Chicago odśnieża… i zastawia czym się da

dibs_2

Na wielu bocznych ulicach Chicago można zobaczyć – jak zwykle po dużych opadach śniegu – rozmaite przedmioty blokujące oczyszczone przez mieszkańców miejsca do parkowania samochodów. W tym zakresie pomysłowość mieszkańców nie ma granic. Od krzeseł, poprzez drabiny, wiadra, belki, stoliki ogrodowe. Zwyczaj niecodziennego rezerwowania odśniezonych miejsc parkingowych co roku budzi sporo kontrowersji.

Miasto nie ma w tym zakresie jasnych regulacji prawnych. Za zastawienie odśnieżonego miejsca i „zajęcie” go dla naszego auta nie grozi wprawdzie mandat, ale istniej realne ryzyko, że wciśnie się na nie jakiś „dziki lokator” i nikt mu tego nie zabroni.

Co roku miejski departament odpowiedzialny za utrzymanie dróg i ochronę sanitarną (Streets and Sanitation Department) choć nie popiera oficjalnie tradycji rezerwowania miejsc parkingowych, to jednak przymyka na nią oko dopóki pracownicy komunalni są w stanie bez przeszkód odśnieżyć 9,5 tys. mil (ponad 15 tys. km) ulic Chicago.

Okazuje się, że tradycja wystawiania dibs na chicagowskich ulicach sięga historycznej śnieżycy z 1967 r. Ale Wietrzne Miasto nie jest prekursorem tej niezwykłej zaradności mieszkańców. To Pittsburgh jako pierwszy zainicjował zwyczaj zastawiania odśnieżonych miejsc różnej maści sprzętami. Historycy są zgodni co do jednego: kiedy samochody miały rozmiary lokomotywy, odkopanie ich spod śniegu, a następnie oczyszczenie miejsca do ich zaparkowania, dawało niezbywalne prawo ich właścicielom do roszczeń przestrzennych. Przynajmniej do wiosny.

(tz)

Categories: Chicago

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*