Bilans długiego weekendu

fot.123RF Stock Photos

fot.123RF Stock Photos

Pomimo policyjnej mobilizacji i działań afroamerykańskich aktywistów, nie udało się zatrzymać fali przemocy w Wietrznym Mieście. Tragiczny bilans Święta Pracy to 13 ofiar śmiertelnych oraz 52 postrzelonych.

Weekend towarzyszący amerykańskiemu Świętu Pracy uważany jest za zakończenie sezonu letniego oraz, tradycyjnie już, za jeden z najbardziej brutalnych weekendów w roku. Po wyjątkowo tragicznym sierpniu, który w policyjnych statystykach wyróżnił się jako najkrwawszy od 1996 roku, władze Chicago postanowiły wprowadzić nadzwyczajne środki zaradcze i ograniczyć uliczną przemoc.

Pod koniec zeszłego tygodnia policja dokonała serii aresztowań w najbardziej niebezpiecznych rejonach miasta. Zatrzymano 77 osób, w tym 45 członków gangów. 57 aresztowanych znajdowało się na strategicznej liście osób odpowiedzialnych za uliczną przemoc, sporządzonej przez chicagowski departament policji.

W czasie długiego weekendu na chicagowskie ulice wyjechała wystarczająca, zdaniem szefa CPD Eddiego Johnsona, liczba patroli. Johnson osobiście dołączył do patrolujących miasto policjantów. Do akcji zapobiegawczej włączyli się czarnoskórzy aktywiści z organizacji Black Star Project, którzy w wielu punktach Chicago zorganizowali akcje i imprezy antyprzemocowe. Mimo tego od kul zginęło 13 osób. Najmłodsza ofiara miała 17 lat, najstarsza 80. Wśród rannych jest kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży.

Tegoroczny weekend towarzyszący Świętu Pracy, pomimo policyjnej mobilizacji, był bardziej brutalny niż zeszłoroczny, kiedy zginęło 8 osób, a 46 zostało rannych. W Chicago od początku 2016 roku w ulicznych strzelaninach i porachunkach gangów zastrzelono 500 osób.

(gd)

Categories: Chicago

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*