Chicago odpada w przetwarzaniu odpadów

Chicago odpada w przetwarzaniu odpadów

Na liście licznych niechlubnych rekordów Wietrznego Miasta jest również i ten: Chicago ma najgorszy wskaźnik recyklingu spośród wszystkich amerykańskich miast. Tylko 9 procent odpadów komunalnych zbieranych przez miasto przetwarzanych jest do ponownego użycia. Wśród obietnic wyborczych nowej burmistrz była również naprawa kulejącego programu recyklingu w Chicago i podniesienie wskaźnika przetwarzania odpadów do poziomu, który przystoi trzeciemu największemu miastu w kraju.

Nie dość, że Chicago ma najgorszy poziom recyklingu w kraju, to jeszcze daleko odstaje od pozostałych miast, które nie mają się czym pochwalić. W drugim najgorszym pod względem recyklingu mieście, Houston w Teksasie, poziom odzyskiwania odpadów wynosi 17 proc. – czyli prawie dwa razy tyle co w Chicago! Choć w 2014 r. miejski program recyklingowy – Blue Cart – rozszerzony został na całe miasto, a niebieskie kontenery obecne są już we wszystkich dzielnicach mieszkalnych, chicagowianie najwyraźniej wciąż nie przekonali się do pomysłu przetwarzania odpadów, a miasto bynajmniej im w tym nie pomaga.

Same korzyści

Jeżeli mieszkasz w Chicago, w domu lub budynku do czterech mieszkań (w których obowiązuje program recyklingu; budynki od pięciu mieszkań wzwyż mają własne prywatne programy recyklingu lub w ogóle go nie prowadzą), zapewne nie jest ci obcy widok niebieskich kontenerów na tylnych uliczkach przepełnionych starymi ubraniami, zabawkami, czy też workami ze zwykłymi odpadami. Może nawet sam jesteś winny wrzucania tam domowych śmieci, gdy zwykły czarny kontener jest przepełniony. Nie ma przecież żadnych kar za mieszanie odpadów, ani nagród za wzorowe ich sortowanie.

A przecież recykling, zwłaszcza w czasach gdy tyle mówi się o zagrożeniach dla naszej planety, niesie ze sobą same korzyści. Przetwarzając surowce wtórne przyczyniamy się do ochrony zasobów naturalnych, redukujemy ilość odpadów, a co za tym idzie miejsca na wysypiskach. Wreszcie ponowne wykorzystanie surowców to również oszczędność energii. W recyklingu chodzi głównie o maksymalizację ponownego wykorzystania materiałów przy minimalnym nakładzie surowców i energii potrzebnej do ich przetworzenia.

Od niebieskiego worka do niebieskiego śmietnika

Program recyklingu w Chicago zaczął się w latach 90., za czasów burmistrza Richarda M. Daleya, od falstartu pod nazwą Blue Bag. Program polegał na tym, że mieszkańcy, którym zależało na sortowaniu odpadów, mogli wrzucać śmieci nadające się do przetworzenia do specjalnych niebieskich plastikowych worków, a następnie szczelnie zamknięte umieszczać je w zwykłych miejskich kontenerach na śmieci. Program wywołał sporo kontrowersji i okazał się kompletną klapą, dlatego od 2008 roku miasto zaczęło powoli zastępować go programem niebieskich kontenerów – Blue Cart – przeznaczonych tylko na surowce wtórne. Miał on naśladować model sprawdzony na przedmieściach oraz w innych amerykańskich miastach.

W 2011 roku nowy burmistrz Rahm Emanuel zapowiedział daleko idące reformy, ścisły nadzór i konkurencję dla służb miejskich ze strony prywatnych firm recyklingowych w celu osiągnięcia maksymalnych korzyści dla podatnika. W wywożeniu odpadów recyklingowych służbom miejskim miały pomagać teraz dwie firmy, które dostały kontrakty od miasta – Waste Management oraz Sims Midwest Metal Management/Lakeshore Recycling Systems. Osiem lat później chicagowski program recyklingu jest najgorszy w kraju, a wskaźnik przetwarzania odpadów w Chicago regularnie spada od 2013 roku.

Cierpią na tym mieszkańcy, którym leży na sercu dobro planety lub chociaż dobro naszego miasta. Recykling w Chicago wymaga dyscypliny, gdyż choć teoretycznie śmieci nadające się do przetworzenia można podzielić na cztery grupy – papier, plastik, szkło i metale – a miasto dopuszcza luźne mieszkanie tych materiałów w niebieskich kontenerach, to szereg szczegółów decyduje o tym, czy służby zabiorą twoje odpady i je zutylizują, czy… po prostu trafią one na wysypisko wraz z „normalnymi” śmieciami.

Kto zarabia na naszych śmieciach

W październiku 2018 roku chicagowska organizacja dziennikarstwa śledczego Better Government Association ujawniła szereg nieprawidłowości przy zbiórce miejskich odpadów recyklingowych. Okazało się, że nie chodzi tylko o to, co wrzucasz do niebieskich kontenerów, lecz również, kto je opróżnia. W przypadku miejskiego recyklingu największy problem dotyczy zanieczyszczenia odpadów materiałami, które nie nadają się do przetworzenia. W Chicago ocena zawartości niebieskiego pojemnika leży w gestii miejskiego wykonawcy i dokonywana jest na poziomie wizualnej inspekcji. W praktyce jeden wykonawca dopuści niewielkie błędy w zawartości niebieskich kontenerów, lecz inny nie opróżni go i oznaczy go z przeznaczeniem na wysypisko. Ma to sens, jeśli kontener po brzegi wypełniony jest wspomnianymi ubraniami czy starociami, ale jeżeli gorliwy „zielony” chicagowianin przez przypadek wrzucił do niebieskiego kontenera plastikową torbę na zakupy, cały pojemnik może zostać uznany za „skażony” i służby również go nie wywiozą.

Better Government Association odkryło, że nieopróżnianie niebieskich kontenerów i nadmierne oznaczanie ich etykietą z przeznaczeniem na wysypisko najczęściej odbywa się w dzielnicach obsługiwanych przez firmę Waste Management. Dla ścisłości, największa firma śmieciarska w kraju, która ma już na koncie kilka afer, wywozi połowę chicagowskich odpadów recyklingowych – obsługuje 265 tys. adresów, podczas gdy miejski departament oczyszczania miasta (Department of Streets and Sanitation) obsługuje 146 tys. adresów, a Sims Midwest Metal Management/Lakeshore Recycling Systems – 88 tysięcy. Niektórzy mieszkańcy północno-zachodnich dzielnic, gdzie recykling prowadzi Waste Management skarżą się, że firma oznacza kontenery nawet bez sprawdzania ich zawartości. Better Government Association spekuluje, że stoi za tym motyw finansowy – firma obsługuje również wysypisko, gdzie trafia część miejskich odpadów komunalnych. Wykonawca czerpie więc podwójne korzyści finansowe z naszych śmieci – z miejskiego programu recyklingu oraz z miejsca udostępnianego miastu na wysypisku.

Co możemy zrobić

Miasto i nowa burmistrz z pewnością mają wiele do zrobienia, aby naprawić kiepski program recyklingowy i podnieść zatrważający wskaźnik przetwarzania odpadów w Chicago. Tymczasem przeciętny chicagowianin, który ma niewielki wpływ na chicagowską politykę, a który produkuje ponad 15 funtów śmieci dziennie, ma do zrobienia swoje. Wystarczy stosować się do najnowszych reguł recyklingu w Chicago, które nie zawsze są przejrzyste. Bo kto wie, że kartony po mleku i sokach powinny być zakręcone, lecz słoiki już nie, a książki w twardej oprawie nie mogą być przetworzone, jeśli wpierw nie usuniemy ich grzbietów?

Szczegóły dotyczące wzorowego recyklingu w Chicago można znaleźć na nowej stronie internetowej recyclebycity.com, gdzie oprócz wyszczególnienia przyjmowanych surowców znaleźć można pomysły na wykorzystanie materiałów, których nie przyjmuje miejski program recyklingowy, podpowiedzi, jak zredukować ilość śmieci, punkty które przyjmą twój stary telewizor, baterie, przeterminowane leki, spalone żarówki i inne rzeczy, z którymi większość z nas po prostu nie wie, co robić.

Sortowanie odpadów, a nawet przestrzeganie zawiłych miejskich reguł recyklingowych przestaje być trudne dla myślącego człowieka, gdy zrozumie, że jedna plastikowa butelka, która trafia na wysypisko, będzie tam zalegać przez około 400 lat.

Joanna Marszałek
j.marszalek@zwiazkowy.com

fot.Pixabay.com

Categories: Chicago

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*