Głośna cisza. Uczniowie w całym kraju protestują przeciwko przemocy z bronią

Głośna cisza. Uczniowie w całym kraju protestują przeciwko przemocy z bronią

Siedemnaście minut to dla nastoletniej młodzieży długo, bardzo długo, nieskończoność. Nieczęsto zdarza się, by uczniowie ustali tak długo w milczeniu na dziedzińcu, boisku, czy ulicy przed szkołą. Jednak w minioną środę – podobnie jak w całych Stanach Zjednoczonych – uczyniło tak tysiące uczniów ze szkół w od Evenston po Joliet i od śródmieścia Chicago po Aurorę.

Równo miesiąc po tym, jak w strzelaninie w liceum na Florydzie zginęło siedemnaście osób, hasztag #Enough nie tylko zdominował wpisy w mediach społecznościowych. Przynajmniej na jeden dzień zdominował także życie amerykańskiej młodzieży. Zainicjowany po masakrze w Parkland ruch wzywał uczniów w całym kraju do opuszczenia sal lekcyjnych 14 marca punktualnie o godz. 10 na znak protestu przeciwko przemocy z bronią palną oraz uczczenie siedemnastu ofiar strzelaniny siedemnastoma minutami ciszy.

W niektórych szkołach młodzież wychodziła z budynków w kompletnym milczeniu, niosąc własnoręcznie wykonane plakaty wzywające do zaniechania przemocy i kontroli broni. W innych uczniowie skandowali „Wystarczy”, „Nigdy więcej” i „Dość zabijania dzieci”, zanim na siedemnaście minut nastała wymowna cisza. W liceum West Aurora dwa tysiące uczniów uformowało na boisku szkolnym słowa „Never again”. W okolicach szkół gromadzili się nawet mieszkańcy i rodzice uczniów wspomagający wysiłki młodzieży, a przejeżdżający kierowcy trąbili na znak poparcia.

W Chicago protest nabrał dodatkowego wymiaru w związku z problemem wszechobecnej przemocy z bronią w mieście, w niektórych dzielnicach będącej praktycznie na porządku dziennym. To zainspirowało licealistów Abdula Issę i Victorię Trojanowską do zorganizowania marszu w swojej szkole – Chicago Academy High School na północnym zachodzie miasta, gdzie sporą grupę populacji uczniów stanowi młodzież polonijna. W zorganizowanym przez nich wydarzeniu wzięło udział blisko 170 osób. Byli też rodzice, nauczyciele i lokalni politycy.

– Bezpieczeństwo w szkołach jest fundamentalnym prawem każdego ucznia. Nikt nie powinien chodzić do szkoły obawiając się o własne życie. O kontroli broni dużo się mówi, lecz mało się robi. Wierzę, że jeśli zaczniemy robić nawet małe rzeczy, mogą one doprowadzić do czegoś większego – powiedziała Victoria Trojanowska.

Szkoła św. Heleny (fot.Edgard Aurelio)

  • fot.Edgard Aurelio
  • 18104
  • 18107
  • 18112
  • 18120

Podczas gdy uczniowie mobilizują się, protestują i wychodzą na ulice, wielu pedagogów manewruje na delikatnej granicy pomiędzy wspieraniem zaangażowania obywatelskiego swoich uczniów a koniecznością zapewnienia im bezpieczeństwa i odpowiedzialnością za nich w godzinach szkolnych. Dlatego nie we wszystkich placówkach edukacyjnych w kraju inicjatywa spotkała się z aprobatą władz oświatowych.

Niektóre okręgi oświatowe w Illinois zapowiedziały konsekwencje dyscyplinarne wobec uczniów biorących udział w proteście. Nie zniechęciło to młodzieży z liceum w Hinsdale, którzy mimo grożących następstw wyszli z klas, wyczytali nazwiska ofiar z Florydy i wypuścili w niebo balony.

Chicagowskie kuratorium oświaty obiecało, że nie będzie dyscyplinować uczniów, którzy wezmą udział w proteście. – Uważamy, że wysłuchanie głosu uczniów w tym kluczowym momencie historii naszego kraju jest istotne – powiedziała we wtorek szefowa kuratorium Janice Jackson.

Choć władze szkolne mają prawo dyscyplinowania uczniów w związku z opuszczeniem zajęć, wielu pedagogów po cichu dopingowało swoich wychowanków, a nawet współpracowało z organizatorami w celu zaplanowania bezpiecznych, przemyślanych i jak najmniej politycznych protestów. – Większość nauczycieli, choć nie mogli tego wyrazić, była z nas bardzo dumna – przyznaje Victoria.

Również prywatne szkoły w rejonie Chicago przyłączyły się do ogólnokrajowej akcji. Archidiecezja chicagowska z kardynałem Blase’em Cupichem od dawna opowiada się za zaostrzeniem dostępu do broni; w środę w katolickich szkołach oprócz wyjścia uczniów na ulice podczas zajęć dodatkowo poruszano temat budowania pokoju w społecznościach i na świecie.

Poruszenie i mobilizacja uczniów w całym kraju przez niektórych określana jest mianem powstania, jakiego nie było w kraju od wielu lat i które nie skończy się tak szybko. Czy głos młodzieży dotrze do uszu legislatorów, do Białego Domu? Wierzy w to Victoria Trojanowska: – Gdy zobaczą, że cierpi na tym system edukacyjny kraju, bo uczniowie opuszczają zajęcia, to na pewno coś zmienią. W końcu wiele ważnych wydarzeń w historii rozpoczęło się od ruchu młodych i gniewnych. Na razie amerykańscy uczniowie planują kolejny protest – 20 kwietnia, w dziewiętnastą rocznicę strzelaniny w Columbine High School, w której zginęło 15 osób.

Joanna Marszałek

j.marszalek@zwiazkowy.com

Głos nauczycieli:

Co sądzisz o propozycji Białego Domu wyposażenia nauczycieli w broń, aby zapobiec strzelaninom w szkołach?

Nauczyciele nie powinni mieć broni. Nosząc przy sobie broń już nie jesteśmy nauczycielami. To dla nas zbyt wielka odpowiedzialność. Broń trzeba przecież nosić, składować, rozpinać. Nie chciałabym przynosić broni do swojego domu i być za nią odpowiedzialną. I tak na co dzień musimy starać się, żeby nie przynosić do domu problemów naszych uczniów. Dlaczego nie pomyśleć najpierw o uszczelnieniu bezpieczeństwa w szkołach? W mojej szkole jest na przykład jedenaście różnych drzwi. To właśnie takie drobne rzeczy powinny być najpierw naprawione i to od razu. Nie mam nic przeciwko, aby ochroniarze nosili broń. Ja nie mam do tego predyspozycji psychicznych, nigdy nie chciałam mieć broni w domu i nie miałam w ręku pistoletu.
– Aleksandra Skorb, Reinberg Elementary School w Chicago

Jestem nauczycielką, wychowawcą. Uczę, przytulam, buduję poczucie własnej wartości, kocham moje dzieciaki. Nie jestem policjantką, nie jestem tarczą obronną. Dzień, w którym będę musiała nosić w pracy broń będzie dniem, kiedy ja i moi koledzy zrezygnujemy. Noszenie broni to zbyt wielkie ryzyko. Proszę pamiętać, że jak była strzelanina w Nowym Jorku w 2012 roku, zanim nowojorscy policjanci zabili napastnika, dziewięć osób zostało rannych. A przecież są to jedni z najlepiej wyszkolonych ludzi w Ameryce! Jak nauczyciel, który specjalizuje się w zupełnie innej dziedzinie, ma nosić broń i skutecznie strzelać do terrorysty, skoro nawet najlepiej wyszkoleni nie są czasem w stanie tego odpowiednio zrobić?! Nauczyciele są od uczenia. Zamiast broni, w szkole powinno być więcej psychologów, którzy będą w stanie pomóc dzieciom, kiedy jeszcze się da. Jak większość nauczycieli, jestem przeciwna noszeniu broni.
– Marzena J., gimnazjum publiczne w Nowym Jorku

Gdybym chciała zawodowo nosić broń, zostałabym policjantką. Nie rozumiem, jak jako rozwiązanie problemu broni proponuje się… więcej broni. W ciągu jednego dnia uczę w czterech do pięciu klasach – nie mam jak czegoś takiego ze sobą nosić, nie mam gdzie położyć, żeby nikt nie dotknął. Jestem drobną osobą i gdyby ktoś w szkole zechciał wyrwać mi broń, z łatwością mógłby to zrobić. To naprawdę nie jest dobrze przemyślane. Myślę, że ten pomysł spowodowałby jeszcze więcej problemów. Dzieciom potrzebne są usługi szkolnych psychologów i doradców. Wiem z doświadczenia, że to pierwsze miejsce, gdzie szuka się oszczędności. Jak zgłaszamy, że dane dziecko ma problemy, czasami ono nawet nie ma gdzie pójść. Może pieniądze przeznaczone na broń dla nauczycieli można przeznaczyć na pomoc psychologiczną dla potrzebujących dzieci i młodzieży?
– Barbara Campbell, Alcott College Prep w Chicago

Jestem zdecydowanie przeciwna. Wprowadzenie broni do szkół zupełnie zaprzecza ideologii edukacji, która ma odbywać się w bezpiecznych warunkach i która dla otrzymaniu najlepszych rezultatów musi opierać się na zaufaniu i współpracy. Tam gdzie jest broń, tam jest strach, zagrożenie i dominacja, i nie może już być zaufania między uczniem i nauczycielem. Problem przemocy z bronią jest bardzo złożony, świadczy o chorobie społeczeństwa i kompletnie zaburzonym systemie wartości. Wprowadzenie broni do szkół nie tylko tego nie zmieni, ale wprowadzi dużo kontrowersji i dodatkowo podzieli środowisko. Broń jest zagrożeniem i wprowadza niepokój, w rękach nauczycieli nie jest rozwiązaniem. Co innego ochroniarz i policjant w mundurze. Podstawą edukacji jest używanie słów – uczymy między innymi, żeby nie stosować agresji, żeby ją kontrolować. Dzieci potrzebują edukacji socjalnej, emocjonalnej, która nauczy ich, jak radzić sobie z własnymi emocjami.
– Anna Tomaszewski, Edwards Elementary School w Chicago

Wysłuchała: Joanna Marszałek

 

Chicago Academy High School (fot.Jola Trojanowska)

  • 18199
  • 18200
  • 18201
  • 18202
  • 18203
  • 18204
Categories: Chicago, Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*