Agencja pod specjalnym nadzorem

Agencja pod specjalnym nadzorem

Według raportu Inspektora Generalnego, przekazanego gubernatorowi i Zgromadzeniu Ogólnemu stanu Illinois w styczniu, prawie 100 dzieci objętych nadzorem DCFS zmarło w 2018 roku.

Czym jest DCFS

Departamentu ds. Dzieci i Rodzin (Department of Children and Family Services, DCFS) to agencja, która działa w Illinois od 1 stycznia 1964 r. jako jedna z pierwszych państwowych agencji opieki nad dziećmi. Do tego czasu opieka nad dziećmi mieściła się w zakresie obowiązków Departamentu Zdrowia Psychicznego. Ograniczony zakres usług i programów dla dzieci był również świadczony przez kilka agencji państwowych, prywatnych oraz sądy okręgowe. Obowiązki te przejął i skupił w swej działalności statutowej DCFS.
Ponad 4 tys. dzieci skorzystało z programów i opieki agencji w pierwszym roku jej działalności. Rekordowa ilość dzieci, bo aż 51 tys., skorzystała z pomocy DCFS w 1997 roku. Na dzień dzisiejszy kuratelą departamentu objętych jest 15 tys. najmłodszych mieszkańców stanu Illinois.

Grzechy ukryte pod kanapą

Ciemne chmury zbierały się nad agencją od dawna, ale prawdziwa burza rozpętała się wiosną 2017 roku. Przypadek 17-miesięcznej Semaj Crosby wywołał oburzenie opinii publicznej oraz lawinę pytań o wydajność i zdolność Departamentu ds. Dzieci i Rodzin do faktycznego nadzoru i ochrony dzieci. Oczy opinii publicznej, władz stanowych, sądów i prokuratury zwróciły się w stronę zaniedbanego domu na dalekich przedmieściach, z którego bez śladu zniknęła półtoraroczna dziewczynka. Po 30 godz. intensywnych poszukiwań, w które zaangażowało się setki osób, ciało dziecka zostało odkryte pod kanapą w jej domu w Joliet. W wyniku drobiazgowego śledztwa koronera, jako przyczynę śmierci podano uduszenie, które po kilku miesiącach śledztwa zaklasyfikowano jako zabójstwo.
Według policji warunki, w jakich żyła mała Semaj, troje jej rodzeństwa, matka, babka ze strony ojca, ciotka i kuzyni był fatalne, a dom nie nadawał się do zamieszkania. Wkrótce okazało się, iż 33 godziny przed odkryciem ciała, w domu dziewczynki był z wizytą inspektor i kurator z agencji zakontraktowanej przez DCFS. Ponadto raz w tygodniu rodzinę odwiedzał pracownik socjalny, ponieważ dzieci były zaniedbane i istniały podejrzenia o stosowano wobec nich przemocy, także seksualnej. Pomimo tej wiedzy departament nie zapobiegł śmierci dziecka. Dyrektor DCFS, George Sheldon, złożył rezygnację ze sprawowanej funkcji.

Niezawinione śmierci

Sprawa zaniedbań ze strony DCFS powróciła ze zdwojona mocą, kiedy w zeszłym tygodniu w wyniku maltretowania i zaniedbania zmarł w Chicago 2-letni Ja’hir Gibbons. Pobił go na śmierć Dejon Waters, 21-letni chłopak matki dziecka, 28-letniej Brittany Hyc. Przez ponad rok rodzina objęta było programem i nadzorem DCFS, którego pracownicy uparcie podawali w raportach, że nie zaobserwowano żadnych znaków maltretowania lub nadużyć wobec dzieci, 2-letniego Ja’hira i jego 5-letniego brata. Tymczasem zarówno krewni, jak i prokuratorzy po wstępnym śledztwie stwierdzili, iż do nadużyć i bicia w rodzinie dochodziło regularnie. Nawet w dniu, kiedy obydwaj chłopcy zostali pobici, jak stwierdziła babcia dzieci, pracownik socjalny zapisał w raporcie, że nie istnieją podstawy do niepokoju.
Według dokumentów ujawnionych przez DCFS pracownicy agencji kontaktowali się z rodziną przeszło 30 razy od listopada 2017 roku. W raportach pojawiły się zapisy dotyczące sytuacji dnia codziennego z życia chłopców: od matki zażywającej narkotyki przy dzieciach do jej chłopaka powodującego otarcia, nakłucia i urazy na skórze Ja’hira. Pracownicy socjalni odwiedzali chłopców, zabierali ich do szpitala na obdukcje lekarską, nawet umieścili ich na pewien czas w schronisku dla nieletnich z powodu obaw o ich bezpieczeństwo. Mimo to w oficjalnych raportach uparcie pojawiały się adnotacje, iż nie zaobserwowano znaków nadużyć, bicia czy przemocy w rodzinie. Dwa dni przed śmiercią 2-latka pracownik socjalny zanotował, że obydwaj chłopcy są bezpieczni. Dzień po śmierci dziecka, w kolejnym raporcie doniósł, że tylko jeden z braci obecny był w domu, a mały Ja’hir przebywał u krewnych. Obecnie pracownik kontraktowy zatrudniony przez Omni Youth Services w Buffalo Grove jest podejrzany o fałszowanie zapisów po śmierci chłopca.
Szokujące jest to, iż oficjalne raporty tworzone przez pracowników agencji dramatycznie różnią się od wyników autopsji przedstawionej przez biegłych. Na ciele dziecka i wewnątrz niego znaleziono m.in. siniaki i rany w różnych stadiach gojenia, stare złamania żeber, rozdarcie wątroby i krwiaki na płucach, podczas gdy oficjalne raporty pracowników agencji podawały, że brak jest jakichkolwiek śladów przemocy.
Miesiąc przez Ja’hirem z powodu przemocy, niedożywienia, wychłodzenia i ogólnego zaniedbania zmarła 2-letnia Ta’Naja Barnes z Decatur w środkowym Illinois. DCFS dwukrotnie umieszczał dziewczynkę w rodzinie zastępczej po otrzymaniu zgłoszeń o maltretowaniu i przemocy stosowanej przez 21-letnią matkę i jej chłopaka. Dwukrotnie dziewczynka wracała pod opiekę niewydolnej wychowawczo rodzicielki i jej partnera, do domu, w którym policja znalazła gnijące śmieci i szczury oraz stwierdziła brak ogrzewania i działającej kuchenki do podgrzewania posiłków dla dzieci.

Tonący okręt

W środę gubernator J.B. Pritzker ogłosił nazwisko nowego dyrektora DCFS, piętnastego już z kolei w ciągu ostatnich 16 lat. Został nim Marc D. Smith, wiceprezes agencji opieki tymczasowej i zastępczej Aunt Martha’s Health & Wellness z siedzibą w Olympia Fields na południe od Chicago. Czeka go bardzo trudne zadanie ratowania tonącego okrętu, który pochłania setki tysięcy dolarów rocznie z kieszeni podatników, ale nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa tym, którzy nie są w stanie nawet poskarżyć się, kiedy dzieje im się krzywda, zwłaszcza z rąk najbliższych – dzieciom.
Według słów sen. Julie Morris, demokratki z Deerfield, która przewodniczy senackiemu komitetowi ds. usług społecznych (Senate Human Services Committee), DCFS jest agencją dysfunkcyjną i w dużej mierze odpowiedzialną za śmierć niewinnych dzieci.
Biorąc pod uwagę skalę zaniedbań i fałszowania raportów przez samych pracowników, a także zbyt małą ilość rąk do pracy w terenie, nowego dyrektora czeka olbrzymie i trudne zadanie wyprowadzenia tego okrętu na bezpieczne wody. Chyba że i on ucieknie z jego pochyłego pokładu.

Anna Rosa
a.rosa@zwiazkowy.com

fot.Pixabay.com

Categories: Chicago, Z miasta

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*