Kolejne szokujące szczegóły śledztwa: Gliniewicz zmusił syna do fikcyjnego małżeństwa

Charles Joseph Gliniewicz fot.Lake County Sheriff’s Office

Charles Joseph Gliniewicz fot.Lake County Sheriff’s Office

Syn porucznika policji Fox Lake Charlesa Gliniewicza ożenił się z konkubiną ojca, by wyłudzić pomoc finansową i świadczenia z armii amerykańskiej. Taką wiadomość i więcej rewelacji przekazali śledczy kontynuujący dochodzenie w sprawie motywów samobójstwa por. Gliniewicza i dokonanych przez niego malwersacji w policji Fox Lake.

Jak poinformowała śledcza grupa zadaniowa, syn por. Gliniewicza, Donald, żołnierz armii USA, zawarł fikcyjnie małżeństwo z kobietą, która była kochanką ojca, by uzyskać nielegalnie wojskowe świadczenia. Gliniewicz miał romans z rozwiedzoną kobietą, która potrzebowała pieniędzy na utrzymanie siebie i dzieci, dlatego przekonał syna, by się z nią ożenił.

Śledczy potwierdzili również wcześniejsze informacje z nieoficjalnych źródeł, że Gliniewicz próbował wynająć płatnego mordercę. Jego celem miała się stać administratorka Fox Lake, Anne Marrin, na polecenie której wszczęte zostało śledztwo w sprawie nadużyć finansowych w ramach programu szkoleniowego dla młodzieży Fox Lake Police Explorers Program prowadzonego przez Gliniewicza. W celu znalezienia mordercy policjant nawiązał kontakt z przywódcą motocyklowego gangu. Poinformowano też, że Gliniewicz planował zastraszyć Marrin stawiając zarzuty jazdy w stanie nietrzeźwym i podrzucając jej kokainę. Narkotyki znaleziono w szufladzie biurka samobójcy.

Dodatkowo sprawdzenie kartoteki personalnej Gliniewicza wykazało, że są w niej nie tylko pochwały, ale też raporty z postępowania dyscyplinarnego m.in. za napastowanie seksualne współpracownicy, przebywanie w miejscu publicznym w stanie nietrzeźwym oraz nierozliczanie się z funduszy publicznych. Oprócz archiwów policji Fox Lake dowody w sprawie stanowi też korespondencja SMS-owa i na Facebooku pomiędzy Gliniewiczem, jego żoną i synem.

Jak oświadczyli śledczy, Gliniewicz kradł z kasy policji Fox Lake przez co najmniej siedem lat, a przywłaszczone pieniądze wydawał na spłaty domu, podróże, członkostwo w klubach rekreacyjnych i pornografię. O współudział w malwersacjach podejrzani są wdowa po Gliniewiczu, Melody i jego syn D.J. Około dwumiesięczne śledztwo w sprawie śmierci Gliniewicza wykazało, że bojąc się zdemaskowania starannie zaplanował swoje samobójstwo i upozorował morderstwo, by wprowadzić w błąd śledczych.

Przypomnijmy, że Gliniewicz poniósł śmierć 1 września podczas sprawowania obowiązków służbowych. Zanim 52-latka ugodziły kule, prosił o przysłanie posiłków; powiedział, że śledzi trzech podejrzanych, dwóch rasy białej i jednego czarnej w rejonie opuszczonych zakładów przemysłowych. Kilka minut później funkcjonariusze znaleźli go śmiertelnie rannego. Jedna z kul trafiła w kamizelkę kuloodporną, druga w klatkę piersiową pod kamizelką. Mimo poszukiwań przy użyciu najnowocześniejszej technologii nigdy nie znaleziono podejrzanych, o których mówił Gliniewicz w swoim ostatnim meldunku. Wszystkie tropy w śledztwie okazały się fałszywe. Na ściganie jego domniemanych morderców wydano setki tysięcy dolarów.

(ao)

Categories: Chicago

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*