Chicago. Koniec „naklejkowego” dramatu?

Takiego zamieszania, jak to wokół najnowszych naklejek na szyby samochodów, już dawno nie było w Chicago. Trudno pojąć w jaki sposób z niewinnego konkursu artystycznego dla chicagowskich uczniów zrobił się dramat, z ulicznym gangiem, FBI, łzami i zażenowaniem miejskich urzędników w tle.

fot. City of Chicago/ CBS2-Rysując dłonie Herbert Pulgar wzorował się na materiałach przekazanych mu przez nauczycielkę

Wszystko zaczęło się we wtorek, kiedy policyjni bloggerzy uznali, że na projekcie miejskiej naklejki na samochody, którą wykupić musi każdy właściciel pojazdu w Chicago, znajdują się symbole ulicznego gangu. Autor projektu, który wyłoniony został w drodze konkursu zanosząc się łzami zapewniał, że nie ma nic wspólnego z przemocą i gangsterami. Za 15-letnim Herbertem Pulgarem wstawiła się jego matka oraz nauczycielka, która osobiście dała mu materiały i wzory, z których nastolatek uczęszczający do szkoły dla trudnej młodzieży skorzystał, rysując ludzkie dłonie. Właśnie one miały pokazywać symbole gangu. Zanim do mediów dotarły rysunki przekazane przez nauczycielkę i zanim każdy przy zdrowych zmysłach mógł dostrzec, że Pulgar wiernie przekopiował wzory dłoni z przekazanych mu materiałów, decyzja już zapadła: na miejskich naklejkach nie pojawi się rysunek autorstwa 15-latka. Na próżno chłopak zalewał się łzami, przysięgając przed kamerami telewizyjnymi, że nie ma nic wspólnego z ulicznymi gangami.

Zobacz: Chicago. “City Stickers” z symbolami gangu?

Pikanterii sprawie dodały informacje, że niejaki Herbert Pulgar jest poszukiwany przez FBI za handel narkotykami. Mężczyzna o identycznym imieniu i nazwisku jak zapłakany 15-latek miał dostarczać kokainę chicagowskim gangom. Szybko okazało się, że chodzi nie nastolatka, lecz o jego ojca, 42-letniego mężczyznę który zapadł się pod ziemię w 2008 roku i za którego ujęcie wyznaczono nagrodę w wysokości 10 tysięcy dolarów.

fot. 15-letni Herbert Pulgar ze swoim projektem

Sekretarz miasta, do której należy m.in. drukowanie tzw. city stickers, zdecydowała w środę, że na naklejkach znajdzie się projekt autorstwa Caitlin Henehan, która w konkursie zajęła drugie miejsce. Radość nastolatki nie trwała jednak długo. W efekcie zamieszania wokół projektu i zagorzałej dyskusji na temat tego czy Herbert Pulgar powinien zostać pozbawiony przywileju zwycięstwa, rodzina Caitlin Henehan nie zgodziła się aby na „city stickers” wykorzystano jej rysunek. „Chociaż uczestnictwo naszej córki w konkursie było dla niej pozytywnym doświadczeniem i cieszymy się z zajętego przez nią drugiego miejsca, to w zaistniałych okolicznościach jej radość zamieniła się w gorycz” –napisali w sobotę w specjalnym oświadczeniu rodzice dziewczynki, informując, że nie zgadzają się na wykorzystanie pracy ich córki.

Sekretraz Susana Mendoza zdecydowała wiec, że wzmóc naklejki zostanie zaprojektowany od nowa, przez profesjonała firmę. „Nie możemy pozwolić sobie na to, aby wokół miejskich naklejek pojawiły się jakikolwiek kontrowersje”- powiedziała Mendoza, podkreślają, że czuje się okropnie z powodu zaistniałej sytuacji. Sekretarz miasta przekaże także – z własnej kieszeni- Herbertowi Pulgarowi bon oszczędnościowy o wartości tysiąca dolarów. Tyle miałby otrzymać on jako zwycięzca konkursu.

Niewykluczone, że była to już jego ostatnia edycja. Dramat jaki rozegrał się wokół „city stickers” w tym roku sprawił, iż biuro sekretarza miasta poważnie rozważa nieorganizowanie go w przyszłości.

Po całej „naklejkowej” aferze, którą przez kilka dni żyło miasto, pozostał duży niesmak i zażenowanie. Nie wiadomo kto powinien wstydzić się najbardziej: władze miasta, które nie przyjrzały się należycie projektom przed ogłoszeniem zwycięzcy; bloggerzy, którzy błyskawicznie zrobili z 15-latka gangstera; nauczycielka, która przekazała mu „nieszczęsne” dydaktyczne materiały; ojciec, który bardziej niż wychowaniem dziecka, zainteresowany jest handlem narkotykami czy wreszcie media, które zrobiły z całej sprawy sensację roku.

Magdalena Pantelis

 

 

Categories: Chicago, Opinie

Comments

  1. ja z Czukotki
    ja z Czukotki 12 lutego, 2012, 18:03

    Pani Mendoza powinna podać więcej argumentów za zmianą projektu miejskiego stickera inaczej wychodzi na „chorągiewkę” bez własnego zdania albo obawia się czegoś. Następny projekt stickera na 2013 powinien należeć do zdolnych polskich dzieci o ile New Zarząd Daru Serca postara się o szansę dla dzieci w dodatku choreńkich a zdolniaszczych.
    Za 2 dni dar serca dostał ponad $105 tys. dzięki 2 dniowej promocji radia.
    Podawali jak jeden z ofiarodajców nie chciał podać nazwiska po wpłacie w sobotę $25 tys dla Gift of The Heart.
    Podobno tak zrobił Roman Jurewicz, poprzedni zastępca pani prezes, razem usunięci z D.Serca dla powodu wziatki czetyrech razy większej sumy dla siebie niz całość pozbierana w tym radiotonie. Sumienie go ruszyło? Nie. Chyba namówiła go pani Krysia po rozmowie z księgowym karasiem, że czas liczyć tax.

    Reply this comment
  2. kicia
    kicia 12 lutego, 2012, 21:38

    a u mnie nie ma problemu „naklejek” 🙂

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*