndham Lathem – były profesor Uniwersytetu Northwestern i Andrew Warren – były pracownik administracyjny uniwersytetu oksfordzkiego, nie przyznali się do zabójstwa 26-letniego Trentona Cornella-Duranleau. Do szokującej zbrodni doszło 27 lipca w apartamencie Lathema, w śródmieściu Chicago.

Rozprawy 46-letniego Lathema i 56-letniego Warrena rozpoczęły się tego samego dnia – 28 września, ale w oddzielnych salach sądu powiatu Cook. Sędzia Ursula Walowski przedstawiła zarzuty postawione przez prokuraturę obu mężczyznom – zabójstwo z premedytacją. Podkreśliła, że zbrodnia była „wyjątkowo brutalna” i popełniona w sposób „zaplanowany i wykalkulowany”. Obaj oskarżeni w milczeniu wysłuchali zarzutów, zdawkowo odpowiadając na pytania sędzi. Adwokaci oskarżonych oświadczyli, że ich klienci nie przyznają się do winy.

Do szokującej zbrodni doszło 27 lipca w apartamencie przy State Street, w śródmieściu Chicago. Od wielu ciosów nożem zginął 26-letni partner Lathema Trenton Cornell-Duranleau. Drugi z domniemanych sprawców – Andrew Warren trzy dni wcześniej przyleciał do Chicago z Wielkiej Brytanii.

Według prokuratury Trenton Cornell-Duranleau został zwabiony do apartamentu swojego partnera Wyndhama Lathema, który upewniwszy się, że jego przyjaciel śpi, powiadomił o tym SMS-em Warrena. Obaj sprawcy przygotowali się do aktu zaopatrzywszy się w noże. Jako pierwszy ciosy zadał Lathem, w tym czasie Andrew Warren nagrywał wszystko telefonem komórkowym. Kiedy ofiara zaczęła krzyczeć, do akcji wkroczył Warren, który uderzył mężczyznę metalową lampą, a następnie dołączył do zadawania ciosów. Na ciele Trentona Cornella-Duranleau podczas sekcji zwłok znaleziono ponad 70 ran kłutych.

Obaj sprawcy planowali dokonanie jeszcze jednego morderstwa, ale potencjalna ofiara nie

pojawiła się w apartamencie Lathema. Według prokuratury zbrodnia była planowana wiele miesięcy przed 27 lipca. Mężczyźni poznali się na jednej ze stron internetowych, a następnie wspólnie zaplanowali dokonanie morderstwa z premedytacją; miało ono zaspokoić ich seksualne fantazje.

Po dokonaniu zbrodni obaj mężczyźni wzięli prysznic obmywając się z krwi i wypożyczonym samochodem wyjechali z Chicago. Kilka godzin później Lathem anonimowym telefonem powiadomił portiera w wieżowcu przy State Street, gdzie wynajmował mieszkanie, o zbrodni.

Policjanci zastali makabryczną scenerię – na podłodze było mnóstwo krwi, a ofiara zginęła od wielu ciosów ostrym narzędziem. W mieszkaniu znaleziono narzędzia zbrodni – dwa zakrwawione noże, z czego jeden ze złamanym ostrzem. Śledczy ustalili, że Cornell-Duranleau, pochodzący z Michigan fryzjer i kosmetolog, zginął nad ranem, ale jego zmasakrowane ciało znaleziono dopiero 15 godzin później.

Po kilkudniowym poszukiwaniu podejrzanych o morderstwo, 4 sierpnia obaj mężczyźni oddali się w ręce policji w Kalifornii, skąd pod eskortą policji zostali przewiezieni do Chicago.

Kolejna rozprawa Wyndhama Lathema odbędzie się 31 października, a Andrew Warrena – 1 listopada. Obu oskarżonym grozi dożywocie.
(gd, tz)

Categories: Chicago

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*