Artur Plackowski: "Justyn, synku nie opuszczaj nas"

„Justyn, synku jeżeli jesteś w niebie nie opuszczaj nas teraz w trudnych chwilach” – napisał na swoim profilu facebookowym Artur Plackowski, ojciec zamordowanego siedmiolatka.

fot.Community Unit School District 203, November 1, 2012 / Justin Plackowski

Mężczyzna odniósł się także do mordu, którego dokonała jego żona: „nie wiem jak usprawiedliwić taki czy jaki dopuściła się moja żona którą bardzo kochałem” (pisownia oryginalna – red.), a w następnym wpisie dodaje: „wybaczam jej!!!!!!!”.

Artur Plackowski za pośrednictwem Facebooka zwraca się także do tych, którzy trafią na jego profil: „proszę by się za niego pomodlić bo nie zasłużył na taką śmierć”.

Dużo bogatsza we wpisy przyjaciół jest natomiast strona facebookowa brata Justyna, Mateusza. Student College of DuPage otrzymuje od znajomych słowa wsparcia i wyrazy współczucia. „Jesteś najlepszym bratem, jakiego Justyn mógł mieć. Pamiętam, jak go zabierałeś ze szkoły do domu i niosłeś na barana. Byłeś dla niego wzorem. Bądź silny, stary” – napisał jeden z kolegów. Wpisów w podobnym tonie jest dużo: „Jesteś wspaniałym bratem. I bardzo silną osobą. Modlę się za całą Twoją rodzinę”.

Jak powiedział naszemu portalowi Artur Plackowski, Mateusz dzień po tragedii obchodził swoje 20-te urodziny. „Na prezent urodzinowy dostał śmierć brata, którego kochał”.

Siedmioletni Justin i pięcioletnia Olivia zostali zamordowani przez Elżbietę Plackowską, matkę chłopca, 31 października w Naperville k. Chicago. Kobieta przebywa w więzieniu hrabstwa DuPage bez prawa wyjścia za kuacją.

Wystawienie zwłok Justina Plackowskiego odbędzie się w poniedziałek w godzinach od 15.00 do 20.00 w St. Elizabeth Seton Church przy 2220 Lisson Road w Naperville. W tym samym miejscu odbędzie się we wtorek o godz. 10.00 pogrzeb chłopca.

tz

 

 

 

Categories: Chicago

Comments

  1. dddd4444
    dddd4444 4 listopada, 2012, 18:27

    Co z tymi Polkami się dzieje. Zabijają nie tylko w kraju ale też za granicą! Nikt mi nie wmówi że to przez biedę i złe warunki życiowe.

    Reply this comment
    • klim z chicago
      klim z chicago 5 listopada, 2012, 21:36

      Matka-Polka, a na dodatek katoliczka, ktora nozem demony z dziecka wyganiala, jaka religia takie parafianki i tyle w temacie.

      Reply this comment
      • pepe
        pepe 5 listopada, 2012, 23:39

        Debilu zielonoswiadkowy to kazdy moze miec…wiesz co to sa demony,gdzie nie masz wladzy nad cialem i umyslem?…kazdy bedzie sadzony w/g swoich osadow…pochyl sie nad tradedia tej sytuacji i nie osadzaj bo to jest bardziej skomplikowane niz ogarniasz swoim osadem zielony tumanie klimie!

        Reply this comment
        • klim z chicago
          klim z chicago 6 listopada, 2012, 06:05

          A jestes katolickim debilem, skoro uwazasz ze to dziecko bylo pod wplywem demonow, to tak jak bys usprawiedliwial zachowanie jego matki, ktora to mogla byc pod wplywem demonow ale nie jej syn.Juz w przeszlosci paliliscie ludzi na stosach uwazajac ze sa pod wplywamy demonow.Co za debilna wiara katolicka.A zielonoswiatkowcem to nie jestem, ani tez Swiadkiem Jehowy, to tak na przyszlosc.

          Reply this comment
  2. ja
    ja 5 listopada, 2012, 13:48

    Taki ladny chlopczyk.jak mozna cos takiego zrobic ::: Dziecku:::ktore nic zlego jej nie zrobilo

    Reply this comment
  3. Elizabeth
    Elizabeth 6 listopada, 2012, 22:53

    Takie sliczne i zdrowe dzieci znalazly sie pod opieka osoby nieobliczalnej ktora postanowila w sposob bestialski , bezlitosny i z premedytacja pozbawic je zycia. Szkoda ze w Illinois nie ma kary smierci gdyz taka jej przysluguje. Zeby w tym wiezieniu przezywala koszmar i bol do konca zycia. Pzesylam wyrazy wspolczucia dla rodzin tych bezbronnych dzieci .

    Reply this comment
    • Jan
      Jan 8 listopada, 2012, 08:45

      wielka tragedia
      szkoda niewinnych dzieci
      ale szkoda tez tej kobiety, kazdy czasami zdenerwuje sie i wpadnie w szal , ale zeby az taki zeby sie nie powstrzymac. nierozumiem takich ludzi. az tak bardzo psychicznie bylo jej ciezko

      Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*