Młodzi rządzą w Des Plaines

Rozmowa z Joanną Sojką, nowo wybraną radną

Joanna Sojka, radna-elekt Des Plaines fot.: arch.

Joanna Sojka, radna-elekt Des Plaines fot.: arch.

Alicja Otap: Obok Matthew Bogusza burmistrza-elekta Des Plaines, który też jest polskiego pochodzenia, jest Pani nową osobowością na lokalnej arenie politycznej. W Des Plaines, gdzie mieszka bardzo dużo osób polskiego pochodzenia, wygrała Pani wybory do rady miejskiej, pokonując dwóch rywali dużą przewagą głosów. Pani zwycięstwo bardzo  ucieszyło naszą polonijną społeczność, ponieważ nie tylko ma Pani swojsko brzmiące imię i nazwisko, ale też  biegle posługuje się językiem polskim w mowie i piśmie, co jest wielkim osiągnięciem w przypadku osoby urodzonej w USA. Proszę nam opowiedzieć o swoich polskich korzeniach. 

Joanna Sojka: Urodziłam się w Chicago w grudniu 1984 roku. Mój tata przyjechał do USA z Krakowa w 1978 r., a  mama z Warszawy w 1979.  Rodzice poznali się  w Ameryce. Gdy miałam 2 lata, przeprowadziliśmy  się z Harwood Heights do Schaumburga.

Czy ma pani rodzeństwo?

– Mam młodszą siostrę  Martę, która podobnie jak ja jest absolwentką  Northwestern University.  Posiada stopień magistra marketingu i komunikacji.  Pracuje obecnie w firmie komputerowej Adobe w San Francisco.

Pamiętam, że nasza gazeta przedstawiła Pani sylwetkę dziesięsięć lat temu, w ramach cyklu nt. młodych obiecujących… przedstawicieli Polonii. Pisałam o Pani sukcesach w liceum i w szkole polskiej, mając nadzieję, że Pani historia zainspiruje naszych młodych czytelników, a u starszych wzbudzi dumę. Jaki wpływ na Pani życie miała publikacja w naszej gazecie?

– Wydaje mi się, że zachęciła mnie do dalszych osiągnięć naukowych i zawodowych.

Proszę przypomnieć swoje sukcesy od samego początku.

– W 2003 roku ukończyłam Schaumburg High School jako valedictorian – najlepsza uczennica. Rok wcześniej, zdałam maturę z wyróżnieniem w sobotniej polskiej szkole im. Emilii Plater w Schaumburgu.  Później na Northwestern University w Evanston ukończylam trzy kierunki – ekonomię, nauki polityczne i stosunki międzynarodowe. W czasie studiów odbyłam praktykę wakacyjną w Sejmie RP w Warszawie. Byłam też na wymianie studenckiej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, gdzie studiowałam filologię polską i ekonomię Unii Europejskiej.

Artykuł o osiągnięciach licealistki Joanny Sojki ukazał się w Dzienniku Związkowym 13-15 czerwca 2003 roku fot.: archiwum

Artykuł o osiągnięciach licealistki Joanny Sojki ukazał się w Dzienniku Związkowym 13-15 czerwca 2003 roku fot.: archiwum

Jak potoczyła się Pani kariera zawodowa?

– Gdy zaczynałam studia, swoją przyszłość wiązałam z dyplomacją lub pracą w Unii Europejskiej.  Jednak życie przynosi niespodzianki. Po ukończeniu uczelni w 2007 r., zaczęłam pracować w firmie konsultingowej, a następnie powróciłam na Northwestern University, gdzie uzyskałam tytuł magistra w dziedzinie administracji edukacji wyższej i polityki społecznej. Zaraz po ukończeniu studiów magisterskich, podjęłam pracę w administracji University of Illinois, obejmującego trzy uczelnie – w Urbana-Champaign, w Chicago i Springfield oraz 70 tys. studentów.  Aktualnie pracuję w biurze biznesu i finansów.  Jestem „prawą ręką” mojej szefowej, czyli wiceprezesa ds. biznesu i finansów całego systemu University of Illinois.

Mając tak odpowiedzialną pracę i ręce „pełne roboty” zainteresowała się Pani polityką w Des Plaines. Dlaczego?

– Dwa lata temu kupiłam mieszkanie właśnie w Des Plaines. Urocze miasteczko. Szybki dojazd kolejką do Chicago, nowe centrum, dużo parków i zieleni. Zauważyłam jednak, że wiele biznesów jest zamkniętych, a kino nieczynne.  Stwierdziłam, że jeszcze jest wiele do zrobienia, by miasto osiągnęło swój pełny potencjał i dorównało Schaumburgowi, Park Ridge lub Arlington Heights. Gdy dowiedziałam się, że Matt Bogusz, o dwa lata młodszy ode mnie kolega ze studiów,  kandyduje na burmistrza, postanowiłam mu pomóc w kampanii wyborczej. Po dwóch spotkaniach, Matt powiedział, że powinnam „startować” na aldermana,  na urząd radnej.

W wyborach miała Pani dwóch silnych rywali, dobrze znanych lokalnej społeczności…

– Tak. John Malloy mieszka w Des Plaines 15 lat, a  Joe Kozenczak około 40 lat i jest byłym szefem policji.  Wygrałam pomimo młodego wieku. Dla wielu ludzi 28 lat to zbyt młody wiek na urząd radnego. Inną poważną przeszkodą  było to, że mieszkam w Des Plaines dopiero 2 lata.  Wyborcy  zwykle wolą kogoś, kto mieszka w miasteczku dłużej, a najlepiej od urodzenia.

W jaki sposób przekonała Pani mieszkańców Des Plaines, żeby na Panią głosowali?

Wydaje mi się, że spodobał się mój program wyborczy.  Ponadto uzyskałam poparcie dwóch gazet– Daily Herald i Des Plaines Journal.  Obydwie pisały o moim entuzjazmie.

Co głosiła Pani w swoim programie elekcyjnym? Jakie obietnice złożyła Pani wyborcom?

– Przede wszystkim  otwartość, przejrzystość i dostępność władz miasta dla lokalnej społeczności. Pragnę komunikować się z mieszkańcami oraz dążyć do polepszenia sytuacji finansowej miasta i przeznaczenia dochodów z kasyna na likwidację zadłużeń, które zbyt dużo kosztują miasto. Chciałabym przyciągnąć nowy biznes i nowe inwestycje, dzięki którym miasto się będzie rozwijać. Mój program jest dostępny pod adresem www.joannasojka.com/Issues.html.

Zaprzysiężenie na urząd odbędzie się w maju. Jak postrzega Pani siebie w roli radnej?

– Oczywiście będę dbała o interesy swojego okręgu, ale też zdaję sobie sprawę z tego, że muszę   pracować na rzecz całego miasta. Chciałabym, aby w radzie miejskiej była lepsza współpraca. Wydaje mi się, że radni zbyt często zapominają, że należą do rady miejskiej, która pracuje dla dobra całego miasta.  Zbyt często skupiają sie na własnych interesach i swojego okręgu.

Czy miała Pani okazję porozmawiać z Matthew Boguszem o waszej współpracy we władzach miasta?

Tak. Było to bardzo dobre spotkanie, ale muszę jeszcze raz podkreślić, że mam zamiar współpracować ze wszystkimi radnymi oraz pracownikami administracji Des Plaines, a także managerem miasta, który jest zatrudniony na etacie.  Radni i burmistrz pracują tylko na pół etatu  i nie otrzymują wynagrodzenia, a tylko około 200 dol. miesięcznie na pokrycie kosztów telefonów, dojazdów itd.  Wszystkim nam zależy, żeby lepiej się pracowało i żyło w naszym mieście.

Czego mogą od Pani oczekiwać polonijni wyborcy?

– Wyborcy polskiego pochodzenia mogą liczyć  na to, że będę ich popierać  i godnie reprezentować w lokalnych władzach. Kiedy startowałam do wyborów, nikt o mnie nic nie wiedział – że jestem dwujęzyczna i mam polskie pochodzenie. Nie zabiegałam o głosy Polonii, bo nie chciałam, by wybrano mnie ze względu na polskie pochodzenie. Pragnęłam, by wyborcy mieli do mnie zaufanie, by uważali mnie za odpowiednią kandydatkę z dobrym programem. Ale  teraz chciałabym, żeby Polacy wiedzieli, że jestem radną i aby zwracali się do mnie ze swoimi problemami. Wiem, że w Des Plaines mieszka wielu Polaków, którzy niezbyt dobrze mówią po angielsku i mają  trudności w załatwieniu wielu spraw, a ja im mogę  w tym pomóc.

Życzymy powodzenia w ratuszu w Des Plaines oraz dalszych sukcesów zawodowych i osobistych.

Dziękuję za rozmowę.

 

Alicja Otap

a.otap@dziennikzwiazkowy.com

Categories: Chicago, Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*