66 lat temu umarł Al Capone. W chwili śmierci był wrakiem człowieka

25 stycznia 1947 roku umarł Al Capone, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci historii światowego gangsterstwa. W chwili śmierci był wrakiem człowieka.

fot. Zdjęcie wykonane w 1931 roku, po aresztowaniu Ala Capone

Zaczynał bardzo młodo, na ulicach Nowego Jorku, wiążąc się z osławionym gangiem Five Points. Zresztą miał sporo wolnego czasu, ponieważ edukację zakończył na szóstej klasie, wyrzucony ze szkoły za uderzenie nauczyciela. Uczyła go więc ulica, głównie walki o przetrwanie. A w domu się nie przelewało – matka szwaczka, ojciec fryzjer, niewiele mogli zaoferować  dziewięciorgu swoim dzieciom.

Ale Al nie narzekał. Zwerbowany do pracy dla nowojorskiego gangstera Frankie Yale’a zarabiał na życie jako bramkarz i barman w jednej z jego knajp. Tam też nabył umiejętności walki o przetrwanie, w dosłowym tego słowa znaczeniu, nabył też – na resztę życia – blizny na twarzy, której zawdzięczał swój przydomek – Scarface (twarz z blizną).

Awansował w hierarchii gangsterskiej rodziny wykazując się dużą zaradnością w zlecanych mu przez szefów zadaniach. Jak się przypuszcza, przed wyjazdem  do Chicago miał na swoim koncie co najmniej dwa zabójstwa.

Chicago było początkowo złem koniecznym. Z Nowego Jorku musiał uciekać ścigany przez irlandzkiego mafioso Billa Lovetta, który poprzysiągł mu zemstę za zranienie jednego z jego podwładnych. W Wietrznym Mieście trafił pod skrzydła Johnniego Torrio, który pracował dla monopolisty gangsterskiego na Chicago – Jamesa Colosino.

Scheda władzy przechodziła z rąk do rąk po kolejnych zabójstwach szefów lub usiłowaniach ich zabójstw. Po wyjeździe Torrio do Włoch, właśnie po próbie zamachu na jego życie, Al został ojcem chrzestnym chicagowskiej mafii. Na prohibicji, prostytucji, nielegalnych gorzelniach, browarach i haraczach zarabiał miliony. Szacuje się, że roczny zysk z jego interesów sięgał 10 milionów dolarów.

Dom Ala Capone na Florydzie wyceniono na 10 mln dolarów

Capone nie ukrywał się z pieniędzmi, a wręcz się z nimi obnosił. Pod tym względem nie wyzbył się kompleksu dziecka z biednej rodziny. Sporo też inwestował: w miejskich urzędników, kupując im posady, sterując miejskimi władzami i wyborami, a kiedy trzeba, dokładając w zęby na stopniach ratusza niesubordynowanemu burmistrzowi Cicero, który nie umiejąc podziękować za poparcie, oświadczył, że wygoni gangstera z położonego na południe od Chicago miasteczka.

Sytuacja zmieniła się jednak po masakrze w dzień św. Walentego (14 lutego 1929 roku). Wojna gangów zaczęła przybierać na sile. Wpływy gangstera zdecydowanie przestały się podobać gangom z północnej części miasta. Capone wycofał się na Florydę. Wyjazd z Chicago był początkiem końca.

Władze federalne od lat szukały sposobów na udowodnienie gangsterowi jego przestępstw. Ale Al był ostrożny; interesy prowadził przez podstawionych ludzi. W końcu jednak „Nietykalni” pod kierownictwem agenta federalnego, Eliota Nessa, o którym pewnie nikt nigdy nie usłyszałby, gdyby nie Capone, oskarżyli go o unikanie płacenia podatków.

fot. Wikipedia/ Al Capone w swoim domu na Florydzie oddaje się wędkowaniu, 1929 r.

Dostał 12 lat, z których odsiedział osiem, w tym siedem w Alcatraz. Wyszedł na wolność 16 listopada 1939. Żył jeszcze osiem lat, ale z demencją, chorobą psychiczną i weneryczną . Umarł 25 stycznia 1947 roku. Pochowano go w Chicago pomiędzy grobami brata i ojca. W marcu 1950 roku szczątki wszystkich trzech osób zostały przeniesione na cmentarz Mount Carmel w Hillside, leżącym na zachód od Chicago.

Od tego momentu zaczyna się historia zacierania historii przez władze Chicago, które przez chwilę tylko uznały, że skoro cały świat i tak kojarzy Ala Capone z Wietrznym Miastem, trzeba to dobrze sprzedać. W centrum miasta wybudowano więc muzeum, gdzie woskowa figura gangstera wydawała rozkazy z pokoju w hotelu Lexington (wówczas jeszcze stojącego, choć w ruinie, w południowej części miasta).

Jednak ktoś z radnych miejskich oprzytomniał i przekonał burmistrza, ze kukła Capone jako atrakcji turystycznej miasta, nie jest politycznie poprawna. Muzeum wiec zrównano z ziemią, stawiając na jego miejscu egzotyczną restaurację „Rain Forest Cafe”. W ślad za tym poszło wyburzenie hotelu Lexington. Trochę się o ten kawalek ziemi targowano. Ale nie z powodu jego historii. Ziemia należała do prywatnych inwestorów włoskiego pochodzenia, a miasto zaakceptowało pomysł budowy w tym miejscu eleganckich wieżowców. Wysokość sumy ubiła targu.

Władze miejskie odetchnęły z ulgą. Nie ma już w Chicago śladów po prohibicyjnych ekscesach syna neapolitańskich emigrantów. Nie ma, nie licząc bardzo licznych przypadków korupcyjnych wyczynów kolejnych gubernatorów, sekretarzy stanu i miejskich urzędników. Tak oto dba się o ciągłość historii.

Małgorzata Błaszczuk

Zobacz także: Rezydencja Ala Capone na sprzedaż za 10 mln dolarów

Przetrwać Alcatraz: słynni więźniowie

Categories: Chicago

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*