Co zatrzymało zatrzymania?

fot.grendelkhan/Flickr

fot.grendelkhan/Flickr

W styczniu aż o 80 proc. zmalała liczba ulicznych policyjnych zatrzymań i przeszukań, głównie za sprawą zmiany procedur. Zdaniem szefa policji, mniejsza aktywność funkcjonariuszy nie ma związku z nagłym wzrostem liczby strzelanin i morderstw.

Przez ostatnie dekady uliczne prewencyjne przeszukanie było w Chicago procedurą łatwą i powszechnie stosowaną. Policjant po przeszukaniu zatrzymanej osoby musiał jedynie wypełnić prostą formę zwaną Kartą kontaktu (Contact Card), wpisując dane przeszukanej osoby i powód policyjnej interwencji. Nowe przepisy, które weszły w życie z początkiem 2016 roku, określają sytuacje, w których policja może przeszukiwać zatrzymanych, a także wymaga od policjantów dodatkowej pracy przy wypełnieniu dwustronnicowego, szczegółowego raportu – Investigatory Stop Report.

Po miesiącu obowiązywania nowego prawa, efektem jest spadek ulicznych przeszukań o 80 proc. w stosunku do poprzednich miesięcy. Wprowadzenie nowych stanowych przepisów spotkało się z aprobatą organizacji antydyskryminacyjnych, na czele z Amerykańskim Związkiem Praw Człowieka (American Civil Liberties Union, ACLU), którego przedstawiciele twierdzą, że spadek liczby przeszukań nie ma nic wspólnego ze wzrostem brutalnej przestępczości, niespotykanym w Chicago na taką skalę od 16 lat. ACLU wtóruje tymczasowy szef chicagowskiej policji, superintendent John Escalante, który nie widzi wyraźnej korelacji pomiędzy wzrostem przestępczości a spadkiem liczby ulicznych przeszukań.

Innego zdania jest szef policyjnej organizacji Fraternal Order of Police, Dean Angelo, którego zdaniem przed skutecznymi interwencjami chicagowskich policjantów powstrzymuje nie tylko biurokracja, ale także obawa przed uwiecznieniem na kolejnym nagraniu mogącym służyć jako dowód brutalności policji.

(gd)

Categories: Chicago

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*