Chicago gotowe na szczyt NATO

Ponad 3 tys. policjantów, Secret Service, FBI, metalowe barykady, myśliwce F16 i supertajne centrum dowodzenia – Chicago przygotowane jest na rozpoczynający się w niedzielę szczyt państw NATO oraz towarzyszące mu demonstracje. Uwagę mediów i mieszkańców miasta bardziej przykuwa to, co dzieje się na ulicach, niż przemówienia wygłaszane przez członków NATO.

Władze miasta i odpowiedzialny za organizację szczytu komitet od miesięcy podkreślają, że tak wielkie wydarzenie na skalę międzynarodową przyczyni się do podniesienia prestiżu miasta i przełoży się na finansowe zyski. Szacuje się, że z tytułu wizyt setek zagranicznych gości branża hotelarsko-gastronomiczna zainkasuje 128 milionów dolarów.

To, czy Chicago będzie liczyć zyski i zbierać pochwały zależy przede wszystkim od tego czy na ulicach wybuchną zamieszki i jak poradzą sobie z nimi służby porządkowe.

To właśnie zapewnienie bezpieczeństwa zagranicznym delegacjom, mieszkańcom i tysiącom demonstrantów, którzy zapowiedzieli protesty jest największym wyzwaniem najbliższych dni. I chociaż wszystkie organizacje zapowiadające manifestacje podkreślały, że będą one miały pokojowy charakter, to jak pokazują doświadczenia z innych miast goszczących członków Paktu Północnoatlantyckiego, protesty często kończyły się zamieszkami, starciami z policją i niszczeniem wszystkiego co „pokojowo nastawieni” demonstranci napotkali na swojej drodze.

Dlatego w śródmieściu Chicago pojawiły się stalowe ogrodzenia i barykady, okna i wystawy sklepowe zabite zostały drewnianymi płytami, dziesiątki firm albo dały swym pracownikom wolne, albo poleciły im pracować w domu, a ci którzy poszli do pracy eleganckie garnitury i krawaty zamienili na luźny strój, pozwalający wtopić się w tłum demonstrantów i uniknąć ryzyka napaści przez bardziej krewki członków ruchu Occupy czy przeciwników wojny.

fot. Mikasi/ Nad bezpieczeństwem czuwa ponad 3 tys. policjantów

Już w piątek rano śródmieście i okolice McCormick Place, gdzie odbywa się spotkanie, przypominały wymarłe miasto. Zamknięte ulice, zakazy parkowania, metalowe barykady i umundurowania funkcjonariusze służb bezpieczeństwa sprawiali wrażenie jakby w Wietrznym Mieście kręcono kolejną katastroficzną hollywoodzką produkcję. Ze względów bezpieczeństwa z niektórych ulic zniknęły skrzynki pocztowe i kosze na śmieci, pojawiło się za to więcej tajnych agentów Secret Service i kamer, z których obraz trafia wprost do tajnej siedziby centrum dowodzenia. Czuwają w nim przedstawiciele 43 federalnych, stanowych i lokalnych agencji – od FBI po specjalistów od sieci energetycznej. Lokalizacja centrum utrzymywana jest w największej tajemnicy. Widomo jedynie, że znajduje się ono gdzieś na przedmieściach Chicago.

W sobotę tuż po północy weszły w życie poważne zmiany w ruchu. Zamknięte są fragmenty autostrady I-55 i Lake Shore Drive. W czasie, kiedy zagraniczne delegacje zmierzać będą z lotniska O’Hare do hoteli  w centrum, zamknięta będzie także autostrada I-90/94. Szczegóły zmian w organizacji ruchu zobaczyć można TUTAJ.

Zmiany dotknęły także komunikacji miejskiej i podmiejskiej. Zamknięte są przystanki autobusowe i kolejowe w bezpośrednim sąsiedztwie McCormick Place, a podróżni korzystający z usług przedsiębiorstwa kolejowego Metra dostosować będą musieli się do zasad zbliżonych do tych, jakie obowiązują na lotniskach. Na pokład pociągów Metry nie można wnosić napojów, żywności, an bagażu o dużych rozmiarach. Przygotować należy się także na rewizje i kontrole.

Na ziemi nad bezpieczeństwem czuwa w sumie ponad 3 tysiące policjantów (część z nich  do Chicago ściągnięta została z innych miast) oraz bliżej nieokreślona liczba agentów służb federalnych w tym Secret Service i FBI. Federalne Biuro Śledcze podkreśla, że nie ma żadnych wiarygodnych informacji, mogących świadczyć o zagrożeniu terrorystycznym.

W szczycie udział weźmie m.in. polska delegacja z prezydentem Bronisławem Komorowskim na czele. Prezydent RP w Wietrznym Mieście będzie przebywał od soboty do wtorku.

Główną kwestią poruszaną podczas trwania szczytu jest zakończenie misji w Afganistanie oraz związane z tym finansowanie lokalnych sił bezpieczeństwa po opuszczeniu tego kraju przez wojska NATO. Stany Zjednoczone szacują, że koszt utrzymania afgańskiego wojska i policji wyniesie około 4 mld dol. rocznie. Pieniądze będą pochodzić od państw członkowskich Sojuszu. USA chcą aby Polska przekazała na ten cel 20 mln dol. Polskie władze uważają tę sumę za zbyt wysoką.

Bronisławowi Komorowskiemu towarzyszą ministrowie spraw zagranicznych Radosław Sikorski i obrony Tomasz Siemoniak. Polska delegacja chce mówić przede wszystkim o potrzebie większego zainteresowania Sojuszu kwestią zdolności obronnych krajów członkowskich oraz wzmocnienia mechanizmów współpracy pomiędzy NATO a Unią Europejską.

Podczas szczytu poruszona zostanie także kwestia tarczy antyrakietowej oraz relacjach państw Sojuszu z Rosją. „Nie zależy nam na antagonizowaniu Rosji. Z drugiej strony jej pogróżki dotyczące umieszczenia rakiet Iskander z głowicami jądrowymi w Obwodzie Królewieckim, nie służą poprawie atmosfery“ – mówił przed wylotem do Chicago minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Magdalena Pantelis

 

 

Categories: Chicago

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*