Kapitan Straży Pożarnej zginął w płomieniach

Kapitan chicagowskiej Straży Pożarnej poniósł śmierć podczas akcji gaszenia pożaru w południowej części miasta. 54-letni Herbert Johnson zmarł w wyniku rozległych oparzeń twarzy i górnych dróg oddechowych. Johnson miał za sobą 32 lata służby w CFD. Drugi strażak został hospitalizowany.

fot. CFD/ Kapitan Herbert Johnson (po lewej) i komendant Jose Santiago

Podczas konferencji prasowej przed University of Chicago Medical Center, gdzie przewieziono ciężko rannego strażaka, komendant Straż Pożarnej Jose Santiago z trudem powstrzymał łzy przekazując tragiczną wiadomość: kapitan Herbert „Herbie” Johnson zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. 54-letni strażak z 32-letniem stażem kilka miesięcy temu został promowany na kapitana. „Wszyscy pamiętamy go jako wspaniałego człowieka” – mówił burmistrz Rahm Emanuel.

Johnson zginął w czasie akcji gaszenia pożaru przy 2315 W 50th Place, w południowej części miasta. Poddasze dwukondygnacyjnego budynku stanął w płomieniach około godz. 17.00. Mieszkańcom domu udało się uciec przed ogniem. Na miejsce wezwanych zostało kilka jednostek straży pożarnej. Kapitan Johnson doznał poważnych oparzeń twarzy, szyi i górnych dróg oddechowych, w czasie akcji na poddaszu płonącego domu. Lekarzom z University of Chicago Medical Center nie udało się uratować mu życia. Drugi strażak, z poważnymi ale niezagrażającymi jego życiu obrażeniami trafił do Advocate Christ Medical Center w Oak Lawn.

Komendant Santiago przyznał, że przyczyna pożaru jest obecnie obiektem dochodzenia. „Priorytetem jest w tej chwili jednak rodzina naszego zmarłego kolegi” – dodał.

Ciało kapitana Johnsona, w asyście wozów Straży Pożarnej, policji oraz salutujących strażaków przewiezione zostało do zakładu medycyny sądowej. gdzie przeprowadzona zostanie sekcja zwłok.

Kapitan Johnson jest trzecim chicagowskim strażakiem, w który w ciągu niespełna dwóch lat zginął na służbie. W grudniu 2010 roku w akcji gaszenia pożaru w południowej części miasta śmierć ponieśli Edward Stringer i Corey Ankum.

Herbie Johnson pozostawił żonę Susan, córkę i dwóch synów. Jeden z nich służy w marines.

Koledzy z wozu numer 16, którym kapitan Johnson przyjechał do pożaru, w strażackim zwyczaju – z włączonym silnikiem i drabiną wyciągniętą ku niebu  – oddali hołd poległemu koledze.

Zobacz wideo stacji NBC5:

View more videos at: http://nbcchicago.com.

in

 

 

Categories: Chicago, Polecamy

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*